Google ma 1/3 polskiego rynku e-reklamy. I unika podatków?
Tomasz Grynkiewicz
2010-03-02, ostatnia aktualizacja 2010-03-03 13:55
W ub.r. internetowy gigant zarobił w polskim internecie ponad 300 mln zł - wynika z nieoficjalnych informacji "Gazety"
ZOBACZ TAKŻE
- Google pod lupą Brukseli, historia zatacza koło (26-02-10, 06:00)
- Włochy: Google skazany za drastyczny film (24-02-10, 20:43)
- Google broni ugody z wydawcami w sądzie (19-02-10, 20:25)
- Google chce być... dostawcą internetu. Oferuje 1 Gb/s (11-02-10, 19:50)
- Chiński rząd ostrzega Google i stawia gigantowi nowe żądania (12-03-10, 20:33)
SONDAŻ
W Krajowym Rejestrze Sądowym polski oddział Google ma 63,6 mln zł przychodów za 2008 r. I niewielki zysk - 2,8 mln zł (danych z 2009 r. nie ma). Te liczby nijak się jednak mają do faktycznych przychodów Google'a, bo wszystkie wpływy reklamowe w Europie - czy klient z Polski, czy z Włoch - trafiają na konto oddziału irlandzkiego.
W 2009 r. przychody koncernu wyniosły 23,6 mld dol. na całym świecie. Oficjalnie wiadomo jedynie, że mniej więcej połowa przypada na rynek amerykański, ok. 12 proc. - to rynek brytyjski.
Ile więc zarabia Google w Polsce? Jak twierdzą dwaj rozmówcy "Gazety" zbliżeni do spółki, koncern miał w ub.r. 105-115 mln dol. przychodów. Po wczorajszym kursie dolara oznaczałoby to wpływy na poziomie 304-333 mln zł. - Bez komentarza - ucina Artur Waliszewski, szef polskiego biura koncernu.
Ponad 300 mln zł oznacza, że na reklamie w sieci więcej od Google'a nie zarabia nikt - żaden z dużych portali ani serwisów społecznościowych. Według naszych informacji jeszcze pięć lat temu przychody Google'a w Polsce wynosiły raptem kilka milionów złotych.
Skąd ten przyrost? Wczoraj w "Gazecie" wytłumaczyliśmy ten fenomen - to armia małych i średnich firm, które w pojedynkę wydają na reklamę internetową po kilkaset złotych, czasem kilka tysięcy. W skali kraju przekłada się to na setki milionów. Jak mówi nam Waliszewski, w przychodach Google'a w Polsce mali przedsiębiorcy mają "lekką przewagę".
A popularność wyszukiwarek rośnie. W Wlk. Brytanii mają ponad 60 proc. rynku e-reklamy, w USA - ok. 50 proc.
W Polsce? Według IAB Polska i PricewaterhouseCoopers wyszukiwarki mają 28 proc. rynku reklamowego, czyli 250 mln zł (dane po III kw.). Dwa lata temu było to 20 proc.
IAB nie ujawnia szacunków, ile z tej kwoty dostaje Google. Nieoficjalnie członkowie organizacji mówią, że to 75-80 proc. pieniędzy z kategorii wyszukiwarek (IAB wlicza do niej też tzw. sieci kontekstowe).
Według raportu domu mediowego Starlink w ub.r. firmy wydały na reklamę sieci - po odliczeniu rabatów - 875 mln zł. Aż 35 proc. z tej kwoty, czyli ok. 306 mln zł, zabierają wyszukiwarki. Innymi słowy - Google, który w Polsce ma ok. 98 proc. rynku (resztki dzielą między siebie Microsoft i Netsprint).
Taktyka, by wpływy reklamowe księgować w Irlandii, była krytykowana m.in. w Wlk. Brytanii. Przychody Google'a z brytyjskiego rynku w 2008 r. media szacowały na ponad miliard funtów, jednak lokalny oddział zanotował stratę w wysokości 26 mln funtów, przy 150 mln funtów obrotów. - Google unika w ten sposób płacenia podatków - oburzali się cytowani przez dziennik "The Sunday Times" brytyjscy politycy.
Koncern odpierał, że nie robi nic nielegalnego. - We wszystkich krajach Google wywiązuje się z wszelkich zobowiązań podatkowych - mówi nam Marta Jóźwiak, rzeczniczka polskiego oddziału. - Taka organizacja [z oddziałem irlandzkim] to wynik decyzji biznesowych, nie podatkowych. Decydując się na centralizację pewnych funkcji, jesteśmy w stanie znacznie skuteczniej i efektywniej działać w skali całego regionu - dodaje.
Co składa się na przychody Google'a widoczne w KRS? Np. zlecenia dla amerykańskiej centrali wykonywane przez programistów z krakowskiego biura (w 2008 r. - 21,5 mln zł). Największe wydatki to wynagrodzenia i koszty pracy - w 2008 r. wyniosły 25 mln zł przy średnim zatrudnieniu 148 osób.
W 2009 r. przychody koncernu wyniosły 23,6 mld dol. na całym świecie. Oficjalnie wiadomo jedynie, że mniej więcej połowa przypada na rynek amerykański, ok. 12 proc. - to rynek brytyjski.
Ile więc zarabia Google w Polsce? Jak twierdzą dwaj rozmówcy "Gazety" zbliżeni do spółki, koncern miał w ub.r. 105-115 mln dol. przychodów. Po wczorajszym kursie dolara oznaczałoby to wpływy na poziomie 304-333 mln zł. - Bez komentarza - ucina Artur Waliszewski, szef polskiego biura koncernu.
Ponad 300 mln zł oznacza, że na reklamie w sieci więcej od Google'a nie zarabia nikt - żaden z dużych portali ani serwisów społecznościowych. Według naszych informacji jeszcze pięć lat temu przychody Google'a w Polsce wynosiły raptem kilka milionów złotych.
Skąd ten przyrost? Wczoraj w "Gazecie" wytłumaczyliśmy ten fenomen - to armia małych i średnich firm, które w pojedynkę wydają na reklamę internetową po kilkaset złotych, czasem kilka tysięcy. W skali kraju przekłada się to na setki milionów. Jak mówi nam Waliszewski, w przychodach Google'a w Polsce mali przedsiębiorcy mają "lekką przewagę".
A popularność wyszukiwarek rośnie. W Wlk. Brytanii mają ponad 60 proc. rynku e-reklamy, w USA - ok. 50 proc.
W Polsce? Według IAB Polska i PricewaterhouseCoopers wyszukiwarki mają 28 proc. rynku reklamowego, czyli 250 mln zł (dane po III kw.). Dwa lata temu było to 20 proc.
IAB nie ujawnia szacunków, ile z tej kwoty dostaje Google. Nieoficjalnie członkowie organizacji mówią, że to 75-80 proc. pieniędzy z kategorii wyszukiwarek (IAB wlicza do niej też tzw. sieci kontekstowe).
Według raportu domu mediowego Starlink w ub.r. firmy wydały na reklamę sieci - po odliczeniu rabatów - 875 mln zł. Aż 35 proc. z tej kwoty, czyli ok. 306 mln zł, zabierają wyszukiwarki. Innymi słowy - Google, który w Polsce ma ok. 98 proc. rynku (resztki dzielą między siebie Microsoft i Netsprint).
Taktyka, by wpływy reklamowe księgować w Irlandii, była krytykowana m.in. w Wlk. Brytanii. Przychody Google'a z brytyjskiego rynku w 2008 r. media szacowały na ponad miliard funtów, jednak lokalny oddział zanotował stratę w wysokości 26 mln funtów, przy 150 mln funtów obrotów. - Google unika w ten sposób płacenia podatków - oburzali się cytowani przez dziennik "The Sunday Times" brytyjscy politycy.
Koncern odpierał, że nie robi nic nielegalnego. - We wszystkich krajach Google wywiązuje się z wszelkich zobowiązań podatkowych - mówi nam Marta Jóźwiak, rzeczniczka polskiego oddziału. - Taka organizacja [z oddziałem irlandzkim] to wynik decyzji biznesowych, nie podatkowych. Decydując się na centralizację pewnych funkcji, jesteśmy w stanie znacznie skuteczniej i efektywniej działać w skali całego regionu - dodaje.
Co składa się na przychody Google'a widoczne w KRS? Np. zlecenia dla amerykańskiej centrali wykonywane przez programistów z krakowskiego biura (w 2008 r. - 21,5 mln zł). Największe wydatki to wynagrodzenia i koszty pracy - w 2008 r. wyniosły 25 mln zł przy średnim zatrudnieniu 148 osób.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.8
18 głosów
Przeczytaj 8 komentarzy na Forum







