W sobotę wieczorem w Sankt Petersburgu podpisano umowę o wejściu EDF do konsorcjum South Stream, które ma zbudować gazociąg przez Morze Czarne do Europy Południowej i Środkowej. Rosjanie chcą zbudować tę rurę, aby utrwalić swój monopol na gazowych rynkach państw b. bloku wschodniego. South Stream ma też zablokować budowę gazociągu Nabucco, który ma dostarczać państwom UE gaz ze złóż nad Morzem Kaspijskim i na Środkowym Wschodzie, przełamując monopol Gazpromu.
Umowa z St. Petersburga przewiduje, że EDF do końca roku kupi 10 proc. akcji South Stream od włoskiego koncernu ENI, który dotąd miał połowę akcji konsorcjum. Szef Gazpromu Aleksiej Miller stwierdził, że nie ma mowy o sprzedaży Francuzom dodatkowych 10 proc. akcji South Stream przez rosyjski koncern.
Tymczasem pod koniec marca premier Rosji Władimir Putin po rozmowach z szefem włoskiego rządu Silvio Berlusconim zapowiadał, że ENI i Gazprom sprzedadzą EDF po 10 proc. akcji South Stream. Nalegali na to Włosi, którzy chcieli zachować równy z Gazpromem wpływ na czarnomorską rurę.
9 kwietnia Gazprom publicznie oskarżył Włochów o blokowanie South Stream. W odpowiedzi 12 kwietnia szef ENI Paolo Scaroni poleciał do Moskwy na rozmowy z szefem Gazpromu i po spotkaniu Włosi w specjalnym komunikacie zapewnili o pełnym poparciu dla planów rosyjskiego koncernu.
W efekcie umowy z St. Petersburga Gazprom staje się największym udziałowcem South Stream z pakietem 50 proc. Tą rurą od 2015 r. Rosjanie chcą tłoczyć do Europy 63 mld m sześc. gazu rocznie.
W Petersburgu rosyjski koncern zapowiedział również, że South Stream będzie miał cztery odnogi zamiast dwóch, jak dotąd zapowiadano. Szczegółów zmian Gazprom nie ujawnił.
Aleksiej Miller stwierdził również, że jesienią zostanie ustalony ostateczny koszt inwestycji. Na razie szacuje się go na astronomiczną kwotę 25 mld euro. Rosjanie ostatnio wzmogli naciski, by UE jak najszybciej wpisała South Stream na listę gazociągów sieci TEN, czyli połączeń ważnych dla całej UE. Ma to ułatwić zabiegi o zdobycie na inwestycję kredytów Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Po miesiącach poszukiwań Gazprom znalazł też szefa South Stream. Miller zapowiedział, że tę posadę obejmie Marcel Kramer - dotychczasowy szef holenderskiej państwowej sieci gazociągów Gasunie. Pod koniec kwietnia Kramer ogłosił, że odejdzie z Gasunie w sierpniu, gdy skończy 60 lat i wejdzie w wiek emerytalny.
Ten menedżer jest sprawdzonym sojusznikiem Gazpromu. Trzy lata temu Kramer wynegocjował umowę o zakupie przez Gasunie 9 proc. udziałów w kontrolowanym przez Gazprom konsorcjum Nord Stream, które buduje przez Bałtyk gazociąg z Rosji do Niemiec. Dla Rosjan był to wielki sukces, bo umowa z Gasunie zdjęła z Nord Stream odium rosyjsko-niemieckiego paktu gazowego, zawartego wbrew interesom innych państw UE.
Na zakończenie kadencji w Gasunie Kramer jeszcze raz wsparł plany Nord Stream.
W zeszłym tygodniu w Hanowerze podpisano umowę o zakupie przez Gasunie 20 proc. akcji gazociągu NEL - lądowej odnogi rury Nord Stream w Niemczech, do transportu rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej.
Pakiet 15 proc. akcji NEL Holendrzy kupią od niemieckiego koncernu E.ON, który zachowa 10 proc. akcji tej lądowej odnogi bałtyckiej rury. Dodatkowe 5 proc. akcji NEL Gasunie kupi od niemieckiej spółki Gazpromu Wingas. Po tej transakcji Wingas będzie miał 70 proc. akcji NEL.
Zmieni się też nazwa rury. Dotąd był to skrót nazwy "Północno-niemiecki gazociąg". Teraz rura zostanie przechrzczona na "Gazociąg Północnoeuropejski".