- Platforma jest ostatnim ugrupowaniem, które by chciało podnosić podatki, ale są rzeczy, jeszcze gorsze - mówi Jacek Rostowski, minister finansów w rozmowie z "Gazetą Wyborczą"
Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Oszukaliście nas. Jak rząd podniósł akcyzę na papierosy i benzynę, to głośno tłumaczyliście, że trzeba chronić biednych. Świetny PR. Teraz po cichu zlikwidowaliście rezerwę solidarności społecznej - ponad 1 mld zł.
- Rezerwa powstała na wypadek naprawdę poważnych zaburzeń. A na razie efekty kryzysu nie są tak dotkliwe.
Dopóki ludzie nie grzebią w śmietnikach, rząd może im nie pomagać?
- No, nie! Wydajemy dwieście kilkadziesiąt milionów złotych rocznie na cele społeczne.
Oszczędzacie na samotnych matkach, ubogich studentach.
- Została ograniczona rezerwa na Fundusz Alimentacyjny, a nie sam Fundusz Alimentacyjny. Rezerwa okazała się niepotrzebna, bo bezrobocie nie wzrosło tak, jak się obawialiśmy, i ludzie mogą te alimenty płacić. Na Fundusz Stypendialny jest 150 mln zł do końca roku. Tyle, ile trzeba.
Rząd wykonuje paniczne ruchy: dziwaczna akcja z dywidendą od PKO BP, pielgrzymki błagalne do prezydenta po zysk NBP...
- Dochodzimy do kresu możliwości oszczędzania bez zmiany ustaw. Prezydent z prawem weta jest de facto trzecią izbą parlamentu. Ponosi współodpowiedzialność za walkę z kryzysem, więc próbujemy go przekonać do sensownych działań.
Pełny wywiad z ministrem Jackiem Rostowskim można przeczytać w poniedzialkowej "Gazecie Wyborczej"