Biznes Ludzie Pieniądze

Czy długi weekend się opłaca?

Witold Orłowski, Wojciech Orliński
21.06.2009 , aktualizacja: 21.06.2009 21:51
A A A Drukuj
"W czasach, gdy do machania młotem czy łopatą trzeba dopłacać, narodowa fiesta jest ważną inwestycją w to, co przynosi autentyczne zyski, czyli w kapitał społeczny" - tak Jacek Żakowski zachwalał ideę stworzenia nowego dnia wolnego od pracy. A tak niedawno słyszałem, że Polski nie stać na święto Trzech Króli. Kto ma rację?

fot. Agencja Gazeta
Zależy, od której strony spojrzeć. Jako pracownik nie mam nic przeciw temu, aby mieć dodatkowy dzień wolny. Jako ekonomista będę bardziej ostrożny. Bo wszystko w gospodarce ma i wartość, i cenę - należy starannie przeliczyć, jak się ma jedno do drugiego.

Jaka jest wartość dodatkowego wolnego dnia? Wiadomo, człowiek wypoczęty fizycznie i psychicznie jest bardziej twórczy, życzliwiej nastawiony do bliźnich, łatwiejszy do współpracy, "mniej awanturujący się".

Ma rację Jacek Żakowski, że dziś w gospodarce te właśnie cechy mają większe znaczenie od samego ładunku fizycznej pracy. Półgodzinna dyskusja ludzi zrelaksowanych, szybko myślących i kreatywnych da lepsze wyniki niż kilka godzin spotkania osób przemęczonych i złych.

A jeśli jedną z bolączek gospodarki, starannie opisaną przez zespół min. Michała Boniego w raporcie "Polska 2030", jest marny kapitał społeczny, czyli niski poziom zaufania i owocnej współpracy między ludźmi, to może warto potraktować dodatkowy wolny dzień jako inwestycję w rozwój gospodarki?

Przecież firmy inwestują w swój kapitał, nie tyle zmuszając ludzi do pracy po godzinach, ale organizując im wyjazdy, bardziej lub mniej pouczające zabawy i integracyjne pikniki. A później pracownicy już sami z siebie siedzą po godzinach. Jeśli to działa na poziomie firm - dlaczego nie spróbować w skali kraju?

To były argumenty "za", wypada dać kilka "przeciw". Teza, że we współczesnej gospodarce pracuje się głównie głową, a nie mięśniami, brzmi efektownie, ale kryje spory ładunek przesady. Na 15 milionów aktywnych zawodowo Polaków wykształcenie wyższe ma niewiele więcej niż co piąty, a ponad połowa pracuje na stanowiskach robotniczych, czyli "macha młotem czy łopatą". Oczywiście wypoczęty robotnik też pracuje wydajniej, ale główny argument Żakowskiego traci na znaczeniu.

Po drugie, dodatkowe dni wolne dezorganizują życie gospodarcze. To nie są ekstra 24 godziny relaksu, bo wolny dzień wypadający w czwartek sprawia, że gospodarka kraju zamiera co najmniej na pół tygodnia.

Wolne 4 czerwca wypadałoby niedługo po "długiej majówce" i w okolicach Bożego Ciała. Wypada zapytać, czy rzeczywiście ludzie są wtedy aż tak przemęczeni.

Po trzecie wreszcie, każdy dzień sparaliżowanego życia gospodarczego, to utrata około pół procent rocznego czasu pracy. O tyle mniej więcej wzrosłyby w firmach koszty pracy, nie licząc konieczności opłacenia droższych nadgodzin. A w przypadku działalności, której nie da się wykonać w innym terminie, po prostu utracilibyśmy część PKB.

Jak Pan widzi, mamy tu rachunek strat i zysków. Dzięki takim rachunkom cieszymy się zresztą wolnymi sobotami - jako pierwsi wprowadzili je jeszcze przed II wojną Brytyjczycy, szybko stwierdzając, że wolne weekendy prowadzą do wzrostu wydajności pracy. Ale gdy czas pracy już został silnie skrócony, trudniej oczekiwać, że dodanie kolejnego wolnego dnia doprowadzi do dalszego wzrostu wydajności.

Należy raczej na to patrzeć jak na luksus, który odbywa się kosztem obniżenia dochodów. O czym przekonali się najdobitniej Francuzi, światowi liderzy skracania czasu pracy. Po przekroczeniu rozsądnych granic, m.in. 35 godzinnego tygodnia pracy, gospodarka straciła na konkurencyjności i spadło tempo rozwoju. Korzyści z wypoczynku nie były już w stanie zrekompensować wyższych kosztów pracy. Ale wielu Francuzów chwali sobie lżejsze życie.

Stawiajmy więc sprawę uczciwie, a nie życzeniowo. Czy chcemy więcej wolnego czasu w zamian za nieco niższe dochody? Możemy i tak zdecydować, ale nie oszukujmy się, że dzięki kolejnemu długiemu weekendowi zwiększymy w Polsce wzrost gospodarczy.

Ja uważam, że jesteśmy jeszcze zbyt biedni na taki luksus. Ale Pan może mieć inne zdanie!

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów