Zwrot "beztroskie szkolne lata", który niegdyś - co wiem po sobie - dotyczył także studiów (chyba że komuś bachanalia popsuła niechciana ciąża), dziś już zupełnie stracił sens. Bardziej na miejscu jest stopa zwrotu.
Postanowiłem nie współczuć uczniom drugich klas liceów, którzy na własne życzenie przedzierzgnęli się w dyrektorów, strategów i inwestorów. Może lepiej, że nie pamiętają, jak to było kiedyś, lecz korzystają z możliwości, jakie mają dziś. Tym bardziej że - po prawdzie - nie mają wyjścia. Bo jeśli sobie pofolgują, ominą ich szanse, które wykorzysta ktoś inny.
Część z nich z pewnością wie, że uczestnictwo w finale Europejskiego Konkursu na Najlepsze Młodzieżowe Miniprzedsiębiorstwo świetnie wygląda w CV. Dlatego robią, co mogą, by wypaść dobrze. Bardzo dobrze. Najlepiej. Tym większe napięcie i trema. I tym silniejsze na koniec uczucie zawodu. Obserwując przez kilka godzin ich występy i reakcje, trudno było nie zauważyć, że to, co powinno być zabawą, postrzegają jako zawody. Mamy więc euforię, ale i rozpacz. A przynajmniej dzielnie, choć z trudem przełykane łzy. No bo tyle włożyli trudu i czasu. Niektórzy poświęcali noce, niektórzy soboty. Niektórzy narażali na szwank swą młodzieńczą dumę. Jak choćby założyciele OMG (Organizacja Młodych Geniuszy lub - jak kto woli - Oh My God!). Postawili na produkt wręcz luksusowy - karty z podobiznami dowolnych osób. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. A jeszcze trudniej - uwierzyć. Paweł: - Gdziekolwiek poszliśmy, śmiali się, niedowierzali. Pierwsze pytanie: A pieniądze macie? Lub tak jak jeden pan: "Karty? Najpierw wydrukujcie sobie banknoty". Na dziesięć drukarni tylko jedna potraktowała nas poważnie
O swojej pierwszej firmie myśleli na okrągło. - Siedzieliśmy na matmie z dyrektorem naczelnym Wojtkiem i kombinowaliśmy. Aż wykombinowaliśmy - Coolczyki - wspomina Bartek, dyrektor ds. produkcji, tłumacząc genezę nazwy miniprzedsiębiorstwa.
Ćwiczą nie tylko kreatywność. - Uczą się współpracować, komunikować, rozwiązywać problemy, planować i wdrażać. Wszystko to są kluczowe kompetencje, które im się przydadzą na rynku pracy niezależnie od tego, czy będą pracodawcami, czy pracownikami - zapewnia Zbigniew Modrzewski, prezes zarządu Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości. - Największą trudność sprawiają im jednak wystąpienia publiczne. Polskie szkoły nie uczą prezentowania się.
- W tym roku zabrakło czegoś naprawdę przebojowego. Czegoś, co miałoby szansę zaistnieć na prawdziwym rynku, jak np. urządzenie do zgniatania butelek plastikowych, które było atrakcją poprzedniej edycji, i które sama kupiłam - mówi Sonia Wędrychowicz-Horbatowska, przewodnicząca Rady Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości, a zarazem wiceprezes zarządu CitiBanku.
To, że przeważały nienowoczesne wyroby, wynika - jak sądzi - z faktu, iż po 15 latach istnienia konkurs przestał nadążać za rzeczywistością. Co więc trzeba zrobić, by ją dogonił? I jak nasza młodzież wypada na tle reszty Europy? O tym wszystkim na Wyborcza biz. Tam też pełna lista laureatów konkursu.
Miniprzedsiębiorstwo JustBuy - zdobywcy I miejsca
Asia, Monika, Justyna, Adrianna
I LO im. Jana Smolenia w Bytomiu
Kapitał początkowy - 160 zł.
Stopa zwrotu - 1215 proc.
Tuż przed przyjazdem - tragedia. "Alicja miała ciężki wypadek, nie odzyskała przytomności. Proszę o niej napisać, żeby wiedziała, że pamiętamy ".
Zaczęło się od ludzików - gremlinów. "Asia od zawsze robiła cuda na szydełku, więc to żaden problem". Ludzikowe maskotki i zawieszki do kluczy rozchodziły się na pniu. Jeszcze większym hitem okazały się lampy nocne. Ich abażury to pole do popisu, czy raczej malunku, w sam raz dla kogoś z wyobraźnią i pewną ręką. "Juśka zaludniła je podobiznami dr. House'a, Marilyn Monroe oraz aktualnego bożyszcza nastolatek Roberta Pattinsona". Za każdym razem nieco innymi. Ręczna robota, wysoka trwałość. "Największe wzięcie miał House - brali go nawet nauczyciele". Największy problem? Nazwa. "Czas goni, a pomysłu nie ma. W końcu potrzebna była na już, migiem, just now! Stąd właśnie JustBuy. No i ta nieszczęsna prezentacja Wasze przemówienie jest jak papier toaletowy: długie i szare - oceniła aktorka Ewa Serwa dzień przed polskim finałem. "Nie było rady, zmienialiśmy, skracaliśmy, ćwiczyliśmy aż do trzeciej rano ". Cóż, opłaciło się. Sardynia czeka!
Uwaga do organizatorów: Konkurs byłby super, gdyby trwał o dzień dłużej. A tak wszystko robiłyśmy w biegu.
Miniprzedsiębiorstwo drEKO - zdobywcy II miejsca
Ela, Asia, Ewa, Ewelina