Biznes Ludzie Pieniądze

Podwykonawcom po Chińczykach pozostały jedynie długi

Piotr Wasiak
09.07.2011 , aktualizacja: 08.07.2011 20:31
A A A Drukuj
Generalna Dyrekcja Dróg chce jeszcze w lipcu wybrać nowego wykonawcę robót na A2 i wznowić prace. Przeszkodzić mogą jej w tym jednak polskie firmy, które po współpracy z Chińczykami zostały z gigantycznymi długami
Budowa autostrady A2 przez chińskie konsorcjum Covec, Lyszkowice, czerwiec 2011 r.
Fot. Fot . Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Budowa autostrady A2 przez chińskie konsorcjum Covec, Lyszkowice, czerwiec 2011 r.
Pracownicy COVEC opuszczają teren budowy A2
Fot. Grzegorz Michałowski
Pracownicy COVEC opuszczają teren budowy A2
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad chce jeszcze w lipcu wybrać nowego wykonawcę robót na A2 i wznowić prace. Przeszkodzić mogą jej w tym jednak polskie firmy, które współpracowały z pierwszym wykonawcą - chińskim konsorcjum COVEC. Zalega on ze spłatą swoim partnerom z budowy ponad 117 mln zł (kwota codziennie rośnie, bo spływają kolejne faktury).

Zgodnie z umową po zerwaniu kontraktu za zaległości - wraz z Chińczykami - solidarnie odpowiada zamawiający, czyli GDDKiA. Ale tylko wobec podwykonawców i dostawców, których COVEC zarejestrował w urzędzie.

- Gdy tylko przedstawią nam wymagane dokumenty, zapłacimy im za wykonaną pracę - zapewnia Urszula Nelken, rzecznik GDDKiA.

Problem w tym, że chińskie konsorcjum zgłosiło do urzędu jedynie tych podwykonawców, których zgłosić musiało - np. firmy stawiające mosty i wiadukty, które muszą spełniać restrykcyjne przepisy (mieć odpowiednie doświadczenie i fachowców). Pozostałych - np. dostawców piachu, kruszywa czy maszyn - COVEC nie rejestrował.

Dyrekcja ma w swym spisie jedynie 47 firm - 27 pracujących na odcinku w okolicach Łyszkowic i 20 w okolicach Żyrardowa. Do urzędu zgłosiło się jednak po pieniądze już 25 przedsiębiorstw spoza listy. Ich należności to kilkadziesiąt milionów złotych! Na pieniądze z GDDKiA nie mają co liczyć. - Za nich nie odpowiadamy - potwierdza rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.

Odzyskanie pieniędzy bezpośrednio od Chińczyków jest mało prawdopodobne i nie każdego stać na wieloletnie procesowanie się. Piotr Ochnio z firmy MIROAD: - COVEC jest nam winien ok. 20 mln zł. A my nie mamy nawet pieniędzy na założenie im sprawy cywilnej w sądzie.

Dyrekcja uważa sprawę z Chińczykami za zamkniętą. Zapłaci część długów i wybierze nowego wykonawcę robót, który jeszcze w lipcu wejdzie na budowę i będzie kontynuował prace. Nie jest to jednak pewne, bo polscy przedsiębiorcy zamierzają walczyć o swoje pieniądze.

Właściciel firmy Tekka, której COVEC jest winien 1,7 mln zł, złożył już dwa pisma do sądów o zabezpieczenie niewykorzystanego jeszcze na budowie piachu. - Nie dostałem za ten piach pieniędzy, więc powinien zostać mi zwrócony. Zminimalizowałoby to moje straty - mówi Konstanty Sochacki z Tekki.

Również dostawcy kruszywa z Dolnośląskiego nie zgadzają się na używanie ich niezapłaconych jeszcze surowców. Podczas spotkania podwykonawców z przedstawicielami generalnej dyrekcji na placu budowy zaprotestowali, gdy na swoich materiałach zauważyli tabliczkę z napisem "własność GDDKiA". - My za te materiały zapłaciliśmy konsorcjum COVEC i są one własnością skarbu państwa. Nie zakładamy ich przekazania podwykonawcom - mówi Nelken. Dodaje jednak: - Jesteśmy gotowi na każdy scenariusz również w zakresie postępowania zabezpieczającego.

Jeśli sąd zabezpieczy piach i kruszywo do czasu wyjaśnienia sprawy, nowy wykonawca nie będzie mógł z nich korzystać. Zanim na budowę zostaną dowiezione nowe surowce, które wcześniej będą musiały przejść szereg badań laboratoryjnych i uzyskać certyfikaty, miną kolejne tygodnie, a nawet miesiące.

- My też chcemy, żeby trasa powstała jak najszybciej, ale nie pozwolimy, aby działo się to naszym kosztem. Musimy zapłacić rachunki i uregulować zaległości wobec swoich partnerów. Gdyby nie to, że nasza firma ma drugą nieruchomość, którą w razie potrzeby możemy sprzedać, groziłoby nam bankructwo - mówi Sochacki.

Część przedsiębiorców idzie dalej. Grożą, że jeśli nie dostaną pieniędzy lub chociażby zapewnień na piśmie ze strony GDDKiA, że ich długi zostaną uregulowane, zablokują budowę autostrady. - Nie wpuścimy nowego wykonawcy na A2. Wjedziemy maszynami na teren budowy i ją zablokujemy - mówi Sochacki. - Będziemy pilnować swoich materiałów. Nie pozwolimy, żeby nas okradano. Tak samo zdesperowanych jest kilku innych podwykonawców, z którymi rozmawialiśmy (nie chcą na razie, by wymieniać nazwy ich firm). Jak mówią, znają się, mają z sobą kontakt i - jeśli nie będzie innego wyjścia - skrzykną się i wspólnie zablokują inwestycję. Przypominają, że już dwukrotnie to zrobili. W maju najpierw zastawili maszynami budowlanymi drogę prowadzącą do Łyszkowic. Gdy próbowała interweniować policja, przedsiębiorcy zwieźli busikami ponad 100 pracowników, a ci zablokowali jezdnię, chodząc po pasach z transparentami "COVEC nie płaci". Za drugim razem podwykonawcy zablokowali koparkami drogę prowadzącą na budowę pod Żyrardowem. Przy drodze protestujący palili opony.

Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury: - Nie chcę spekulować, co by było gdyby, dlatego nie będę komentować możliwości zablokowania inwestycji przez poszkodowanych podwykonawców. To jest kwestia rozliczenia polskich firm z COVEC.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4
  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów