Balcerowicz o wolności

Witold Gadomski
11.12.2012 , aktualizacja: 12.12.2012 19:16
A A A Drukuj
Witold Gadomski

Witold Gadomski

Ludzie mają naturalną skłonność do poprawy swego życia. Jak ktoś nie ma mieszkania, to chce mieć. Chce zamienić samochód gorszy na lepszy. To nie chciwość, tylko skutek wolności - mówił Leszek Balcerowicz na spotkaniu w "Gazecie".
- To nie jest książka naukowa przeznaczona dla ekonomistów i politologów, ale podręcznik dla obywateli - mówił Leszek Balcerowicz podczas spotkania z redakcją "Gazety Wyborczej", na którym prezentował wydaną przed kilkoma tygodniami przez Forum Obywatelskiego Rozwoju książkę "Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów". - Zawiera nie tylko rewelacyjną treść, ale jest też rewelacyjnie tania. Kosztuje niespełna 25 zł - zachwalał profesor.

- Skąd wziął się pomysł tej pracy i dlaczego znalazły się w niej eseje tych, a nie innych myślicieli? - pytał dziennikarz "Gazety".

- Zacząłem pracować nad tą książką, a teraz pracuję nad jej upowszechnieniem, gdyż jestem przekonany, że o wolność trzeba się starać nieustannie. Chcę z nią dotrzeć jak najszerzej, gdyż znajdują się w niej sprawy podstawowe dla obywateli. Pracowałem nad nią cztery lata z dwoma młodymi kolegami Błażejem Moderem i Piotrem Ptakiem. Autorami esejów są wybitni myślicie. Wiele z nich nie było wcześniej znanych w Polsce. Nie był na przykład znany ostatni tekst Karla Poppera, napisany przed śmiercią, o demokracji. Według niego największą wartością demokracji jest to, że zabezpiecza przed skrajną despotią. Ale z samej wybieralności rządu nie wynika jeszcze, że jest on dobry. Jest też w książce nieznany szerzej w Polsce tekst Alexisa de Tocqueville'a o państwie socjalnym w Anglii w latach 30. XIX wieku. Autor pokazał, do czego prowadzą błędne bodźce, które zniechęcają ludzi do pracy. Są też autorzy mniej znani w Polsce, jak wybitny psycholog Steven Pinker, którego tekst "Tabula rasa" mówi niemal wszystko o tym, co nauka wie o człowieku. Na temat własności pisze pochodzący z Polski historyk Richard Pipes, były doradca prezydenta Reagana. Jest esej Richarda Epsteina, wybitnego amerykańskiego konstytucjonalisty.

- O sprawiedliwości społecznej pisze Janusz Korwin-Mikke - ze zdziwieniem zauważył Jarosław Kurski.

- Napisał dobry tekst, a ja kieruję się tym, żeby patrzeć na dzieło, a nie na osobę - odpowiedział profesor. - To zalecał już Popper. Na ten sam temat pisze wybitny liberalny myśliciel węgierskiego pochodzenia Anthony de Jassay. Można z jego poglądami się nie zgadzać, ale warto je poznać.

- Czy to nie paradoks, że praca, na którą składają się eseje kilkudziesięciu liberałów, jest dotowana? - dziwił się redaktor "Gazety".

- Jest dotowana, ale nie przez państwo - ripostował profesor. - Została dofinansowana przez pana Arkadiusza Musia, który jeszcze w 1990 roku był prokuratorem, a potem skusiła go wolność gospodarcza i stał się wybitnym przedsiębiorcą, producentem szkła budowlanego. Jest przykładem na to, jak działa społeczeństwo obywatelskie.

Według Balcerowicza podstawą myśli wolnościowej jest "trzeźwa koncepcja natury człowieka, a co za tym idzie, społeczeństwa i państwa, bo te rzeczy są ze sobą powiązane".

- Najwybitniejszy myśliciel na stanowisku prezydenta USA James Madison, współtwórca konstytucji, powiedział, że gdyby ludzie byli aniołami, niepotrzebne byłoby państwo, które chroni ludzi przed przemocą innych - stwierdził gość "Gazety". - Gdyby państwem rządzili aniołowie, nie trzeba byłoby państwa kontrolować. Ale społeczeństwo i państwo nie składa się z aniołów. Dlatego państwo musi być ograniczone i kontrolowane.

Zdaniem Balcerowicza, który powoływał się na poglądy kilku autorów esejów zamieszczonych w książce, w XIX wieku zrodziła się utopijna koncepcja natury ludzkiej - natury plastycznej, którą można dowolnie urabiać. Według tej filozofii człowiek będzie lepszy, jeśli nie będzie własności prywatnej. To było założenie socjalizmu, który "jest wciąż wpływowy w kręgach intelektualnych, zwłaszcza na Zachodzie".

- Czy nadmierna chciwość nie była jednak podstawową przyczyną obecnego kryzysu finansowego? - zastanawiał się Jarosław Kurski. - Ludzie pochopnie brali kredyty oferowane przez bankowców, bo obie strony były chciwe. Czy wobec tego nie należy wprowadzić jakichś ograniczeń?

- Ludzie mają naturalną skłonność do poprawy swego życia - padła odpowiedź. - Jak ktoś nie ma mieszkania, to chce mieć mieszkanie. Chce zamienić samochód gorszy na lepszy. To niekoniecznie jest chciwość. To skutek wolności. Badania empiryczne pokazują, że głębszą przyczyną kryzysu były błędne interwencje banków centralnych i rządów. Zaniżano stopy procentowe. Prowadzono politykę too big to fail - panowało przekonanie utwierdzane przez polityków, że wielkie korporacje finansowe nie mogą zbankrutować, bo rząd na to nie pozwoli. W efekcie rynek uznawał je za wolne od ryzyka, udzielając tanich kredytów, przez co stawały się jeszcze większe. Ponadto powszechnie subsydiowano kredyty mieszkaniowe, nadmuchując bańkę spekulacyjną na rynku nieruchomości. W Stanach Zjednoczonych zajmowały się tym dwa przedsiębiorstwa kontrolowane przez rząd - Fannie Mae i Freddie Mac. Można jeszcze wymienić kilka innych błędnych regulacji, które w efekcie doprowadziły do kryzysu bankowego. Zauważmy - w Hiszpanii czy Niemczech w znacznie gorszej sytuacji są banki kontrolowane przez instytucje publiczne niż banki prywatne.

- A co z nadmierną rozpiętością dochodów? - pytał Edward Krzemień. - Czy wolny rynek ma na to odpowiedź?

Balcerowicz jest zdania, że nie można ocenić, jaki rozkład dochodów jest właściwy. Ktoś, kto dysponuje unikalnymi talentami, osiąga ogromne dochody i nie ma w tym niczego niewłaściwego. Profesor zgodził się jednak z tym, że gigantyczne premie dla finansistów, zwłaszcza tych, których banki wpadły w kłopoty, były patologią.

- Nie oznacza to jednak, że takie patologie wynikają z istoty kapitalizmu - tłumaczył.

- Czy demokracja nie jest wystarczającą gwarancją wolności? - padło pytanie z sali.

- Dlaczego mówimy o deregulacji, czyli usuwaniu przepisów, które zagrażają wolności? - retorycznie pytał profesor. - Bo wcześniej te przepisy wytworzono w ramach demokracji. Wytworzono dlatego, że niedostatecznie pilnowaliśmy państwa i jego działalności legislacyjnej. W demokracji mamy do czynienia z tendencjami do ograniczenia wolności, które są nieodłączne od demokracji - słowa, zgromadzeń.

Przykładem ograniczania wolności w obecnej Polsce jest, zdaniem Balcerowicza, nieujawnianie informacji, które powinny być dostępne publicznie. Od ponad roku Kancelaria Prezydenta RP odwołuje się do kolejnych instancji sądu, by nie ujawnić informacji o tym, kto na jej zlecenie napisał ekspertyzy dotyczące skutków obniżenia składek na OFE.

- To, co się stało w 1989 roku, to był dar historii, ale przemiany nie zostały dokończone - kontynuował profesor. - Ścierają się różne grupy nacisku, co jest normalne w demokracji. Ale jeżeli przeważają grupy, które adresują do państwa żądania: więcej, więcej, więcej, i nie mają przeciwwagi, to się skończy albo stagnacją, albo kryzysem. Jeżeli chcemy uniknąć takich scenariuszy, to musimy budować grupy społeczeństwa obywatelskiego, które będą demaskowały puste obietnice i będą potrafiły z tym przesłaniem dotrzeć do opinii publicznej. Bez tego demokracja będzie dawała złe rządzenie, choć lepsze niż system niedemokratyczny. Nie ma dobrego substytutu dla presji ze strony społeczeństwa obywatelskiego. Staram się temu poświęcić mój czas po tym, jak moja długa służba publiczna dobiegła końca.

- Jakie miejsce w koncepcji liberalizmu zajmuje wolność gospodarowania? - padło pytanie.

- Niechętnie używam słowa "liberalizm", bo zostało ono przeinaczone - mówił Balcerowicz. - W Stanach Zjednoczonych na przykład liberał oznacza mniej więcej tyle, ile w Europie socjaldemokrata. Wolę mówić o wolnościach. Do podstawowych należy wolność posiadania własności prywatnej. Historycznym paradoksem jest to, że fundamentalnie ważna dla ludzi wolność gospodarcza, od której zależy zamożność społeczeństwa, stała się przedmiotem największych ataków. Największy atak przypuścił marksizm. Leszek Kołakowski w "Głównych nurtach marksizmu", których fragment też znajduje się w książce, pokazuje, że leninizm i stalinizm były zawarte jako potencjał w marksizmie. Skutek marksizmu był taki, że miliony ludzi straciło życie, a miliardy straciły czas na wychodzenie z biedy.

- Czy liberalizm jest w odwrocie na skutek kryzysu finansowego? - pytali dziennikarze.

Według Balcerowicza jest odwrotnie. Reformy, które są wprowadzane w krajach przeżywających kryzys zadłużenia - we Włoszech, w Portugalii, Hiszpanii, Grecji - mają umacniać mechanizmy rynkowe. Państwo wycofuje się z wielu obszarów, prywatyzuje. Poprawia elastyczność rynku pracy. Nikt w tych krajach nie głosi liberalizmu, ale reformy są w duchu liberalizmu. To samo dotyczy Szwecji, której gospodarka pod wieloma względami jest bardziej liberalna niż większość innych gospodarek europejskich. Balcerowicz podał przykład angażowania się w tym skandynawskim kraju prywatnych firm w budowę i prowadzenie szkół. Szwecja jest jedynym krajem europejskim stosującym bony edukacyjne, dzięki którym szkoły są zmuszone do konkurencji. Tego nie ma nawet w rządzonej przez konserwatystów i liberałów Wielkiej Brytanii.

- Francja jest krajem, w którym idee wolnorynkowe są wśród intelektualistów wyjątkowo niepopularne, ale paradoksem historii będzie to, że sytuacja gospodarcza wymusi reformy wolnorynkowe. Albo socjalistyczny prezydent Hollande je przeprowadzi, albo Francja będzie kolejnym krajem strefy euro, który przeżyje poważny kryzys - konkludował Balcerowicz.

W piątek 14 grudnia o godz. 11 zapraszamy na wideoczat z Leszkiem Balcerowiczem.

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

  • 34
  • 3

Komentarze (34)

  • borsuk969

    Oceniono 42 razy 24

    Kiedyś czytałem z nim wywiad w którym przyznał że Polska powinna być tylko rynkiem który oferuje tylko usługi. Facet powinien rozpędzić się do prędkości światła i rypnąć głową w mur to może by klepki wróciły na swoje miejsce.
    P.S. Popieram go tylko w tym że zbyt wiele grup społecznych pasi się na budżecie

  • dziwny22

    Oceniono 25 razy 15

    Niech juą ten gość zamilknie. Jedna po drugiej upadają prawdy, które głosił i głosi nadal. On żyje w jakimś Matrixie a my w rzeczywistości,której był jednym z głównych kreatorów.

  • lokator

    Oceniono 21 razy 15

    Naczelną patologią współczesnego kapitalizmu, która sytuuje ten system wśród innych utopii, jest przekonanie i realizacja tego założenia w praktyce, że ZYSK JEST WAŻNIEJSZY OD CZŁOWIEKA.
    Jedną z fundamentalnych zasad kapitalizmu jest samoregulacja występująca w państwach, w których istnieje swoboda działań gospodarczych. Nie podważam tego, ale świat dopasował się do założenia, że liczy się przede wszystkim zysk. A to z kolei oznacza, że co jakiś czas będziemy mieli do czynienia z rewolucjami, które za każdym razem cofają cywilizację w rozwoju.
    Gdyby założyć, że najważniejszy jest człowiek - jako dualna istota będąca jednocześnie i pracownikiem i konsumentem, to mechanizmy samoregulujące także zadziałają - tyle, że w tym przypadku na pewno nie będzie możliwe powstawanie wielkich fortun za życia jednego pokolenia. Inne będą bowiem zasady redystrybucji dóbr.

  • lokator

    Oceniono 16 razy 12

    Świat znalazł się w ślepej uliczce. Konieczność walki o zysk przy pomocy "cięcia kosztów" sprowadza się do tego, że człowiek jako pracownik zarabia mniej co oznacza, że jako konsument mniej wydaje, a to w oczywisty sposób oznacza, że stając się następnego dnia znowu pracownikiem - mniej zarobi.
    To spirala śmierci.
    Dyskusje polityków i ekonomistów widziane z dystansu są jak przepychanki baranów z rondlami na głowach spierających się o to czy lepsza jest powłoka emaliowana czy teflonowa, a może po prostu aluminium.
    A tymczasem prawem każdego człowieka jest wsad do gara, a obowiązkiem każdej struktury społecznej jest ten wsad zapewnić. Jak?
    Słyszeliście o likwidacji wielu połączeń kolejowych, prawda? Gdzieś tam na Warmii czy też Mazurach istniało NIERENTOWNE połączenie kolejowe. Nierentowne, bo "obłożenie" było parunastoprocentowe. To połączenie, zgodnie z LIBERALNĄ IDEOLOGIĄ zostało zlikwidowane. I od początku grudnia dwadzieścia osób utraciło możliwość dojechania do pracy.
    Według mnie państwo to struktura mająca za zadanie realizowanie wyzwań zbyt wielkich jak na możliwości jednostek, a nawet grup społecznych. Możliwość komunikacji to właśnie takie zadanie. Dyskryminowanie ludzi jest sprzeczne z konstytucją, a w tym przypadku dyskryminuje się obywateli ze względu na miejsce zamieszkania. Zasada solidaryzmu jest sprzeczna z zasadą bogacenia się za wszelką cenę. Niestety, bogaci mają wystarczający kapitał, aby zasadę solidaryzmu zwalczać przy pomocy wszelkich metod.

  • lokator

    Oceniono 14 razy 12

    "Najwybitniejszy myśliciel na stanowisku prezydenta USA James Madison, współtwórca konstytucji, powiedział, że gdyby ludzie byli aniołami, niepotrzebne byłoby państwo, które chroni ludzi przed przemocą innych - stwierdził gość "Gazety". - Gdyby państwem rządzili aniołowie, nie trzeba byłoby państwa kontrolować. Ale społeczeństwo i państwo nie składa się z aniołów. Dlatego państwo musi być ograniczone i kontrolowane."

    Ciekawe. Od lat, tyle że przy pomocy innych słów, opowiadam wszystkim dookoła tę prawdę.
    I z niej wywodzę konieczność wspierania PiSu jako alternatywy dla dawania wolnej ręki prezesowi Goldman Sachsa (i dosłownie i w przenośni - prezes Goldman Sachsa jest tu uosobieniem niczym nie skrępowanej chciwości, kamuflowanej działaniami na rzecz akcjonariuszy).

  • sonix24

    Oceniono 20 razy 12

    Panie manipulujący ludźmi Leszek B.! To nie chciwość a zawiść. Niby drobna różnica ale jakie są implikacje.
    Baaaaaaaaaaaaardzo niekorzystne dla wilczych kapitalistów.

  • lokator

    Oceniono 9 razy 9

    >>Ludzie mają naturalną skłonność do poprawy swego życia. Jak ktoś nie ma mieszkania, to chce mieć. Chce zamienić samochód gorszy na lepszy. To nie chciwość, tylko skutek wolności - mówił Leszek Balcerowicz na spotkaniu w "Gazecie".<<

    Większość ludzi kieruje się chciwością. Jedni są chciwi pieniędzy, inni władzy, jeszcze inni pragną uznania, albo wręcz pochlebstw.
    Zadaniem państwa jest kanalizowanie tej chciwości w taki sposób, aby działała także na rzecz ogółu, a nie tylko na rzecz chciwej jednostki, a już na pewno nie kosztem innych.
    Niestety, takie państwo u nas nie istnieje (na świecie też nigdzie tego nie osiągnięto w sposób satysfakcjonujący). Jeżeli więc polska waluta w jawny sposób jest zależna od strategii spekulacyjnych banków tzw inwestycyjnych i ma to przełożenie na poziom życia ludzi najbiedniejszych, to znaczy, że Polska nie jest krajem ani wolnym, ani niepodległym. Żyjemy bowiem w świecie, w którym patologię nazywa się "normalnymi działaniami gospodarczymi" podejmowanymi przy pomocy "instrumentów finansowych".
    Spory współczesnych "ekonomistów" są jak burza mózgów zorganizowana po to, aby ulepszyć "CYKLON B".

  • ranny_rys

    Oceniono 12 razy 6

    Wielki człowiek, za jego czasów na emeryturę praktycznie każdy mógł iść po pięćdziesiątce, a działo się to w czasach kryzysu. Jak by dzisiaj był u władzy to nikt by nie musiał być zniewolony koniecznością pracy dłużej niż powiedzmy do 45 roku życia.

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 5 razy 5

    nostradamuspl
    "lepsze uslugi niz produkcja manualna tak jak w Chinach"
    Kiedy do tępych ekonomicznych głów dotrze, że produkcja jest podstawą gospodarki. To widać po Chinach, które w wielu dziedzinach przeganiają USA, lub się do nich zbliżają.
    Człowiek do życia nie potrzebuje bankowców i finansistów, marketingowców, handlowców, prawników, urzędników. Człowiekowi potrzebne jest ciepło, żywność, ubranie, dach nad głową i te tysiące rzeczy, które mamy w domach.
    Przez takie ekonomiczne tępe głowy zanurzone we wskaźnikach ekonomicznych, a nie dostrzegających sedna problemu, usługowe kraje są zmuszone siedemdziesiąt lat po wojnie wydłużać wiek emerytalny, pomimo iluś krotnego wzrostu wydajności w produkcji, szczególnie w ostatnich naście lat dzięki komputerom, co jest największym idiotyzmem naszych czasów.
    Te usługi powodują zjadanie własnego ogona i mam nadzieję że szybko doczekam się, że to wszystko pierdyknie, i czym prędzej to się stanie tym lepiej, bo ja nie chcę lepszego samochodu, lepszego domu, lepszych ciuchów itd co wasz guru mówił, tylko chcę sobie spokojnie żyć i mieć zapewniony byt., jakąś tam pracę, jakąś tam emeryturę, jakieś tam , jakieś tam,.... , dla mnie idiotą jest ten co nosi zegarek na ręku za kilkuset złotych, a mega idotą ten co nosi zegarek za kilkadziesiąt tysięcy. Bo mi czas z wystarczającą dokładnością pokazuje zegarek za dwadzieścia złotych i nikt nie odrąbie mi ręki aby ukraść zegarek, ani nie pozbawi życia, aby ukraść jakiś drogi samochód. Bogaty wbrew pozorom to jest nieszczęśliwy człowiek, a liczba rozwodów w śród nich o tym świadczy , a ja najbardziej cenię sobie spokojne rodzinne życie i wychowanie dzieci. Ja mam w doopie taką wolność, że mogą mnie wyrzucić z mieszkania, nie mieć nic do jedzenia, czy wolność grzebania w śmietnikach czy ciucholandach. Ja wolę być socjalista, komunista, homosowietus czy jak tam zwał i sobie spokojnie cieszyć się życiem, żoną, dziećmi i spokojnym zapewnionym bytem dla mnie i mojej rodziny i moich dzieci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX