Przewozy Regionalne zaczęły spłacać dług wobec Polskich Linii Kolejowych. Spółka ma nadzieję, że dzięki wpłatom w połowie maja na tory wrócą zawieszone pociągi InterRegio. Jednocześnie pojawiły się pomysły sprzedaży przewoźnika.
Na konto zarządcy infrastruktury wpłynęło już 10 mln zł, a przewoźnik obiecuje, że kolejna transza w wysokości 18 mln zł zostanie przelana 14 maja.
- Dzięki temu nasz dług spadnie poniżej poziomu dwumiesięcznych zobowiązań. Zgodnie z umowami pozwoli to na przywrócenie naszych połączeń kolejowych - mówi Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych.
Jednak rzecznik PLK Krzysztof Łańcucki wcale nie jest pewny, czy Inter Regio pojawią się na torach po następnym weekendzie. Jak tłumaczy, trzy dni później mija termin spłaty należności za kwiecień i dług znów wzrośnie o 40 mln zł.
- Trzeba się zastanowić, czy jest sens na tych kilka dni uruchamiać te połączenia - wyjaśnia. - Chyba że do tego czasu nastąpi jakaś rewolucja w płatnościach ze strony Przewozów Regionalnych i wówczas sytuacja diametralnie się zmieni.
PR-y są winne PLK ponad 200 mln zł. Z powodu tych długów od poniedziałku nie jeździ ponad 50 pociągów InterRegio. PLK wstrzymało ich kursowanie do czasu uregulowania należności. Sytuacja w spółce należącej do marszałków, zaczęła niepokoić część udziałowców. W czasie wczorajszego posiedzenia rady nadzorczej PR-ów głosowane były zmiany w zarządzie. Jednak przedstawiciele rady stosunkiem głosów 4 do 14 nie zgodzili się na odwołanie prezesa Tomasza Moraczewskiego i jego zastępczyni do spraw finansowych Małgorzaty Kuczewskiej-Łaska.
Rada nadzorcza przyjęła wczoraj program naprawczy spółki, który zakłada, że w tym roku uda się zbilansować jej działalność. Przewoźnik wciąż jednak nie podpisał umowy z trzema województwami. Wczoraj udało się za to spółce zawrzeć kontrakt z Ministerstwem Infrastruktury w sprawie dofinansowania 152 pociągów międzynarodowych. Przewozy Regionalne mają otrzymać w ramach tej umowy 48 mln zł.
Tymczasem Adam Struzik, marszałek Mazowsza, które ma 13 proc. udziałów w Przewozach Regionalnych, zaproponował, żeby w tej trudnej sytuacji poszukać dla spółki inwestora strategicznego. Uznał, że można by mu sprzedać przynajmniej część udziałów. - Spółce grozi upadłość i wejście syndyka. Znalezienie inwestora strategicznego mogłoby uratować Przewozy Regionalne - mówi Marta Milewska, rzeczniczka marszałka Adama Struzika. Zachętą dla firm mogłyby być kontrakty z województwami podpisywane na wiele lat, a nie rok jak dotychczas.
Niektórzy marszałkowie wątpią jednak, że przy takiej kiepskiej sytuacji finansowej spółki znalazłby się inwestor.
W tej sytuacji Mazowsze zastanawia się nad zbyciem przynajmniej własnych udziałów w Przewozach Regionalnych. Województwo od ponad pięciu lat ma własnego przewoźnika - Koleje Mazowieckie, do których co roku dokłada coraz większe kwoty. Spółka ta nie ma żadnych zaległości wobec Polskich Linii Kolejowych.
Tymczasem wczoraj w rozmowie z Radiem TOK FM rzecznik PKP InterCity potwierdził informacje "Gazety", że spółka od 1 czerwca zawiesi kilkadziesiąt swoich połączeń. Również ten przewoźnik ma ok. 160 mln zł długu wobec Polskich Linii Kolejowych.
- Jeszcze nie wiadomo, czy zniknie 40, czy 50 połączeń, i nie wiadomo, czy chodzi tylko o Tanie Linie Kolejowe. Pewne jest, że coś zniknie - mówił w TOK FM Paweł Ney, rzecznik PKP InterCity. - Jeżeli będziemy jakieś pociągi czasowo zawieszać, to na pewno nie będą to pociągi cieszące się popularnością.