Biznes Ludzie Pieniądze

Rosnące ceny żywności. Co stanieje, co zdrożeje po wakacjach

Krystyna Naszkowska
16.08.2010 , aktualizacja: 20.08.2010 12:22
A A A Drukuj
Chleb Michał Jasiulewicz/AG Chleb
Najpierw długa i mroźna zima, potem długa, chłodna i deszczowa wiosna, a teraz lato z afrykańskimi upałami. Do tego ulewy - gwałtowne, obfite, często dosłownie zabijające rośliny na polach. - To już nie są tzw. anomalie, mamy prawdziwą katastrofę pogodową - alarmują rolnicy
Dlatego zbiory będą w tym roku mniejsze niż zwykle. Nie tylko w Polsce - kataklizmy przetoczyły się przez wiele krajów. A jak czegoś jest mniej, to ceny zwykle idą w górę. Dlatego jest pewne: żywność w tym roku zdrożeje. Jednak nie aż tak, jak drożeją surowce. Na straży cen stoją bowiem wielkie sieci handlowe, bardzo oporne w podnoszeniu cen. Spora część podwyżek surowców spadnie więc na barki producentów żywności.

Dodatkowo szykują się podwyżki związane z planowaną przez rząd zmianą stawek podatku VAT. Co ona oznacza w praktyce - napiszemy w "Gazecie" we wtorek.

Pewne jest, że zdrożeje mąka i wszystko to, co z mąki się produkuje. Droższe są już warzywa i owoce. Nieco w górę mogą pójść ceny mięsa, bo zdrożeją pasze. I prawdopodobnie zdrożeje masło i sery, choć to akurat z pogodą nie ma nic wspólnego.

Mąka



Jej cena wzrośnie, bo gwałtownie drożeją zboża. Można nawet powiedzieć, że na rynku zbożowo-młynarskim od paru tygodni panuje prawdziwa panika. Ceny zbóż rosną dosłownie z dnia na dzień. Dziś tona pszenicy na światowych giełdach jest już dwukrotnie wyższa niż przed dwoma miesiącami. W Polsce szybko zbliża się do tej granicy - przed miesiącem pszenica kosztowała ok. 460 zł za tonę, teraz ok. 780 zł. Zwykle w czasie żniw zboża są najtańsze, w tym roku jest odwrotnie. I co gorzej, trudno je kupić, bo okazało się, że nie ma zapasów zeszłorocznego ziarna, a nowe zbiory z powodu ciągłych opadów idą wyjątkowo wolno. Hurtownie są puste. Do tego rolnicy nie chcą sprzedawać, bo liczą na ceny powyżej 800 zł za tonę. A jak już przywożą ziarno do skupu, to okazuje się, że jest ono słabej jakości - bardziej nadaje się na paszę dla zwierząt niż na mąkę.

Droższe zboża to od razu droższa mąka.

Jeszcze trzy tygodnie temu kilogram mąki piekarniczej kosztował ok. 70 gr, dziś przekracza 1 zł. A młynarze zapowiadają dalsze podwyżki. Ich zdaniem cena mąki piekarniczej dojdzie do 1,2-1,3 zł. Zaś za mąkę w kilogramowych opakowaniach zapłacimy 1,5 zł.

Chleb

Zdrożeje jak wszystkie produkty mączne. Piekarze zapowiadają podwyżki cen chleba o minimum 10 proc. już pod koniec sierpnia. To oznacza, że za najbardziej popularny chleb, tzw. baltonowski, który kosztuje dziś w sklepie ok. 2 zł, od września zapłacimy 2,20 zł. Chleb jeszcze nie zdrożał, bo piekarze mają zawarte 30-dniowe umowy z odbiorcami, w czasie trwania których nie mogą zmieniać cen. Czekają więc na wygaśnięcie umów.

Makarony

Ceny pójdą w górę z tego samego powodu co ceny pieczywa - makaron jest produkowany z mąki. Ale producenci makaronów są w gorszej sytuacji niż piekarze - ich umowy z sieciami sklepów zawierane są na ogół na trzy miesiące. Nie mają też takiej siły przebicia jak piekarze, bo makaron zawsze można sprowadzić z zagranicy, nie przejmując się lamentem krajowych producentów. Szybka podwyżka cen makaronów więc nam nie grozi, choć producenci próbują negocjować zmiany umów z sieciami, strasząc widmem swojego bankructwa.

Jeśli w listopadzie, kiedy Unia robi bilans zbożowy, okaże się, że zboża w Europie jest istotnie mało i jego wysoka cena się utrzyma, makaron na pewno podrożeje. Ale nie powinien więcej niż 5 proc.

Cukier

Pogoda może się też odbić na europejskiej produkcji cukru z buraków, choć zbyt wcześnie jeszcze mówić o zbiorach. W każdym razie cukier na pewno nie stanieje, bo na świecie nie ma jego nadprodukcji. Cukier pozaeuropejski (produkowany z trzciny) przeznaczany jest w ogromnej części na produkcję biopaliwa, a ta z kolei cały czas rośnie. Unia zdecydowanie zmniejszyła zaś produkcję cukru z buraków, bo do niej dokładała.

Dlatego teraz na giełdach cukier bije rekordy cenowe. W tym roku za tonę trzeba zapłacić ok. 600 dol., a średnia w ostatnich latach nie przekraczała 240 dol. O tym, ile rolnicy zbiorą buraków cukrowych i czy cena cukru wzrośnie, dowiemy się dopiero w listopadzie.

Jaja

Mamy okres bardzo tanich jaj. Oczywiście - tanich w hurcie. Właściciele kurzych ferm lamentują, że jaja są tanie jak nigdy, a pasze drożeją. Jeszcze wczesną wiosną za jedno jajko dostawali 40 gr, teraz - 10 gr. Dlaczego? Bo o cenie jaj nie decydują pasze, tylko prawa rynkowe, czyli podaż i popyt. A w Polsce mamy około pół miliona ferm, które w tym roku niemal podwoiły produkcję jaj. Zrobiły to, bo - po pierwsze - pasze były tanie (ok. 400-450 zł za tonę pszenicy), a - po drugie - jaja drogie (40 gr, a rok temu kosztowały 20 gr). Hodowcy zwiększali więc produkcję i teraz mają ból głowy. Gdyby to zależało od nich, to ceny podnieśliby już dziś. Ale piłeczka jest po stronie odbiorców, czyli wielkich sieci handlowych. To one mogą podnieść ceny producentom (i klientom), utrzymując swoje marże, albo podnieść ceny producentom, zmniejszając swoje marże (i utrzymać ceny na półkach sklepowych).

Na razie sieci nie muszą się spieszyć z decyzją, bo jaj na rynku jest dużo. I w przyszłym roku też będzie dużo, bo w Unii zmieniają się przepisy dla hodowców kur - od 1 stycznia 2012 r. część starych ferm z hodowlą klatkową zostanie zlikwidowana, ale już od 1 stycznia przyszłego roku nie będzie można do nich wstawiać nowych kur. To daje sieciom mocne argumenty. Ale ponieważ istotnie jaja są wyjątkowo tanie w hurcie, to ich ceny raczej pójdą w górę.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów