Biznes Ludzie Pieniądze

Czy zbieracie Państwo punkty?

kataza
05.08.2011 , aktualizacja: 05.08.2011 16:49
A A A Drukuj
Jest już w nich jedna trzecia Polaków - programy lojalnościowe. Tankując co tydzień 15 litrów na stacji Orlen, po ośmiu miesiącach "zarobimy" punktów na zapalniczkę. W Carrefourze za 150 punktów (czyli wcześniej wydane 500 zł) dostaniemy... talię kart. Chyba tylko w małym sklepikach kasjerka nie zacznie rozmowy od: "Czy ma pan/pani kartę...". Co takiego przyciąga klientów do programów? Obietnica nagrody. I to pewnej. Ale nie ma nic za darmo.
Wózki w Tesco
fot. AG
Wózki w Tesco
Klienci płacący za zakupy w Tesco
Fot. Agnieszka Kosiec / AG
Klienci płacący za zakupy w Tesco
Pierwsze programy lojanościowe pojawiły się ok. 10 lat temu. Najpierw na stacjach benzynowych. Potem szybko opanowały inne branże. . Za każdy wydane X zł dostaje się punkty, które potem można wymienić np. na nagrody z katalogu lub bony na zakupy. Dziś zbierać punkty można wszędzie - od samolotów, po taksówki, od hipermarketów, po apteki.

Jak wydać 600 zł i zarobić 3 zł?

Tesco wystartowało ze swoim Clubcard w sierpniu 2009 r. Klient za każde wydane 2 zł dostaje jeden punkt. Kiedy zbierze co najmniej 300 punktów, dostaje się bon na zakupy. Weźmy więc typowego klienta - nazwijmy go X - i jego codzienne zakupy: chleb, 2 kg cukru, mąka, 2 kg ziemniaków, 10 jaj, 1 kg piersi kurczaka, 1 kg jabłek. X w swoim osiedlowym sklepie (na drugim końcu Warszawy) zapłacił za wszystko 55 zł 60 gr. Gdyby kupował w Tesco, to zdobyłby całe 27,8 punktów. Jeśli takie zakupy robiłby codziennie, to po 11 dniach miałby 305 punków (i 22 kg cukru). Następnie X musiałby czekać 80 dni, aż Tesco prześle mu wyciąg z konta i bon zniżkowy o wartości... 3 zł. I dopiero teraz, po wydaniu 600 zł i poczekaniu trzy miesiące, nasz bohater może pójść do Tesco, wziąć droższego loda (bo na dwa już mu nie starczy) i wyjść, nie płacąc.

Oczywiście to tylko wyliczenia teoretyczne. Takie zakupy w Tesco kosztują znacznie taniej. Oznacza to, że X musiałby większą liczbę dni spędzić w Tesco, żeby zarobić na 300 punktów. Ale za to krócej czekałby na bon.

Vitay z vervą

W Polsce najwięcej klientów mają programy lojalnościowe stacji benzynowych. Taki ma też Orlen. Dla swoich klientów przygotował program Vitay. Tzn. dla klientów zwykłych. Lepsi klienci dostaną się do programu Super Vitay. A ci jeszcze lepsi zostaną zaproszeni do klubu Verva. W wypadku słowo "lepsi" oznacza "ci, którzy do tej pory wydali u nas więcej". Aby przystąpić do klubu, trzeba najpierw zatankować za 100 zł. Przejście na wyższe stopnie wtajemniczenia wiąże się z zostawieniem w kasach odpowiednio większej ilości gotówki. Za każdy litr paliwa i rzecz kupioną na stacji dostaniemy określoną liczbę punktów. Tylko nie zdziwmy się, jeśli nasz kolega za to samo dostanie dwa razy więcej punktów. Regulamin programu na to pozwala. Punkty możemy wymienić na nagrody (dodatkowo w Super Vitay jest specjalny katalog z aż 22 produktami). Na przykład tankując co tydzień 15 litrów, po ośmiu miesiącach "zarobimy" na zapalniczkę.

Katalog Vitay mógłby służyć jako okładka książki feministki Agnieszki Graff. Mamy w nim "męski świat" (bo każdy mężczyzna potrzebuje pilarkę tarczową), mamy "dla dzieci" (do wyboru - albo zestawy samochodowe, albo różowa lalka i niebieski kucyk), mamy i "dla auta". Ale dla kobiet? Nie ma. Jest za to dział "dla domu" na wypadek, gdyby jakaś kobieta zamarzyła o frytkownicy, nożycach do krzewów i drzew lub uniwersalnym siewniku.

Jak się wychodzi z rodzinką

"Ma pan/pani kartę Rodzinka?". To pytanie od 5 lat słyszy każdy klient Carrefoura. Ewentualnie jest jeszcze wariant "Zbiera pan punkty na rodzinkę?". Punkty zbiera pan i pani za zakupy. Wyda do 4,99 - dostanie 1 punkt. Wyda do 9,99 - 3 punkty. Za zakupy od 10 do19,99 jest 6 punktów itd. Punkty wymieniamy na prezenty. Carrefour zachwala, że prezenty są już od 150 punktów. I rzeczywiście, za 150 punktów (czyli wcześniej wydane 500 zł) dostaniemy... talię kart. Droższa będzie szklanka do kawy (190 punktów, tj. ponad 600 zł)

Surowa ryba otulona snobizmem

"To elitarny program. Został stworzony dla osób, które cenią sobie dobry smak, chcą odkrywać nowe doznania i czerpać radość z udanych zakupów. Unikalne nagrody, które zostały starannie przygotowane specjalnie (...) w limitowanych edycjach. Prezenty te są niedostępne poza Klubem" - takimi argumentami delikatesy Alma zachęcają do uczestnictwa w ich Klubie Konesera. Ten klub stworzony dla osób ceniących dobry smak jest dostępny dla każdego, kto w Almie wyda jednorazowo 200 zł. Klub jest elitarny także dlatego, że na zdobycie 1 punktu trzeba wydać 10 zł. Jest dla osób, które chcą odkrywać nowe doznania, np. palpitacje serca przy czytaniu w katalogu przemyśleń celebrytów w stylu "surowa ryba obdarta ze snobizmu smakowała jednak równie dobrze, a może nawet nigdy nie smakowała lepiej niż na australijskim chodniku". Unikalne nagrody niedostępne poza Klubem - nie sposób się z tym nie zgodzić. W końcu w zwykłym sklepie AGD nie znajdziemy miksera Mix Robi firmy Zelmer z logo Almy.

Proszek do prania po wydaniu 2 tys. zł, AGD kilka razy drożej niż w sklepie. Tak wygląda codzienność katalogów programów lojalnościowych. Czemu więc je zbieramy? Bo nikomu nie chce się przeliczać punktów na pieniądze. Bo i tak robimy w tym sklepie zakupy, więc czemu przy okazji nie zebrać kilku punktów? Bo nagrodę dostaniemy na pewno. Chyba że po czterech latach żmudnego zbierania punktów z myślą o nowej kosiarce albo komplecie garnków okaże się, że nasza karta straciła już ważność.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    83 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • hania_1976

    0

    Przestrzegam przed Vitay Orlenu.
    W dniu 7 listopada br. zamówiłam nagrodę w programie lojalnościowym Vitay, firmy Orlen. Kilka dni później zadzwonił kurier z informacją, że ma przesyłkę. Nie było mnie w domu, więc kurier poinformował mnie, że przyjedzie dwa dni później o tej samej godzinie i jeśli też mnie nie zastanie to mam sobie odebrać przesyłkę „koło lotniska” – tak określił. (Nie podjął wysiłku aby dostarczyć w innym terminie a już na wstępie poinformował mnie o tym w dość bezczelny sposób). Potwierdziłam, że w drugim podanym terminie również nie będzie mnie w domu na co usłyszałam, że mam sobie pojechać i odebrać przesyłkę sama.
    W dn. 20 listopada zadzwoniłam na infolinię z zapytaniem o moją przesyłkę, na co usłyszałam, że pani przyjmie reklamację na niesolidnego kuriera, oddzwoni za kilka dni i poinformuje mnie co dalej. Było to jak się okazało pierwsze kłamstwo usłyszane od pań z infolinii, gdyż informacji takowych nie uzyskałam, a dopiero wtedy gdy ponownie zadzwoniłam na infolinię 29 i 30 listopada i dowiedziałam się, że moja nagroda została przekazana do wysłania i za 2 – 3 dni otrzymam ją. (Jak czas pokazał było to drugie kłamstwo usłyszane na infolinii) Po kilku dniach – 7 grudnia okazało się, że na moim koncie na stronie Vitay jest informacja, że nagroda wróciła po dwukrotnym awizowaniu – co było kolejną nieprawdą. Nikt nie był u mnie a także nie telefonował po raz drugi w sprawie przesyłki. Ponownie zadzwoniłam na infolinię w dn. 8 grudnia i dowiedziałam się, że moja nagroda oczekuje na wysyłkę a dostanę ja za kilka dni. Ponadto dowiedziałam się, że jest informacja zapisana, ze jako odbiorca paczki nie zgadzam się na wysyłkę kurierem, co było nie prawdą, gdyż nic takiego nie powiedziałam. A jedynie powiedziałam, że nie interesuje mnie jeżdżenie „koło lotniska” po odbiór. Po żądaniu rozmowy z kierownikiem lub przełożonym dowiedziałam się od p. T……, że nie ma takiej możliwości. Po użyciu argumentu, że takie wytyczne otrzymałam od Federacji Konsumentów abym skontaktowała się z przełożonym ostatecznie oddzwoniła do mnie p. S…… z deklaracją, że osobiście zajmie się załatwieniem mojej sprawy. Ponadto obiecała, że w dn. następnym tj. 9 grudnia przesyłka zostanie dostarczona w godzinach jaki mi odpowiadają. Dla mnie najlepsze były godziny między godziną 8 a 15 i takie podałam. Po czym zdeklarowała się, że w dn. 9 zadzwoni i dopyta czy przesyłka dotarła. Oczywiście przesyłki nie było, p. S.….. zadzwoniła i wykazała zdziwienie, ze przesyłka nie dotarła, gdyż była ustalona na te konkretne godziny(było to następne kłamstwo jak się okazało). Przy czym p. S…… zarzekała się, że zrobiła co w jej mocy. Po czym zadzwoniła kolejna osoba z infolinii i wyraziła chęć pomocy w postaci ustalenia kolejnego terminu, kiedy to miałabym siedzieć domu i oczekiwać na kuriera. Na termin nie zgodziłam się, gdyż nie miałam zamiaru marnować kolejnego dnia i trwać w domu w oczekiwaniu na kuriera z przesyłką z niesłownej firmy.
    No i wieczorem tego samego dnia, tj. 9 grudnia ok. godz. 19’45 zadzwonił nie kto inny jak sam Pan kurier, że ma dla mnie przesyłkę i czy jestem w domu. Odpowiedziałam, że przesyłka miała być miedzy 8 a 15 a teraz nie ma mnie w domu. Kurier okazał bardzo duże zdziwienie, po czym poinformował mnie, że absolutnie nie ma żadnej informacji jakoby paczka miała dojechać w wyznaczonych godzinach i jest zdziwiony, że ktoś mi tak powiedział. Dodał również, że gdyby miał takie wytyczne to by przyjechał w takich godzinach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX