Biznes Ludzie Pieniądze

W lipcu wejdzie w życie internetowa megaustawa

Rozmawiał Przemysław Poznański
2010-06-04 , aktualizacja: 04.06.2010 20:54
A A A Drukuj
Za pięć lat 95 proc. z nas będzie miało dostęp do internetu. A tym, których nie stać na abonament czy komputer, pomogą samorządy - przekonuje Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury odpowiedzialna za rynek telekomunikacyjny
Już za miesiąc wejdzie w życie megaustawa mająca przyspieszyć rozwój internetu w Polsce. To dokument, który znosi dotychczasowe bariery - prawne i administracyjne - blokujące inwestycje w nowe łącza. Ustawa nakłada m.in. na firmy energetyczne czy wodociągowe obowiązek udostępniania operatorom słupów energetycznych czy kanalizacji, poza tym nakłada na zarządców dróg obowiązek budowy kanalizacji technologicznej wzdłuż nowych ulic.

Przemysław Poznański: Marszałek Komorowski podpisał megaustawę. Na początku lipca wejdzie ona w życie. Czeka nas internetowy boom?

Magdalena Gaj: Spodziewam się, że na początek do UKE zaczną spływać pisma od samorządowców chcących inwestować w telekomunikację. Powinni oni dostać od Urzędu opinię, by nie inwestowali w miejscach, gdzie już inwestują operatorzy. Ustawa ma pobudzać inwestycje, a nie je blokować.

Na internetowy boom czekamy niecierpliwie. Według ostatnich danych Komisji Europejskiej dostęp do szerokopasmowego stacjonarnego internetu ma w Polsce 13,5 proc. obywateli. Mało.

- Mało. Na szczęście trochę ratuje nas internet mobilny, dzięki któremu dostęp do sieci - niezależnie od technologii - ma ponad 50 proc. Polaków. Megaustawa powstała właśnie po to, by te wskaźniki poprawić, by każdy miał szansę podłączyć się do globalnej sieci.

Internet w każdym domu?

- Internet należy się każdemu z nas. Po to jest ta ustawa, a efekty jej działania dla każdego obywatela zobaczymy w 2013-14 r. najpóźniej w 2015 r. Wtedy 95 proc. Polaków będzie miało dostęp do stacjonarnego internetu. Co do inwestorów, uproszczenia, które przyniesie ustawa, poczują zaraz po jej wejściu w życie.

Jak megaustawa to sprawi?

- Przede wszystkim wprowadzi podstawy prawne dla samorządów, które chcą budować sieci telekomunikacyjne. Wprost mówimy, że taka inwestycja to zadanie, które gmina powinna podejmować dla dobra swoich mieszkańców. Ustawa jest jednak tak skonstruowana, by gminy nie konkurowały z przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi, bo to operatorzy mają nadal dostarczać usługi użytkownikom końcowym. Tylko w wyjątkowych sytuacjach - i tylko za zgodą UKE - samorząd może podjąć działalność detaliczną i dostarczyć usługę Kowalskiemu. Stać się tak może, jeśli na danym terenie nie chce działać żaden operator komercyjny.

Daliście samorządom jeszcze jedno prawo - zamiast inwestować, mogą płacić operatorom za to, że ci będą świadczyć usługi.

- Samorządy mogą współfinansować koszty świadczenia usług przez operatora, ale także koszty ponoszone przez końcowego klienta. Te przepisy zostały wykreślone w Sejmie, ale w Senacie udało się je przywrócić. To nie jest obowiązek, ale uprawnienie.

Jak to ma działać? Otóż samorząd może zdecydować, że nie będzie podejmować działalności telekomunikacyjnej, nie będzie budować sieci. Ale wie, że ma na swoim terenie jednego, dwóch operatorów, którym jednak nie opłaca się dociągnąć sieci w każde miejsce, do każdego domu. Samorząd może jednak - dzięki ustawie - powiedzieć operatorowi: dociągnij sieć do tego miejsca, a ja ci dopłacę do świadczenia usługi. Jeśli samorządy będą miały fundusze, to powinien im się ten zapis ustawy przydać. Samorząd sam nie musi inwestować, a zapewnia mieszkańcom usługę.

Tam, gdzie operator już dotarł z łączami, ale jego usługi są dla niektórych mieszkańców zbyt drogie, samorząd może dopłacać konkretnym mieszkańcom do abonamentu lub całkowicie go refundować.

Taki przepis jest gminom potrzebny?

- Żaden przepis w tej ustawie nie powstał w próżni, ale w wyniku spotkań z samorządami, obserwacji rynku. W tym konkretnym przypadku jestem przekonana, że samorządy i bez ustawy dopłacałyby do usług - tak dzieje się choćby w Grodzisku Mazowieckim - daliśmy im jednak w ustawie jasny sygnał: nie bójcie się tego robić.

Dopłaty do usługi to zresztą nie wszystko. W ustawie mówimy o pobudzaniu popytu na usługi telekomunikacyjne i sprzęt. W ramach tego przepisu umożliwiamy samorządom także kupowanie komputerów dla mieszkańców. Bo co z tego, że dostarczymy mieszkańcom internet, jeśli on nie może z niego korzystać z braku komputera? Są programy unijne przeznaczone na zakup sprzętu informatycznego.

Megaustawa nakłada też na deweloperów obowiązek instalowania w budynkach szybkich łączy internetowych.

- Już teraz w prawie jest zapisane, że budynki muszą być wyposażone w instalację telekomunikacyjną. W ustawie dodatkowo dopisaliśmy, żeby infrastruktura, w którą muszą być wyposażone nowe budynki, umożliwiała szerokopasmowy dostęp do internetu o takiej jakości, by można nią było przesyłać sygnał telewizji cyfrowej wysokiej rozdzielczości.

Czy nie powinien to być światłowód?

- Niewykluczone, że to będzie światłowód. Wkrótce rozpoczniemy w ministerstwie prace nad rozporządzeniem do ustawy. Zastanawiam się nad tym, czy nie wprowadzić w nim wymogu kładzenia w budynkach światłowodu, z możliwością odstąpienia od tego obowiązku tylko w wyjątkowych sytuacjach. O szczegółach jednak nie chcę jeszcze mówić, bo jest na to zbyt wcześnie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów