Biznes Ludzie Pieniądze

Polacy mniej kupują w centrach handlowych

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski
15.07.2011 , aktualizacja: 15.07.2011 08:48
A A A Drukuj
Centra handlowe sprzedają mniej nawet o jedną piątą. Polacy z galerii przenieśli się do dyskontów
Obroty centrów spadają
Obroty centrów spadają
SONDAŻ
Gdzie robisz zakupy?

Galerie handlowe
Dyskonty
Delikatesy
Sklepy osiedlowe
Wszędzie po trochu

Z jednej strony Polacy kupują więcej niż w ub.r. Sprzedaż detaliczna w maju według danych GUS wzrosła o 13,6 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. Połowa tego wzrostu to jednak efekt bardzo wysokiej inflacji. Bez niej sprzedaż zwiększyła się w maju tylko i aż o 8,5 proc. Ekonomiści podkreślają, że zaczęliśmy kupować całkiem inaczej.

- Gospodarstwa domowe, chcąc utrzymać poziom konsumpcji, szukają okazji. Chcemy konsumować tyle samo albo nawet więcej, ale nie pozwalają nam na to nasze dochody, które w ujęciu realnym rosną w bardzo niewielkim tempie - uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Co to konkretnie oznacza? - Polacy zaczęli oszczędzać - mówi Anna Staniszewska z firmy doradczej DTZ Polska.

A wcześniej nie oszczędzali? - Nie. Polacy generalnie nie lubią oszczędzać i żyją na kredyt. Wydaje się jednak, że widząc sytuację w innych krajach europejskich, które borykają się z kryzysem gospodarczym, oraz z powodu wysokiej inflacji wiele osób postanowiło zacisnąć pasa i przerzuciło się na zakupy w dyskontach - twierdzi Staniszewska.

Potwierdzają to wyniki sprzedaży. I tak np. w I kwartale 2011 r. w Biedronce, największej sieci sklepów w kraju, sprzedaż wzrosła o 21,7 proc. do 5,2 mld. zł. Dyskonty są na takiej fali wznoszącej, że nawet delikatesy zaczęły się reklamować jako tanie.

Cierpią za to małe sklepy osiedlowe oraz galerie handlowe. Z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych monitorującej obroty w ponad 70 obiektach z 800 tys. m kw. powierzchni wynika, że w pierwszym kwartale obroty sklepów w centrach spadły w zależności od branży od kilku do kilkunastu procent.

W najgorszej sytuacji są usługi. Tu spadek w pierwszym kwartale wyniósł aż 23 proc. - Usługi w centrach handlowych to przede wszystkich biura turystyczne, które klasie średniej sprzedawały wycieczki do Egiptu, Tunezji i Grecji. A że wszystkie te kraje przechodzą przez turbulencje polityczne lub gospodarcze, to Polacy boją się tam jeździć - tłumaczy Staniszewska.

Nieco lepiej w centrach było w kwietniu (usługi - -15 proc., moda - +17 proc.). Zadziałał tzw. efekt niskiej bazy - w ub.r. sklepy były zamknięte podczas żałoby narodowej. Galerie spodziewały się jednak dużo większych obrotów.

Polacy nie tylko kupują inaczej, ale też tną niektóre wydatki. I tak np. niechętnie kupują elektronikę (w ubiegłym roku ten segment rynku według danych GFK Polonia spadł o 7 proc. do 23,5 mld zł) czy książki. Dodatkowo księgarniom zaszkodziły perturbacje związane z wprowadzeniem 5-procentowej stawki VAT, przez co w niektórych sieciach, jak np. Empik, brakowało nowości.

Co będzie dalej? Centra nastawiają się na co najmniej dwa chude lata. Zwłaszcza że konkurencja między nimi będzie mocno rosła. Deweloperzy rzucili się do budowy nowych obiektów. Jak wynika z danych firmy doradczej CB Richard Ellis, pod tym względem jesteśmy na trzecim miejscu w Europie! Aktualnie na Starym Kontynencie jest w budowie 146 centrów handlowych (powyżej 20 tys. m kw. każde). Najwięcej w Turcji - 23 obiekty o powierzchni 1,3 mln m kw., Rosji - 19 o powierzchni 856 tys. m kw. oraz właśnie w Polsce - 21 centrów o powierzchni 712 tys. m kw.

Inwestorów przyciąga na tzw. rynki rozwijające się marazm w tej branży w Europie Zachodniej. W ub.r. powstało w Europie o 36 proc. mniej centrów niż w 2009 r. W tym roku na przykład w Wielkiej Brytanii są w budowie tylko trzy takie obiekty.

Co to wszystko oznacza dla samych sklepów i klientów? - Dzisiaj w centrach jest rynek najemcy - mówi nam prezes dużej sieci sklepów operującej w centrach handlowych.

Czynsze w centrach stoją w miejscu, w obiektach poza Warszawą i Krakowem idą w dół. Duzi gracze sobie radzą. Problem mają za to małe sieci i pojedyncze sklepy.

Czy to wszystko oznacza, że ceny dla klientów spadną? - Spadek cen? Nie sądzę. Przy spadku obrotów dalsza obniżka marży byłaby samobójstwem - twierdzi Staniszewska.

Jej zdaniem po prostu niektórych najemców zastąpią nowi. W centrach bardzo istotny jest stosunek "obroty - czynsz" (tzw. affordability ratio). Jeśli obroty w sklepie spadną za bardzo, to najemcy zwyczajnie nie stać na czynsz. I musi się wyprowadzić z centrum.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 1
  • 1
  • 3
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów