Internet Group od jakiegoś czasu nie był pupilem inwestorów. Kiedy cała giełda pracowicie odbijała się od dna bessy, kurs internetowej spółki tonął, przełamując kolejne psychologiczne poziomy. Ostatnio spadł do poziomu 80 gr. Tak tanio było tylko w 2003 r., kiedy Internet Group, tak jak inne spółki nowych technologii, szorował dno po pęknięciu słynnej bańki internetowej.
Aż tu nagle cud! Od początku tego tygodnia Internet Group nagle stał się gwiazdą całej giełdy. W poniedziałek w kilka godzin kurs wystrzelił z 80 gr. do 1,2 zł za papier. Kto by to przewidział - mógłby zarobić prawie 50 proc. We wtorek mam ciąg dalszy ostrej jazdy w górę - zaraz po otwarciu notowań za papiery Internet Group płacono nawet prawie 1,4 zł. Potem kurs się trochę uspokoił, ale i tak budził zazdrość akcjonariuszy innych firm.
Co się stało? Nagłego wzrostu zainteresowania nie był w stanie wyjaśnić nawet szef firmy . - Nie wiem, dlaczego kurs tak rośnie, nie planujemy żadnego komunikatu. Mogę jedynie cieszyć się, że ktoś docenił spółkę i mieć nadzieję, że to nie spekulacja - mówił Ryszard Wojciechowski, prezes i akcjonariusz Internet Group, cytowany przez portal Pulsu Biznesu.
Być może po prostu ktoś złożył większe zlecenie i zaczął huśtać kursem. Przy spółce, której kapitalizacja waha się waha się między 25 a 50 mln zł, takie zabawy nie są niczym trudnym. Ale kilkakrotnie wyższe niż zwykle obroty papierami Internet Group na poniedziałkowej sesji sugerują, że w pompowanie ceny zaangażowane zostały całkiem niemałe pieniądze. Tylko dlaczego?
Ostatnio Internet Group nie rozpieszczał swoich akcjonariuszy. Spółka co prawda ogłosiła, że w zeszłym roku jej zysk wyniósł prawie 3 mln zł, ale rok wcześniej zarobiła 9 mln zł, więc trudno mówić o spektakularnym sukcesie. Spółkę duszą koszty zadłużenia, które biją w rentowność, bo na poziomie przychodów ze sprzedaży ubiegły rok przyniósł wyraźny wzrost - z 250 do 325 mln zł. Firma dogadała się z bankami i planowała wyemitować akcje, by zredukować zadłużenie. Ale sytuacja na giełdzie jest tak niepewna, że emisję odsunięto.
Nie stało się zatem nic, co uzasadniałoby przewartościowanie ceny Internet Group prawie dwukrotnie w górę. O huśtanie kursem spółki można byłoby podejrzewać fundusze inwestycyjne, które dość licznie przewijają się w jej akcjonariacie. Bo przecież ponad 5-proc. pakiety mają tu ING TFI, AIG PTE, czy Deutsche Bank. Każdy z nich byłby zainteresowany podniesieniem ceny spółki.
Tajemnica nagłego podwojenia giełdowej ceny Internet Group zapewne wkrótce się wyjaśni. Być może dla holdingu - w którego składzie są m.in. działające w branży medialnej firmy Ad.Net, czy CR Media Consulting - wreszcie zaświeciła na parkiecie jaśniejsza gwiazda? Tym bardziej, że rynek reklamy i marketingu przez internet prawdopodobnie w mniejszym stopniu odczuje spowolnienie, niż tzw. "stare media". A cena 80 gr. za akcję Internet Group nie była przesadnie wygórowaną, przecież jeszcze wiosną 2007 r. biuro maklerskie PKO BP wyceniało papiery internetowej spółki aż na 10 zł.