- Zmieniamy model biznesowy - mówi krótko Łukasz Skrzypek, prezes zarządu iPlex.pl. Od wczoraj prawie tysiąc tytułów dostępnych w serwisie internauci mogą oglądać za darmo (w tzw. streamingu, czyli bez pobierania filmu na dysk). Wcześniej iPlex.pl pobierał 9 zł za obejrzenie filmu. Teraz internauci muszą tylko obejrzeć 30-sekundową reklamę i odpowiedzieć na jedno pytanie. Odpowiedzą, film się uruchomi. Spółka zapewnia, że filmy nie będą przerywane reklamami.
Jak twierdzi Skrzypek, iPlex od dłuższego czasu przymierzała się do tego kroku. - Po amerykańskim Hulu.com widać, że taki model jest bardziej przyszłościowy - mówi.
Za filmy w iPlex.pl internauci nie płacili zbyt chętnie (choć nie było tam też najbardziej znanych tytułów). Na starcie można było oglądać ambitne, niszowe kino europejskie (np. filmy czeskiego reżysera Petra Zelenki "Guzikowcy", "Rok diabła"). Spółka też - jak w kinie - wyznaczała internautom godziny seansów. Trzeba było rezerwować bilety, a kto się spóźnił i przed komputerem usiadł np. 10 min po rozpoczęciu seansu, tracił zwyczajnie początek filmu. Teraz w iPleksie nie trzeba się nawet logować. Jak mówi Skrzypek, dobrym wynikiem było tysiąc widzów miesięcznie. - Ale takie przypadki należały do rzadkości - mówi. Ostatnio w iPlex.pl internauci najchętniej oglądali "Wojnę polsko-ruską" i "
Underworld 2 - Ewolucja".
Spółka, której większościowy pakiet jest w rękach funduszu Warsaw Equity Holding (twórca komercyjnego sukcesu
Gadu-Gadu), liczy na to, że rezygnując z opłat, znacznie zwiększy liczbę widzów. - Chcemy w ciągu pół roku osiągnąć poziom kanałów tematycznych w telewizji. Liczymy na pół miliona użytkowników - mówi "Gazecie" Skrzypek. Dotąd serwis miał 40 tys. zarejestrowanych internautów.
Iplex liczy też, że stawiając na wpływy z reklam, szybciej osiągnie rentowność (na razie inwestorzy dokładają do interesu).
Pierwszego reklamodawcę serwis już ma - przed filmami wyświetlają się reklamy Netii. Operator już od dłuższego czasu współpracuje z serwisem - wcześniej klienci Netii za oglądanie filmów w iPlex.pl rozliczali się w comiesięcznej fakturze, łącznie z abonamentem za internet.
Wcześniej z podobną inicjatywą wystartowała Agora (wydawca "Gazety Wyborczej") wspólnie z dystrybutorem filmowym SPI - w serwisie Waszefilmy.gazeta.pl oferuje na razie ponad pięćdziesiąt filmów za darmo. Też z reklamami.
- To jest model, który ma przyszłość. Widzimy to zarówno po zainteresowaniu użytkowników, jak i reklamodawców - mówi Kamil Przełęcki odpowiedzialny w Agorze za rozwój multimediów. Nie zdradza jednak, ilu internautów korzysta z serwisu.
Jak mówił "Gazecie" Piotr Reisch, prezes SPI International
Polska, spółka zamierza wprowadzić tę usługę w kilkunastu krajach. Jego zdaniem to bardziej skuteczny sposób na przyciągnięcie tych, którzy ściągają filmy z sieci nielegalnie.
W polskim internecie mamy ostatnio prawdziwy wysyp wypożyczalni z filmami - największym graczem jest Ipla należąca do spółki Redefine kontrolowanej przez Zygmunta Solorza. Funkcjonuje od półtora roku i do tej pory umożliwiała wyłącznie oglądanie produkcji Polsatu, jego kanałów tematycznych (np. Polsat Play) i powiązanej z nim TV 4. W tym tygodniu dołożyła prawie sto filmów z wytwórni Warner Bros. (m.in. "Matriksa", "Batmana" czy "Władcę Pierścieni") za 10 zł każdy. Z serwisu korzysta 2 mln internautów miesięcznie. Nie ujawnia jednak, ile filmów chce wypożyczyć w ciągu roku od startu. - To zupełnie nowy projekt, który ma się zwrócić w ciągu pięciu lat. Doświadczenia innych firm oferujących takie lub podobne usługi w Polsce są na razie bardzo skromne - podkreślał w rozmowie z "Gazetą" Marcin Pery, prezes Redefine.
Hollywoodzkie tytuły, np. takie jak "Wrogowie publiczni" czy "Ostatni dom po lewej", udostępnia też serwis Tvscreen.pl (ma umowę m.in. z
NBC Universal i Walt Disney Co.). W należącym do spółki Digital Partners serwisie za nowe produkcje trzeba zapłacić od 4,9 do 10,9 zł. Filmy starsze kosztują 5,9-6,9 zł.
Na rynku działa jeszcze Cineman.pl (stworzony w 2007 r. przez informatyczną spółkę ATM oraz dystrybutora Monolith Films, a obecnie w całości należący do Monolith Films). Na początku tego roku miał 17 tys. użytkowników, ale teraz nie ujawnia żadnych danych w związku ze zmianami w strukturze właścicielskiej.