"Proponujemy, aby kwestie dotyczące Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych wyłączyć z projektu" - piszą operatorzy w wysłanym wczoraj liście do kancelarii premiera. To kolejne uwagi Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) do projektu ustawy przyjętego w połowie stycznia br. przez rząd. Wprowadza ona m.in. czarną listę domen nazwaną Rejestrem Stron i Usług Niedozwolonych. Rząd chce, by z żądaniem blokady mogły występować do specjalnego sądu
policja, wywiad skarbowy lub służby celne. Blokowane mają być strony hazardowe (o ile nie uzyskują licencji na działanie w Polsce), strony z pornografią dziecięcą oraz witryny wykorzystywane do oszustw, np. wyłudzania danych do kont bankowych. Zanim projekt trafi do Sejmu, musi się nań zgodzić (notyfikować) Komisja Europejska.
KIGEiT do projektu ma wiele uwag. Podstawowy zarzut - brak konsultacji społecznych, a także konsultacji z operatorami przed przyjęciem projektu. Izba przypomina, że projekt mocno wkracza w swobody zagwarantowane konstytucyjnie.
I sugeruje, by prace nad rejestrem wstrzymać, przeprowadzić "wszechstronną debatę publiczną" i przeanalizować, czy np. zamiast wprowadzania środków represyjnych nie skupić się na edukacji społeczeństwa o zagrożeniach w sieci. I dopiero potem zmieniać prawo telekomunikacyjne.
Operatorzy zgłaszają też wiele innych postulatów, np. by w ustawie jasno zapisać, że blokowanie będzie dotyczyło tylko adresów domenowych (czyli w postaci www.nazwaserwisu.pl). A nie tylko niektórych treści pod danym adresem albo serwerów FTP czy sieci P2P. Inaczej - ostrzega Izba - blokowanie będzie się wiązać z "olbrzymimi nakładami finansowymi".
KIGEiT twierdzi też, że rząd daje operatorom zbyt mało czasu na przygotowanie się do blokowania stron. Choć vacatio legis (czyli czas na wejście w życie ustawy od momentu jej uchwalenia) wydłużono z 14 dni do 6 miesięcy. KIGEiT pisze w liście, że "termin jest zbyt krótki". Zwłaszcza że wciąż brakuje kluczowego dla operatorów rozporządzenia do ustawy. Rozporządzenia ma wydać premier i dopiero ono ma określić, jak z technicznego punktu widzenia będzie wyglądać sam rejestr, czy operatorzy będą podłączeni do systemu na stałe (wówczas mogliby rejestr aktualizować automatycznie). Bez rozporządzenia operatorzy wciąż nie wiedzą, ile rejestr i blokowanie stron mogą ich kosztować. KIGEiT sugeruje też, by operatorzy dostali więcej czasu na zablokowanie klientom dostępu do danej witryny. W wersji przyjętej przez rząd jest mowa o sześciu godzinach, KIGEiT sugeruje "jeden dzień roboczy od dnia wpisania strony do rejestru". I przypomina, że w prawie telekomunikacyjnym w ten właśnie sposób rozwiązano czas, w jakim operator ma zablokować skradziony telefon.