Rozsądek "łamistrajków" z ZNP

Artur Kiełbasiński
19.09.2013 12:13
A A A
Artur Kiełbasiński

Artur Kiełbasiński

Działacze Związku Nauczycielstwa Polskiego chcą, by OPZZ wrócił do rozmów w Komisji Trójstronnej. To reakcja na poniedziałkowe oświadczenie, że "Solidarność", OPZZ i Forum Związków Zawodowych nie chcą w piątek rozmawiać z rządem i pracodawcami.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Stanowisko ZNP jest przejawem rozsądku. Poniedziałkowe oświadczenie związkowych liderów było pozbawione tego rozsądku.



Zerwanie rozmów to błąd - nasz komentarz z 18 wrzesnia

Przedłużanie impasu rozmów w Komisji Trójstronnej, stawianie zaporowych warunków, w tym odwołania ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza (zarówno ze stanowiska przewodniczącego Komisji, jak też z funkcji ministra), pokazywało, że związkowcy tak naprawdę nie chcą rozmawiać. To stanowisko było w jednoznacznej sprzeczności wobec dotychczasowych działań związkowców. Dni protestu w Warszawie pokazały inne oblicze związków. Debata, merytoryczne spory, dyskusja o postulatach były ważniejsze od palenia opon czy dewastowania miasta. To dało związkowcom silną pozycję przetargową przed rozmowami z rządem. Ale też pokazało ich siłę - sprawnie zorganizowali 100-tysięczną manifestację.

Przedłużenie bojkotu prac w Komisji Trójstronnej osłabiało pozycję związkowców. Zmieniało merytoryczny spór w jałową "bijatykę" o personalia, czyli o głowę Kosiniaka-Kamysza. To źle rokowało szansom na dialog, nie tylko tu i teraz, ale w najbliższych miesiącach.

Stanowisko ZNP może być przełomem w sprawie. Jak się okazuje, związkowcy nie są monolitem. Ale jeszcze ważniejsze jest to, jakich nauczyciele używają argumentów. Nie bronią KT, nie kwestionują, że związkowców rząd potraktował w maju podle (nie zwołano posiedzenia, na którym omawiane miały być zmiany w kodeksie pracy, a czerwcowe posiedzenie odbyło się już po głosowaniu w Sejmie). Pokazują jednak, że Komisja, choć ułomna, jest jedyną możliwością prowadzenia dialogu. Co więcej, widzą szansę, aby dotychczasowe złe doświadczenia poprawiły w przyszłości sposób działania Komisji. To rozsądne argumenty.

Pytanie, czy reszta związkowców posłucha nauczycieli. W tym przypadku, naprawdę warto.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.

Zobacz także
  • 1
Komentarze (1)
Zaloguj się
  • stara.makrela

    Oceniono 5 razy -5

    a co to za rozsądek namawiać do rozmów jeden przeciw dwóm?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX