Suma 12 mld euro, której Grecja potrzebuje aby wywiązać się z najpilniejszych zobowiązań i uniknąć krachu finansowego, jest kolejną transzą pakietu pomocy w wysokości 110 mld euro obiecaną Atenom w maju ub. r. przez kraje strefy euro i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
W komunikacie opublikowanym po zakończeniu obrad w Luksemburgu, ministrowie podkreślili, że ustawy muszą być uchwalone przed ostateczną decyzją w sprawie pomocy oraz, że najpilniejszym zadaniem jest obecnie zredukowanie greckiego deficytu budżetowego.
Postęp w realizacji tych zadań będzie oceniany przez strefę euro, MFW i Europejski Bank Centralny. "Postęp ten w połączeniu z uchwaleniem przez parlament grecki kluczowych ustaw dotyczących strategii fiskalnej i prywatyzacji, otworzy drogę do udzielenia następnej transzy do połowy lipca" - głosi komunikat ministrów.
Ministrowie zobowiązali się też opracować kolejny plan pomocy dla Grecji, w którym tym razem mają uczestniczyć również banki i prywatni inwestorzy. W komunikacie nie określono wysokości nowej pomocy ani bliższych szczegółów udziału sektora prywatnego. Zachęcono jednak prywatnych inwestorów i posiadaczy greckich obligacji skarbowych do "dobrowolnych deklaracji" pomocy.
Czytaj także:
Grecja europejskim Lehman Brothers W niedzielę premier Grecji Jeorjos Papandreu zwrócił się do narodu z apelem o wsparcie głęboko niepopularnego programu oszczędnościowego, w tym podwyżek podatków, cięć wydatków i prywatyzacji majątku państwowego i uniknięcie w ten sposób "katastrofalnego" załamania finansów publicznych.
"Konsekwencje nagłego bankructwa lub wyjścia ze strefy euro byłyby katastrofalne dla gospodarstw domowych, banków i wiarygodności naszego kraju" - powiedział Papandreu podczas debaty nad wnioskiem o wotum zaufania dla jego zrekonstruowanego gabinetu. Głosowanie nad wnioskiem oczekiwane jest we wtorek.
- Polska będzie uczestniczyć w mechanizmie gwarancji dla Grecji w wysokości 250 mln euro - powiedział w piątek premier Donald Tusk. Zaznaczył, że ten udział w nowej pomocy dla Grecji nie wpłynie na finanse publiczne Polski
- Chcę podkreślić, że Polska będzie uczestniczyła w systemie gwarancji tak jak każdy inny członek UE. Zależy to od naszego udziału w europejskim
PKB - powiedział premier Tusk podczas piątkowej konferencji prasowej, wspólnej z szefem Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem.
Zaznaczył, że mowa jest o gwarancjach w wysokości 250 mln euro, a nie o gotówce. Zdaniem premiera uruchomienie mechanizmu gwarancji jest mało prawdopodobne.
- Na razie nic nie wskazuje na to, aby te pieniądze musiały być użyte. Podkreślam jeszcze raz, że jest to wyraz europejskiej solidarności wobec każdego kraju, który znajduje się w kłopotach. To zobowiązanie każdego kraju członkowskiego, opisane przepisami unijnymi, a nie dobrowolny wybór tego czy innego państwa - wyjaśnił.
- Nie będziemy blokować zgody UE na stosowanie tego mechanizmu - zapewnił premier. Wytłumaczył, że Polska dobrze wie, jak ważna jest gotowość do pomocy czy gwarancji wtedy, kiedy jest się w potrzebie.
- Odpukać, w przyszłości też możemy znaleźć się w takiej potrzebie. Dlatego Polska była jednym z pierwszych krajów, które deklarowały pomoc w postaci gwarancji czy gotówki - Islandii, Łotwie czy Mołdowie - kontynuował.