O bezpłatną autostradową obwodnicę Częstochowa walczy od lat - śląc pisma sygnowane a to przez władze miasta, a to przez parlamentarzystów. Powoływano się na przykłady Poznania i Katowic, gdzie nie pobiera się myta na - odpowiednio - A2 i A4. Bez skutku.
Nieoczekiwanie, w piątek minister infrastruktury Cezary Grabarczyk ogłosił, że wśród bezpłatnych odcinków autostrad będzie także ten częstochowski. Że projekt odpowiedniej ustawy przesłał już do Rady Ministrów.
Zmiana zasad w przypadku A1 (bo mowa jest również o kilku innych autostradach) stała się możliwa po rozwiązaniu umowy z koncesjonariuszem, mającym na własny koszt zbudować tę trasę, po czym odzyskać wyłożone pieniądze pobierając opłaty za przejazd. Polsko-hiszpańska spółka Autostrada Południe nie zgromadziła jednak na czas potrzebnych do inwestycji funduszy i A1 od Łodzi do Pyrzowic zbuduje jednak państwo.
Niestety, radość częstochowskich kierowców ze zniesienia opłat będzie połowiczna. Jak dowiedziała się "Gazeta", za darmo pojedziemy tylko zachodnią częścią obwodnicy. Za przejazd północnym fragmentem, między węzłami o roboczych nazwach Lgota i Rząsawa (docelowe to "Częstochowa Jasna Góra" i "Częstochowa Północ") trzeba będzie jednak płacić.
- Nie rozumiem tej decyzji. Jeśli obwodnica ma być bezpłatna, to cała - denerwuje się Marek Przedziński, szef Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu w Częstochowie. - Bardzo nam to komplikuje prognozy ruchu w mieście, bo przecież gros kierowców z obwodnicy nie skorzysta, jeśli będzie musiało za przejazd zapłacić.
Mało tego, w pobliżu węzła Rząsawa powstanie centrum handlowe m.in. z Ikeą. Jadący tam np. z Blachowni czy Lublińca mogliby ominąć Częstochowę, ale pewnie z tej możliwości zrezygnują. - Lub przejadą kawałek bezpłatnym odcinkiem autostrady do węzła Lgota, a potem wpakują się w już dziś zatłoczoną ulicę św. Rocha - obawia się dyr. Przedziński.
Gdy częstochowianie postulowali zwolnienie z opłat obwodnicy, zawsze wskazywali odcinek A1 od węzła Zawodzie (we Dźbowie) aż do Rząsaw. - A nawet dalej, do Kościelca, gdyż jest to pierwszy węzeł po północnej stronie Częstochowy, z którego można zjechać gdzieś na bok. Bo Rząsawa umożliwia tylko wjazd do miasta - mówi nam wczoraj wójt Kruszyny Bogusław Mielczarek, rozczarowany decyzją ministra.
Dla mieszkańców jego gminy, jak i sąsiedniego Mykanowa, bezpłatna autostrada między Częstochową a Kościelcem to żywotna sprawa. - Wprowadzając opłaty na "gierkówce" przebudowanej na autostradę zabiera się nam coś, co mamy od 35 lat. Dlatego będę dalej walczył o drogę bez opłat - dodaje wójt.
Ministerstwo infrastruktury poproszone przez "Gazetę" o wyjaśnienie, dlaczego bezpłatne będzie tylko pół autostradowej obwodnicy Częstochowy, nie udzieliło wczoraj odpowiedzi.