Biznes Ludzie Pieniądze

ZAiKS: Zainwestowali w dolary, stracą pieniądze artystów?

tigi
09.02.2010 , aktualizacja: 09.02.2010 16:18
A A A Drukuj
Według doniesień prasowych ZAiKS cztery lata temu założył lokatę dolarową, licząc na osłabienie złotego. - Na czarną godzinę - mówi dyrektor generalny stowarzyszenia. Ale się przeliczył
O lokacie dolarowej związku napisał wtorkowy "Puls Biznesu", powołując się m.in. na notatkę służbową z banku. W lipcu 2006 r. ZAiKS miał kupić w Banku Pekao dolary po kursie 3,26 zł. Za 60 mln dol. miał zapłacić w sumie 195,6 mln zł i założyć lokatę walutową. I wystawić półroczną opcję call na dolary. Jak napisał dziennik, bank na wystawieniu opcji miał zarobić 340 tys. dol., a ZAiKS - 510 tys. dol. Umowę skonstruowano tak, że nawet gdyby dolar umocnił się do 4 zł, to ZAiKS straciłby na opcji, za to stratę odrobiłby dzięki wyższemu oprocentowaniu depozytu.

Jednak stowarzyszenie się przeliczyło. Bo złoty, zamiast tracić wobec dolara, zyskiwał. A od 2007 r. bardziej intratnym interesem stały się lokaty złotowe, bo wzrosło ich oprocentowanie.

Lokaty ZAiKS wciąż nie ruszył. Gdyby zrezygnował z niej dziś, w księgach musiałby zapisać ok. 16 mln zł straty - pisze dziennik. Choć gdyby wycofał się z niej rok temu, mógłby zarobić ponad 25 mln zł. "PB" przypomina, że gdyby w odpowiednim momencie ZAiKS zamienił lokatę na złote, na samych odsetkach zarabiałby o blisko 13 mln zł więcej.

To, że ZAiKS mógł spekulować pieniędzmi z rezerwy finansowej, budzi kontrowersje.

- Nie znajduję podstaw prawnych dopuszczających jakiekolwiek transakcje spekulacyjne - mówi cytowany przez "PB" Krzysztof Siewicz, prawnik z kancelarii Grynhoff Woźny Maliński. Bo zadaniem ZAiKS jest zbieranie i rozdzielanie tantiem dla twórców.

- W praktyce ZAiKS nie powinien inwestować w waluty, czyli korzystać z inżynierii finansowej - mówi Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl. - To nie jest zbyt dobry pomysł, żeby stowarzyszenie rozporządzało w ryzykowny jednak sposób pieniędzmi artystów. ZAiKS nie jest od pomnażania, ale do zbierania, a potem rozdzielania pieniędzy - dodaje.



- To nie jest żadna działalność spekulacyjna, lecz normalna transakcja bankowa - odpiera Witold Kołodziejski, dyrektor generalny ZAiKS. - Chcieliśmy po prostu w pewnym momencie uciec od złotych, część pieniędzy ulokować w dolarach, na czarną godzinę - dodaje.



Przyznaje, że ZAiKS założył w 2006 r. lokatę w banku. - Kwoty podawane w prasie są głęboko przekłamane. Nie tyle dolarów kupiliśmy i nie za tyle - twierdzi. I przekonuje, że z żadnych opcji ZAiKS nie korzystał.



Dlaczego stowarzyszenie nie zrezygnowało z lokaty, kiedy mogło zanotować zysk? - Być może to nasze przeoczenie. Nie zrobiliśmy na lokacie specjalnego interesu, ale też nie dołożyliśmy - zarzeka się dyrektor generalny ZAiKS.



O komentarz do sprawy poprosiliśmy Ministerstwo Kultury, które ma nadzór nad organizacjami zbiorowego zarządzania, a ostatnią kontrolę przeprowadziło w 2004 r.

- Środki finansowe, o których mowa w artykule, nie dotyczą tej puli pieniędzy, która miała być przeznaczona na wypłaty tantiem dla twórców - uspokaja Bogdan Zdrojewski, minister kultury. - Obserwujemy jednak co się dzieje w sferze organizacji zbiorowego zarządzania - dodaje.

Resort w nowelizacji prawa autorskiego chce zapisać przeprowadzania obowiązkowych audytów zewnętrznych we wszystkich stowarzyszeniach zbierających tantiemy. Ale jeśli zapis nie przejdzie w ustawie, resort zapowiada, że kontrole będą i tak, jeszcze w tym roku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów