Biletowy przekręt. Z Quo Vadis przepłacisz
Leszek Baj
2010-06-09, ostatnia aktualizacja 2010-06-09 10:30
Niektóre biura podróży fałszują bilety lotnicze, mocno zawyżają ich ceny, a publiczne instytucje tracą miliony złotych. Linie lotnicze są wściekłe: - To uderza w naszą reputację
ZOBACZ TAKŻE
- Bileteria.pl upadła. Pracownicy zrezygnowali już wcześniej (20-08-10, 21:00)
- PKP: restrukturyzacja albo śmierć. Wyniki coraz gorsze (10-08-10, 20:36)
- Fałszowanie biletów lotniczych - tracą przewoźnicy, instytucje (08-06-10, 21:05)
- Ci bogaci mężczyźni w swych podniebnych jetach (08-06-10, 10:00)
- Linie lotnicze robią konkurencję kolejom na trasach krajowych (03-06-10, 20:10)
Setki instytucji publicznych - ministerstwa, urzędy, związki sportowe - co roku ogłaszają konkursy na wybór firmy, która najkorzystniej będzie im kupowała bilety lotnicze. Kontrakty często są warte setki tysięcy złotych. Wygrywają ci, którzy zaoferują najlepsze warunki. Chodzi zwłaszcza o jak najniższą opłatę transakcyjną za wystawienie biletu - często wynosi ona ledwie 1 grosz - i o jak najwyższy upust od ceny biletu przewoźnika lotniczego.
Niektóre biura wygrywają przetargi dzięki świetnej ofercie, ale później oszukują.
- Byliśmy bardzo zaskoczeni. Bilety elektroniczne były zmodyfikowane w jakimś programie komputerowym - mówi "Gazecie" prezes LOT Sebastian Mikosz. - Ceny niektórych były zawyżone nawet o kilkaset złotych w stosunku do ceny, za którą my sprzedaliśmy ten sam bilet. Na razie wiemy, że jest kilka oszukujących biur podróży, ale jedno czy dwa dominują w procederze fałszowania biletów.
Jak to robią? Podnoszą taryfę przewoźnika, zmieniając komputerowo bilet elektroniczny. Niekiedy dopisują dodatkową opłatę TF, która na prawdziwym bilecie w ogóle nie występuje. Klient nie dostaje biletu wystawionego bezpośrednio przez system rezerwacyjny, lecz dokument sfabrykowany przez biuro podróży.
Inna metoda to manipulowanie rodzajami biletów. Biuro podróży zamawia dla klienta bilet droższy (np. z możliwością zwrotu). Wystawia klientowi fakturę, ale samo zmienia rezerwację na tańszą wersję biletu (np. już bez możliwości zwrotu).
W efekcie takich sztuczek klient słono przepłaca.
LOT wykrył oszustwo, gdy Ministerstwo Zdrowia przysłało mu bilety do weryfikacji. Wystawił je jeden z agentów - biuro podróży Polish Travel Quo Vadis. Po analizie 16 biletów okazało się, że według taryfy LOT ich cena wynosi 41 tys. 382 zł. A według taryfy zaoferowanej przez Polish Travel Quo Vadis - aż 54 tys. 486 zł. Różnica na korzyść Quo Vadis wynosi więc ponad 13 tys. zł! Znamy konkretny bilet, który wedle taryfy tego biura był aż o 1156 zł droższy niż ten sam bilet wystawiony przez LOT!
Quo Vadis nie widzi w tym nic nagannego. Argumentuje, że ma prawo doliczać opłatę transakcyjną do ceny biletu. - Usługa wystawiania i sprzedaży biletów jest częścią usługi transportu lotniczego, a w związku z tym opłata transakcyjna [transaction fee - TF] stanowi nierozłączną część tej usługi - mówi wiceprezes firmy Dariusz Litwiński.
- Opłata nie może być zawarta w cenie biletu, który my sprzedajemy - replikuje prezes LOT. - A już na pewno nie można fałszować biletu tak, by wyglądał, jakby wygenerował go LOT, podczas gdy naprawdę został zmodyfikowany przez pośrednika.
Sebastian Mikosz zapowiada: - Niektórym agentom będziemy musieli wypowiedzieć umowy. W niektórych przypadkach - skierować sprawę do prokuratury.
Resort zdrowia, który potrzebuje rocznie prawie 700 biletów, również bada ten proceder. - Całość dokumentacji tej sprawy jest właśnie przedmiotem analizy prawnej - mówi "Gazecie" Piotr Olechno, rzecznik ministerstwa. - Ewentualne zawiadomienie policji lub prokuratury nastąpi po jej zakończeniu.
Przypadek Quo Vadis może być tylko wierzchołkiem góry lodowej - ocenia Zrzeszenie Agentów IATA w Polsce. Wiadomo, że oprócz biletów LOT fałszowano też bilety Czeskich Linii Lotniczych. Gdyby nadużyć wykryto więcej, oznaczałoby to, że instytucje korzystające z usług nieuczciwych agentów ponoszą ogromne straty. A ponieważ są to często instytucje budżetowe - ich straty spadają na podatników.
Niektóre biura wygrywają przetargi dzięki świetnej ofercie, ale później oszukują.
- Byliśmy bardzo zaskoczeni. Bilety elektroniczne były zmodyfikowane w jakimś programie komputerowym - mówi "Gazecie" prezes LOT Sebastian Mikosz. - Ceny niektórych były zawyżone nawet o kilkaset złotych w stosunku do ceny, za którą my sprzedaliśmy ten sam bilet. Na razie wiemy, że jest kilka oszukujących biur podróży, ale jedno czy dwa dominują w procederze fałszowania biletów.
Jak to robią? Podnoszą taryfę przewoźnika, zmieniając komputerowo bilet elektroniczny. Niekiedy dopisują dodatkową opłatę TF, która na prawdziwym bilecie w ogóle nie występuje. Klient nie dostaje biletu wystawionego bezpośrednio przez system rezerwacyjny, lecz dokument sfabrykowany przez biuro podróży.
Inna metoda to manipulowanie rodzajami biletów. Biuro podróży zamawia dla klienta bilet droższy (np. z możliwością zwrotu). Wystawia klientowi fakturę, ale samo zmienia rezerwację na tańszą wersję biletu (np. już bez możliwości zwrotu).
W efekcie takich sztuczek klient słono przepłaca.
LOT wykrył oszustwo, gdy Ministerstwo Zdrowia przysłało mu bilety do weryfikacji. Wystawił je jeden z agentów - biuro podróży Polish Travel Quo Vadis. Po analizie 16 biletów okazało się, że według taryfy LOT ich cena wynosi 41 tys. 382 zł. A według taryfy zaoferowanej przez Polish Travel Quo Vadis - aż 54 tys. 486 zł. Różnica na korzyść Quo Vadis wynosi więc ponad 13 tys. zł! Znamy konkretny bilet, który wedle taryfy tego biura był aż o 1156 zł droższy niż ten sam bilet wystawiony przez LOT!
Quo Vadis nie widzi w tym nic nagannego. Argumentuje, że ma prawo doliczać opłatę transakcyjną do ceny biletu. - Usługa wystawiania i sprzedaży biletów jest częścią usługi transportu lotniczego, a w związku z tym opłata transakcyjna [transaction fee - TF] stanowi nierozłączną część tej usługi - mówi wiceprezes firmy Dariusz Litwiński.
- Opłata nie może być zawarta w cenie biletu, który my sprzedajemy - replikuje prezes LOT. - A już na pewno nie można fałszować biletu tak, by wyglądał, jakby wygenerował go LOT, podczas gdy naprawdę został zmodyfikowany przez pośrednika.
Sebastian Mikosz zapowiada: - Niektórym agentom będziemy musieli wypowiedzieć umowy. W niektórych przypadkach - skierować sprawę do prokuratury.
Resort zdrowia, który potrzebuje rocznie prawie 700 biletów, również bada ten proceder. - Całość dokumentacji tej sprawy jest właśnie przedmiotem analizy prawnej - mówi "Gazecie" Piotr Olechno, rzecznik ministerstwa. - Ewentualne zawiadomienie policji lub prokuratury nastąpi po jej zakończeniu.
Przypadek Quo Vadis może być tylko wierzchołkiem góry lodowej - ocenia Zrzeszenie Agentów IATA w Polsce. Wiadomo, że oprócz biletów LOT fałszowano też bilety Czeskich Linii Lotniczych. Gdyby nadużyć wykryto więcej, oznaczałoby to, że instytucje korzystające z usług nieuczciwych agentów ponoszą ogromne straty. A ponieważ są to często instytucje budżetowe - ich straty spadają na podatników.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.7
106 głosów
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:
Wyborcza.biz poleca
Budżet państwa

Plan rządu: zdziesiątkować urzędników
30-lecie Solidarności

Związki kiedyś walczyły o innych. Dziś o siebie
Kryzys w Europie











