Plan ratunkowy zakłada zamrożenie pensji 6-milionowej brytyjskiej budżetówki, reformę systemu pomocy społecznej i podniesienie podatku od zysków kapitałowych. - Widać na przykładzie Grecji, która pokazała co czeka kraje nie umiejące zmierzyć się ze swoimi problemami. To jest los, którego chce uniknąć - powiedział minister finansów George Osborne w wywiadzie udzielony brytyjskiej telewizji BBC.
Brytyjski deficyt sięgnie w tym roku 11 proc. PKB. Nowy koalicyjny rząd złożony z centroprawicowych Konserwatystów i centrolewicowych Liberalnych Demokratów chce za wszelką cenę go ograniczyć. Nowy budżet, który zostanie przedstawiony we wtorek, ma być najostrzejszym w ostatnich 30 latach.
Rząd chce dać przedsiębiorcom też marchewkę. Najprawdopodobniej zaproponuje wakacje podatkowe dla pierwszych 10 pracowników przyjętych do pracy poza południowo-wschodnią Brytanią. Maksymalnie pracodawca będzie mógł dostać 50 tys. funtów (74 tys. dol.) na nowego pracownika zarabiającego do 44,8 tys. funtów. Cały trzyletni pakiet ma kosztować rząd 900 mln funtów.
Minister finansów zapowiedział też wprowadzenie podatku bankowego. - Jestem perfekcyjnie przygotowany do powiedzenia kilku trudnych słów instytucjom finansowych - powiedział w BBC. Jego zdaniem, dzięki nowym rozwiązaniom system bankowy będzie lepiej regulowany. - Zamierzamy się też przyjrzeć jego strukturze - dodał.
Według brytyjskich mediów nowy podatek może przynieść budżetowi dodatkowe 1 do 3 mld funtów (1,5-4,4 mld dol. lub 1,2-3,6 mld euro) każdego roku. - Nie mamy wyboru, jeśli rząd nie podejmie walki z deficytem budżetowym, nasz kraj wejdzie na prostą drogę do ruiny - powiedział Osborne. Oznaczałoby to konieczność podniesienia stóp procentowych, kłopoty przedsiębiorstw, wzrost bezrobocia i spadek poziomu życia Brytyjczyków. - Nie jestem gotów się z tym pogodzić - dodał.