Śledztwo stołecznej prokuratury trwa od sierpnia zeszłego roku. Ale dopiero w ostatnich dniach zrobiło się o nim głośno. A to za sprawą aresztowania w środę członków zarządu PTC - Klaus T. i Tomasz H. zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy
Centralnego Biura Śledczego na polecenie prokuratury.
Jakie postawiono im zarzuty? Klausowi T. dwa - dotyczą działania na szkodę spółki PTC, natomiast Tomaszowi H. przedstawiono pięć zarzutów: oszustwa, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, popełnienia przestępstw skarbowych oraz przestępstw z kodeksu spółek handlowych. On również miał działać na szkodę spółki PTC.
Śledczy jednak nie chcą zdradzać szczegółów.
- Na razie mogę tylko powiedzieć, że w toku śledztwa zabezpieczyliśmy m.in. faktury kosztowe wystawiane przez fikcyjne podmioty gospodarcze - mówi prokurator Monika Lewandowska, rzecznik stołecznej prokuratury. - Były one następnie dostarczane do rzeczywiście funkcjonujących firm, dzięki czemu mogły one zawyżyć koszty oraz zaniżyć należny podatek VAT.
Wszystko miało dziać w latach 2005-08. Szkoda, jaką mieli wyrządzić operatorowi swoim działaniem, sięga 3 mln zł. To jednak tylko straty, jakie PTC poniosła - zdaniem prokuratury - z powodu działalności członków zarządu Ery. Tymczasem w śledztwie podejrzanych jest ponad 40 osób. Jakie są straty wynikające z działalności całej grupy? Tego prokuratura dziś nie zdradza. Informuje natomiast, że wśród tej czterdziestki jest Aleksander M., były prezes telewizji Polsat, a potem m.in. członek rad nadzorczych Polsatu i PTC.
Czy będą kolejne zatrzymania?
- Planowane są kolejne czynności - odpowiada wymijająco prokurator Lewandowska.
Zarówno T., jak i H. wyszli już z aresztu. Sąd ustalił kaucję - 500 tys. zł. Wpłacił ją Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu. Tomasz H. jest jego znajomym, ale dlaczego wyłożył takie pieniądze także za Klausa T., reprezentanta Deutsche Telekom?
- Uważam, że ten pan nie powinien siedzieć - mówi nam Solorz-Żak.
- Czyli wierzy pan w jego uczciwość? - pytamy.
- Nie wchodzę w dyskusję z prokuraturą czy sądem - ucina.
Jak informował wczoraj "Dziennik Gazeta Prawna" nierzetelne faktury mieli akceptować m.in. szefowie jednej z prywatnych stacji telewizyjnych.
Czy chodzi o Polsat?
- Nic mi o tym nie wiadomo - odpiera zarzuty Solorz-Żak.
Obu byłym członkom zarządu zakazano opuszczać Polskę i odebrano paszporty. W PTC zastąpili ich Michael Wilkens i Dariusz Łukasiewicz.
Dla PTC odejście T. i H. to problem. Byli oni bowiem jedynymi członkami zarządu Ery wpisanymi do Krajowego Rejestru Sądowego.
Wynika to z trwającej od końca lat 90. wojny o PTC, rozgrywanej między DT a francuskim Vivendi. Oznacza to, że w tej chwili (do czasu ewentualnego wpisania do
KRS nowych członków zarządu) PTC nie ma nikogo - z prezes Klausem Hartmannem włącznie - kto byłyby uznany przez sąd rejestrowy. Zdaniem pytanych przez nas prawników może to rodzić problemy przy podpisywaniu przelewów bankowych lub zeznań podatkowych.
DT, który formalnie uznaje się za właściciela większości udziałów PTC, odmawia odpowiedzi i odsyła do rzecznika w Polsce.
Andrzej Pomarański z biura prasowego PTC: - Sprawa ta nie ma wpływu na funkcjonowanie firmy oraz jej bieżącą działalność. Wszelkie płatności, w tym
pensje pracowników oraz zobowiązania wynikające z umów i kontraktów, są terminowo realizowane. Klienci sieci Era i Heyah są obsługiwani normalnie.