Not guilty, czyli niewinny, to jedyne słowa, jakie wypowiedział w poniedziałek przed sądem w Nowym Jorku francuski polityk i były szef MFW Dominique Strauss-Kahn. Jego adwokat zamierza przekonywać, że do kontaktu między nim a oskarżającą go o próbę gwałtu pokojówką doszło dobrowolnie.
Fot. Richard Drew AP
Dominique Strauss-Kahn (z prawej) z adwokatem Benjaminem Brafmannem, 16 maja
Podczas 10 minutowej rozprawy Strauss-Kahn wysłuchał aktu oskarżenia, w którym prokurator zarzuca mu siedem czynów, w tym próbę zgwałcenia pokojówki, oraz inne czyny o charakterze seksualnym (miał zmusić kobietę do seksu oralnego i obmacywać), a także uwięzienie (zamknął pokój na klucz). Francuz nie przyznał się do żadnego zarzutu.
Jego adwokaci poprosili o sześć tygodni zwłoki i następna rozprawa odbędzie się 18 lipca. Do tego czasu będą zapewne szukać informacji podważających wiarygodność pokojówki, 32-letniej imigrantki z Gwinei. - Jest jasne, że nie ma żadnego dowodu agresji czy dotyku bez zgody - mówił przed sądem adwokat Straussa-Kahna Benjamin Brafman.
Adwokat pokojówki Kenneth Thompson uznał za śmieszną sugestię, że stosunek odbył się za jej zgodą. - Niezależnie od tego, jakie wpływy na świecie ma pan Strauss-Kahn, prawda wyjdzie na jaw - mówił.
Francuzowi towarzyszyła w sądzie żona, znana dziennikarka Anne Sinclair. Przed sądem przywitała go manifestacja nowojorskich pokojówek w strojach roboczych, które skandowały "Shame on you!", czyli "Wstydź się!".