Biznes Ludzie Pieniądze

Lekcja Korean Air

Vadim Makarenko
13.04.2010 , aktualizacja: 13.04.2010 09:24
A A A Drukuj
Koreańskie linie lotnicze musiały wykonać tytaniczną pracę, żeby zmniejszyć liczbę wypadków swoich maszyn.
Rządowy TU-154
fot. Adam Kozak / AG
Rządowy TU-154
Kiedy samolot cywilny prowadzi wojskowy pilot, pasażerowie zazwyczaj czują się pewniej. "Oto człowiek, który był szkolony do latania w sytuacjach ekstremalnych, więc z pewnością sprawnie poprowadzi pasażerski samolot w normalnych warunkach" - myślimy na pozór logicznie.

- Wojskowe latanie wywodzi się z latania bojowego, w którym priorytetem jest wykonanie zadania, a minimalne wymogi co do warunków pogodowych są na dalszym planie. Z kolei priorytetem pilotów cywilnych jest bezpieczeństwo pasażerów - mówi Jakub Benke, prezes firmy Blue Jet zajmującej się wypożyczaniem odrzutowców. Ale jest jeszcze coś ważnego: poczucie hierarchii.

Malcolm Gladwell, reporter tygodnika "New Yorker" i autor kilku bestsellerów, w ostatniej książce "Poza schematem" zajął się przypadkiem linii lotniczych Korean Air. Jeszcze pod koniec lat 90. ten przewoźnik miał bardzo wysoki współczynnik wypadkowości. O ile w amerykańskich United Airlines w latach 1988-98 wyniósł on 0,27 na milion lotów, to w Korean Air było 4,79 na milion lotów. "W kwietniu 1999 r. Delta Airlines i Air France zawiesiły porozumienie z liniami Korean Air. (...) Amerykańska Federal Aviation Administration obniżyła ocenę bezpieczeństwa, a kanadyjscy urzędnicy poinformowali zarząd KAL, że rozważają cofnięcie jej prawa przelotu i lądowania w kanadyjskiej przestrzeni powietrznej" - pisze Gladwell.

Problem leżał nie tylko w słabej wówczas znajomości języka angielskiego wśród pilotów, ale w kulturze Korei Płd. Jej mieszkańcy darzą ogromnym szacunkiem władzę oraz osoby starsze wiekiem, co wpływało na pilotów w sytuacjach ekstremalnych. Gdy za sterami siedział kapitan i popełniał błąd, drugi pilot bał się zwrócić bezpośrednio uwagę. Zaczynał owijać w bawełnę: "Myślę, że radar bardzo nam się dziś przydał", co oznaczało, że kapitan powinien zwrócić uwagę na jego wskazania.

Koreańczycy zatrudnili Davida Greenberga, byłego konsultanta Delta Airlines. Zarządził on, że piloci Korean Air mają porozumiewać się ze sobą wyłącznie po angielsku. "Nie chciał ich amerykanizować. Chciał dać im drugą tożsamość. (...) Dotąd tkwili w pułapce ról dyktowanych im przez kulturowe dziedzictwo kraju. (...) W angielskim nie istnieje tak wiele ostro zdefiniowanych szczebli hierarchii społecznej jak w języku koreańskim. Dzięki temu piloci mogli czerpać z kultury i języka o bardzo odmiennej tradycji" - pisze Gladwell.

Kiedy sadzamy wojskowego za sterem pasażerskiej maszyny, poczucie hierarchii rośnie. A gdy pasażerami są: głowa państwa, zwierzchnik sił zbrojnych i całe dowództwo armii, hierarchia staje się przytłaczająca. Wojsko nie znosi sprzeciwu, zmiany wykonania rozkazu. - Presja może być pośrednia, czyli ktoś wchodzi do kokpitu i mówi, że należy lądować tu i teraz. Może być bezpośrednia, wynikająca z samego faktu obecności przełożonych i historii stosunków z nimi - dodaje Benke.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów