Biznes Ludzie Pieniądze

Lytro - nowy gracz w fotografii. Rzuci rękawicę Canonowi?

Tomasz Grynkiewicz
23.06.2011 , aktualizacja: 23.06.2011 15:04
A A A Drukuj
- To największy przełom w branży od czasu przejścia na fotografię cyfrową - tak swoją technologię zachwala spółka Lytro. Jej aparaty - już po zrobieniu zdjęcia - pozwolą dowolnie ustawić ostrość
Technologia Lytro
materiały prasowe
Technologia Lytro
Jedno ze zdjęć zamieszczonych na stronie Lytro, ma tytuł "Czy widzisz Króla?" Fotografię zrobiono przez szybę wystawową, pierwszy plan jest rozmyty, widać za to ulicę i przejeżdżające samochody. Jedno kliknięcie - i ostrość z czerwonego auta przenosimy w głąb zdjęcia. Klikamy drugi raz - i zagadka rozwiązana. Pierwszy plan wyostrzony, na wystawie stoją dwie figurki Elvisa Presleya, króla rock'n'rolla.

Takie zabawy zdjęciem, już po jego zrobieniu, będą możliwe dzięki aparatom kalifornijskiej spółki Lytro. Jak? Upraszczając: dzisiejsze aparaty cyfrowe przechwytują informację o sumie wiązek światła. Technologia Lytro (nazywana light field, pole światła) pozwala przechwycić znacznie więcej danych i każdy ze świetlnych promieni - w tym jego kolor, nasycenie, a także kierunek - zapisać indywidualnie. Na takim zdjęciu można później manipulować polem i głębią ostrości, dopasowywać też poziom naświetlenia.

- To jak orkiestra - mówi Ren Ng, prezes i założyciel Lytro. - Tyle, że zamiast nagrywać muzyków jako całość, możemy wychwycić i zapisywać pojedyncze instrumenty. Lytro korzeniami sięga Uniwersytetu Stanforda, gdzie prace nad technologią "light field" prowadzono już w połowie lat 90. Ale do osiągnięcia takiego efektu, obraz musiało zapisywać sto aparatów, potrzebne też były komputery z wystarczającą mocą obliczeniową. Ng dopracował technologię tak, by mieściła się w pudełku wielkości tradycyjnego aparatu. I takie aparaty chce teraz sprzedawać. Ale ani daty debiutu, ani cen na razie nie ujawnia. Lytro mówi tylko, że wystartują jeszcze w tym roku, ceny będą konkurencyjne, a aparaty już składa spółka z Tajwanu.



Założone w 2006 r. Lytro zatrudnia 45 osób. Spółka od inwestorów zebrała już 50 mln dol., w tym od tak znanych funduszy jak Andreessen Horowitz czy Greylock Partners. Swojej technologii - przynajmniej na razie - nie zamierza licencjonować takim gigantom jak Canon, Nikon czy Sony. Zdaniem wielu ekspertów próba wejścia o własnych siłach na rynek elektroniki konsumenckiej jest jednak wielce ryzykowna. Tym bardziej, że podobnie działający prototyp, choć jedynie dla celów badawczych pokazało Adobe Systems. A wielce prawdopodobne, że i czołówka branży pracuje nad podobnymi rozwiązaniami w laboratoriach. - Możemy to zrobić lepiej - przekonuje Ng, choć nie wyklucza, że w przyszłości zdecydują się na licencjonowanie technologii.



- W miarę jak aparaty cyfrowe staną się produktem opartym przede wszystkim na oprogramowaniu, tak jak stało się to z telefonami, na rynku pojawią się nowi liderzy z oprogramowaniem światowej klasy - napisał na blogu Ben Horowitz, inwestor w Lytro. - Zupełnie jak w branży komórkowej, przewrócą ten rynek do góry nogami.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów