Po trzech kwartałach 2010 r. eksport kosmetyków z Polski wyniósł 1,15 mld euro. Do końca roku wartość eksportu powinna wynieść 1,4 mld euro. W poprzednim roku wartość eksportu kosmetyków z Polski wyniosła 1,34 mld euro.
Jedna z największych rodzimych firm - Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris - zwiększyła swoją sprzedaż za granicą o 40 proc. w mijającym roku.
- Olbrzymim sukcesem eksportowym firmy jest tegoroczne wejście marki Lirene na rynek niemiecki, dzięki rozpoczętej współpracy z siecią drogeryjną Rossmann - mówi Olimpia Romanik, szefowa marketingu eksportowego spółki.
Wzrost eksportu w bieżącym roku prognozują także Dax Cosmetics (we wrześniu sprzedaż za granicę zwiększyła się tam o jedną piątą) oraz spółka Oceanic (15 proc. w jej obrotach stanowi eksport).
Firma kosmetyczna Ziaja już w 2009 r. zdecydowała się na ekspansję do USA. Zwiększyło to jej sprzedaż o kilkadziesiąt procent. Taki sam ruch wykonał Inglot, który niedawno otworzył swój 80. salon za granica. Obecnie posiada 500-metrowy salon w Nowym Jorku i dwa firmowe sklepy w Las Vegas.
Jak ocenia Olimpia Romanik, na wielu rynkach polskie pochodzenie kosmetyku jest poważną barierą, ponieważ kojarzy się z niską ceną i wątpliwą jakością.
Jednak o wynikach kosmetycznego eksportu w największej mierze decydują polskie fabryki globalnych koncernów, takich, jak L'Oreal, Beiersdorf (Nivea) oraz Avon. Dla tych firm Polska już od lat dziewięćdziesiątych jest jednym z największych centrów produkcyjnych. Sam tylko L'Oreal wysłał za granicę kosmetyki za ok. 530 mln zł.