- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Okazało się, że nie znam Szwedów. Czym może jeździć radca ambasady tego kraju? Nowym lśniącym volvo? Nie. Przybył na spotkanie saabem pamiętającym początki ABB-y. A kiedy z niego wysiadł, nastąpiła mała katastrofa: rozpięła się torba i wiatr porwał dziesiątki kartek ilustrujących szwedzki cud energetyczny. Ech, gdyby te ich rozwiązania rozprzestrzeniały się tak łatwo jak kartki, na których są zapisane ...
- Czy wie pan dokąd by doleciały, gdybyśmy ich nie złapali? - spytałem, idąc zadyszany z naręczem kartek.
- Na to wasze wielkie składowisko, Łubna? - Gunnar Haglund usiłował wepchnąć kartki do torby. - Bardzo ją lubię - mruknął. - Ma już ćwierć wieku.
Dopiero po chwili pojąłem, że mówi o torbie. Zaraz, czy mam choć jedną tak starą rzecz? Nie. Ale widząc, jak czule pan radca gładzi swą sfatygowaną torbę, czułem, że pierwszy element energetycznej układanki wskoczył na swoje miejsce. I choć w trakcie naszej rozmowy wskoczyły też pozostałe, całość mocno mnie zaskoczyła. I nieco przeraziła.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Artur Włodarski: Chcesz szybko zdiagnozować społeczeństwo? Spójrz, co robi ze śmieciami. Jeśli to prawda, stanowimy przeciwieństwa.
Gunnar Haglund: Szwedzi i Polacy? Powiedziałbym raczej, że jesteśmy na innym etapie rozwoju.
Czyżby? My wyrzucamy 95 proc. odpadów. Wy tyle odzyskujecie i przetwarzacie, a składujecie marne 3 proc. To nie inny etap, to inna epoka.
- Nie zawsze byliśmy tacy porządni. Pamiętam jeziora tak zatrute, że nie dało się w nich kąpać. A to w centrum Sztokholmu dosłownie przypominało ściek. Dziś można pić z niego wodę.
Co was tak odmieniło?
- Strach. Gdy 1973 r. wybuchł kryzys naftowy, poczuliśmy, że stąpamy po kruchym lodzie. Nasz transport, ciepłownictwo i w ogóle cały szwedzki dobrobyt bazowały na importowanym oleju opałowym. Nie mamy ani węgla, ani gazu, ani ropy. A ta zdrożała kilkakrotnie. W pół roku. Co dalej? W panice zaczęliśmy sprowadzać węgiel z Polski. Ale wasz kraj nie był wtedy pewnym źródłem. A my zrozumieliśmy, że najważniejsze to być samowystarczalnym. I już prawie jesteśmy.
Prawie, bo niedawno zabrakło wam śmieci.
- Padliśmy ofiarą własnej gospodarności i musieliśmy kupować torf na Białorusi. A i tak co roku sprowadzamy śmieci z Norwegii.
Właśnie, wróćmy do kryzysu paliwowego. ABBA nagrała wtedy utwór "SOS", a rząd?
- Wprowadził reglamentację benzyny, ropy i ciepłej wody. Strach zajrzał nam w oczy. Koniunktura prysnęła. Dekoniunktura okazała się głęboka i bolesna. Przypomnieliśmy sobie, że jako kraj rolniczy opalaliśmy drewnem. Zaczęliśmy korzystać z odpadów leśnych...
Przecież mieliście już elektrownie atomowe.
- Cztery, ale baliśmy się ich. Jak bardzo, pokazało referendum w 1980 r., po awarii reaktora pod Harrisburgiem w USA. Głosowano nad trzema opcjami - wszystkie na nie. Pierwsza - zamknąć elektrownie od razu, druga - do 2010 r. - i trzecia - przed 2030 r. Nikt nie śmiał poprzeć energetyki atomowej. Wygrała opcja druga.
Skoro tak się przejęliście Harrisburgiem, to po Czarnobylu...
- Szwecja dostała największy opad po ZSRR. Było groźnie. Renifery Lapończyków jadły porosty nasycone substancjami radioaktywnymi, przy okazji wprowadzając je do łańcucha pokarmowego. Od tamtej pory nie zbudowaliśmy żadnego reaktora. Dwa musieliśmy wyłączyć - Duńczycy się przestraszyli. Czas jednak leczy rany, bo rok temu rząd przystał na zastąpienie starych reaktorów nowymi. Dziś mamy ich 10. Dają nam blisko połowę prądu.