- Modernizacja ukraińskich gazociągów może się odbyć wyłącznie z udziałem trzech partnerów: Rosji, Ukrainy i UE - powiedział wczoraj w Berlinie szef ukraińskiego państwowego koncernu gazowego Naftohaz Jewgienij Bakulin. Kieruje on koncernem od marca, gdy nowym prezydentem Ukrainy został Wiktor Janukowycz.
Przed rokiem koszty modernizacji ukraińskich gazociągów szacowano tylko na 2,5 mld dol. O takich kosztach mówili eksperci UE, kiedy poprzednie władze Ukrainy podpisały z Brukselą umowę o współpracy w branży gazowej. UE zgodziła się pomóc w unowocześnieniu ukraińskich gazociągów, a w zamian Kijów do 2012 r. miał wprowadzić europejskie prawo w branży gazowej. Wtedy koncerny z UE mogłyby kupować gaz od Gazpromu na granicy Rosji z Ukrainą i uzgadniać z Ukrainą tranzyt tego surowca. Teraz europejskie firmy kupują gaz z Rosji na granicy Ukrainy z UE i zależą od uzgodnień tranzytowych Gazpromu z Kijowem. Po wprowadzeniu na Ukrainie europejskich przepisów gazowych UE przestałaby być zakładnikiem sporów Kijowa i Moskwy o gaz. Przed rokiem zakończyły się wstrzymaniem przez Gazprom na trzy tygodnie tranzytu gazu przez Ukrainę na Zachód.
Przeciw umowie UE z Ukrainą protestowali rosyjscy politycy. Domagali się, by o losie ukraińskich rur Moskwa mogła decydować na równych prawach z Kijowem i Brukselą.
Latem zeszłego roku międzynarodowe instytucje finansowe w uzgodnieniu z UE wstępnie przyznały już Ukrainie 1,7 mld dol. na gazociągi. Ale kredytów nie przyznano, bo rządzący wtedy na Ukrainie rząd Julii Tymoszenko wstrzymał uzgodnione z UE reformy gazownictwa.