Sieci spożywczych marketów masowo zabrały się za testowanie rozwiązań, które mają zmienić nasze przyzwyczajenia. Oto jak będą wyglądały zakupy przyszłości.
Do kas samoobsługowych przyzwyczajamy się powoli. Jest ich coraz więcej, ale na razie działają obok kas zwykłych. Jednak sieć Tesco jeszcze w tym roku planuje uruchomić pierwszy w Polsce tylko z kasami samoobsługowymi. - Na początek to będzie jedna z naszych nowo otwieranych placówek pod Warszawą. Liczymy, że nowe rozwiązanie pomogą rozładować problem kolejek, bo w miejsce zwykłego boksu kasowego można zamontować aż 2-4 urządzenia samoobsługowe. Pracownicy pomogą je obsłużyć - wyjaśnia Michał Sikora, rzecznik Tesco. W przyszłości firma chce montować skanery cen przy swoich wózkach sklepowych, które pozwolą nabijać rachunek już w momencie wkładania produktu do koszyka, a nie dopiero przy kasie. Jeżeli stwierdzimy że zakupy już przekraczają nasze możliwości finansowe, jakieś produkty odstawimy na półkę i usuniemy go z rachunku.
Za to należąca do Metro Group sieć Real chce, byśmy mogli zamawiać u nich produkty przed wyjściem z pracy przez internet, a potem odbierać je po drodze do domu. - Będą czekały zapakowane w umówionym sklepie - mówi Katarzyna Petrykowska, rzeczniczka sieci Real, dodając, że wszelkie nowinki sieć na razie testuje w swoim "Sklepie przyszłości" w niemieckim Tönisvorst koło Düsseldorfu.
O wprowadzaniu innowacyjnych usług myślą też takie marki jak Carrefour, Auchan, Lidl i Aldi. Powód? Chcą np. byśmy coraz mniej odczuwali uciążliwości związane z zakupami, typu kolejki przy kasach. - Wszystko wskazuje na to, że już niedługo sposób robienia zakupów mocno się zmieni, bo pomysłów jest mnóstwo - mówi nam Grzegorz Szafraniec z miesięcznika "Wiadomości Handlowe".
Oto kolejne ze sklepowych rozwiązań, których powinniśmy się spodziewać w najbliższych latach.
- Zamiast papierowych wywieszek pojawią się elektroniczne etykiety cenowe. Dzięki nim pracownik będzie mógł zmieniać ceny jednym kliknięciem w zależności od pory dnia. - Gdy wie, że zaraz do sklepu przyjdzie tłum, bo np. kończy się msza w pobliskim kościele, może podwyższyć ceny o parę procent. Obsługując menu na wyświetlaczach klienci będą mogli dowiedzieć się, skąd pochodzi dany produkt, albo dostać propozycję dania. Już dziś w niektórych delikatesach Alma sprzedawcy po zważeniu mięsa drukują nam propozycję potrawy - mówi Szafraniec.
- Dziś prośby kasjerek o końcówkę przy wydawaniu reszty to sklepowe piekło. Klienci szukają bilonu, kasjerki rozmieniają pieniądze u koleżanek z innych kas, w efekcie kolejki rosną. Tymczasem na Zachodzie już powszechne są automaty gdzie klienci mogą rozmieniać pieniądze, a kasjerzy mają przy stanowiskach dystrybutory monet (skrzynki napełniane na początku dnia bilonem).
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl