Biznes Ludzie Pieniądze

A2: "Covec nie płaci!" na transparentach. Kolejne negocjacje

aura, mf, pw
19.05.2011 , aktualizacja: 19.05.2011 17:16
A A A Drukuj
W Łyszkowicach zablokowana droga w ramach protestu. Przedstawiciel chińskiego inwestora, który buduje A2, zerwał negocjacje z polskimi podwykonawcami. Ci od środy strajkują, bo Chińczycy są im winni kilka milionów złotych. - Konsorcjum COVEC może ogłosić upadłość - obawiają się podwykonawcy.

Fot. Fot . Marcin Stępień / Agencja Gazeta Budowa A2: Polscy podwykonawcy negocjują z władzami chińskiego konsorcjum
Piotr Wasiak
Budowa A2: Polscy podwykonawcy negocjują z władzami chińskiego konsorcjum
Budowa A2: prace stanęły, polscy podwykonawcy strajkują, bo nie dostali pieniędzy od Chińczyków
Piotr Wasiak
Budowa A2: prace stanęły, polscy podwykonawcy strajkują, bo nie dostali pieniędzy od Chińczyków
Budowa A2: prace stanęły, polscy podwykonawcy strajkują, bo nie dostali pieniędzy od Chińczyków
Piotr Wasiak
Budowa A2: prace stanęły, polscy podwykonawcy strajkują, bo nie dostali pieniędzy od Chińczyków
Budowa A2: prace stanęły, polscy podwykonawcy strajkują, bo nie dostali pieniędzy od Chińczyków
Piotr Wasiak
Budowa A2: prace stanęły, polscy podwykonawcy strajkują, bo nie dostali pieniędzy od Chińczyków
ZOBACZ TAKŻE
Z OSTATNIEJ CHWILI: Pracownicy podwykonawców, którzy nie dostali pieniędzy od chińskiej firmy Covec, zablokowali drogę prowadzącą do Łyszkowic, w województwie łódzkim. Początkowo ustawili sprzęt wzdłuż drogi blokując wyjazd z biura budowy, później, po interwencji policji usunęli sprzęt, by przechodząc po pasach zablokować przejście dla pieszych. Nieśli transparenty: "Covec nie płaci!" Po południu blokada została przerwana, a właściciele firm, którym zalega Covec przystąpili do trzecich tego dnia negocjacji. Mają one zostać wznowione jutro rano. Do jutra polscy przedsiębiorcy podliczą zaległości. - Chińczycy każdemu z nas są winni po kilka milionów złotych - mówił Krzysztof Zadrożny z firmy Techno Car, który do budowy autostrady wypożyczał chińskiemu wykonawcy sprzęt budowlany.Podwykonawcy twierdzą, że nie są w stanie czekać z zapłatą do czerwca (bo taka padła propozycja) - musimy natychmiast zapłacić pracownikom, rachunki za kwatery oraz paliwo.

Dziś rano przed biurem budowy autostrady A2 w Łyszkowicach zgromadziło się kilkunastu przedstawicieli firm, którym COVEV zalega z wypłatą.

Przed południem zostali zaproszeni do kontenera obok biura budowy, w którym zorganizowano salę konferencyjną. Spotkali się tam z przedstawicielami chińskiego wykonawcy. - Mamy nadzieję, że usłyszymy konkretne propozycje - mówili przed wejściem na spotkanie.

Polscy przedsiębiorcy na spotkaniu usłyszeli, że firma COVEC ma gigantyczne zadłużenie i nie ma z czego im zapłacić. Obawiają się, że konsorcjum ogłosi upadłość i zostaną bez pieniędzy. Żądają porozumienia trójstronnego między podwykonawcami, konsorcjum COVEC i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, które zapewni im wypłatę zaległości.

Budowę A-2 kontroluje wiceminister infrastruktury Radosław Stępień. Pojawi się również w Łyszkowicach, ale nie spotka się z podwykonawcami: - Nie jestem umówiony na spotkanie, jadę oglądać postępy pracy. Nie chcę przeszkadzać w rozmowach podwykonawców z konsorcjum COVEC. Mogę zapewnić, że GDDKiA uregulowała wszystkie płatności wobec chińskiego konsorcjum.

Jednak po kilkudziesięciu minutach negocjacje zerwano. Przedstawiciel inwestora nie chciał zgodzić się na obecność na sali dziennikarzy, na co nalegali polscy podwykonawcy. Chińczyk z tłumaczką wyszli z sali.

Przypomnijmy, że większość podwykonawców budującego autostradę konsorcjum COVEC (trzy firmy z Chin i polska Decoma sp. z o.o.) odmówiła dalszej pracy i w środę ich robotnicy nie wyszli na plac budowy.

Polscy podwykonawcy mają już dość opóźnień w płatnościach. Jak mówią, Chińczycy są im winni za wykonane prace, materiały i wynajęty sprzęt.

Podwykonawcy poinformowali chińskie konsorcjum, że prace wznowią dopiero, gdy dostaną wszystkie zaległe pieniądze.

Ale nawet jeśli dojdzie do porozumienia, nie oznacza to końca kłopotów. Bo do 30 maja - zgodnie z umową - Chińczycy powinni skończyć pierwszy etap budowy. Wtedy dopiero ministerstwo infrastruktury wypłaciłoby im pieniądze. Ale nie ma szans, by zdążyli w terminie. Bo np. - jak wynika z zapisów kontraktu - 30 maja powinny już stać wiadukty. A dziś z ziemi wystają tylko metalowe pręty zbrojenia.

COVEC wygrało przetarg na budowę dwóch z pięciu odcinków 91-kilometrowej autostrady A2 z Łodzi do podwarszawskiej Konotopy. To fragment A - 29,2 km w województwie łódzkim od węzła Stryków, oraz C - 20 km w województwie mazowieckim.

Konsorcjum złożyło ofertę o połowę tańszą, niż przewidywali w kosztorysach urzędnicy. Dwa odcinki o łącznej długości blisko 50 km zbudują za 1,3 mld zł (średnio ok. 26,5 mln zł/km). Dla porównania - za 17-kilometrowy odcinek B Mostostal Warszawa weźmie 843 mln zł (ok. 49,5 mln zł/km); a Strabag - za 17,6-kilometrowy odcinek D - 643 mln zł (ok. 36,5 mln zł/km).

COVEC od początku miał problemy z polskimi podwykonawcami, którzy nie chcieli pracować za zaproponowane stawki. W efekcie już na starcie powstały duże opóźnienia. Wykonawca - ratując się - ściągnął nawet na budowę kilkuset robotników z Chin i zapowiedział. Ale bez sprzętu, materiałów i wsparcia polskich podwykonawców - niewiele wskórają.

Trasa Łódź-Warszawa powstaje z myślą o obsłużeniu ruchu podczas mistrzostw Euro 2012. Przedłuży ona prowadzącą z zachodu autostradę A2. Jeśli Chińczycy nie skończą prac w terminie, zawalą cały projekt. Kibice zamiast jechać na mecze nową, dwupasmową autostradą, będą od Strykowa tłuc się zatłoczoną krajowa "czternastką".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4
  • 1
  • 6
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy