Thomas Aisenpreis, wysoki mężczyzna w średnim wieku, w zasadzie nie rozstaje się z iPadem. Nic dziwnego -
tablet, a w zasadzie działająca na nim aplikacja, to klucz do zarządzania jego domem.
Państwo Ute i Thomas Aisenpreisowie są jedną z 50 rodzin, które we Friedrichshafen za darmo testują nowoczesny system e-domu HomeNetwork 2.0. Gdy po domku z wielkim tarasem i podwórzem biegają dwuletni Xaver i półtoraroczny Valentin, Thomas pokazuje na iPadzie aplikacje projektu T-City. Co można zdziałać, mając tablet i dostęp do szerokopasmowego internetu?
- Włączyć, wyłączyć i sterować ogrzewaniem, elektrycznością i oświetleniem, zasunąć i odsunąć rolety, sterować bramą garażu - tłumaczy Aisenpreis. Ale to nie wszystko. Zainstalowane w domu systemy pozwalają mu zdalnie kontrolować, czy dom nie został zalany (czujnik wody w piwnicy), czy nie wybuchł pożar (czujnik dymu). Mieszkańcy nie muszą się martwić, że być może zapomnieli wyłączyć żelazko, bo w każdej chwili mogą wyłączyć prąd (ale np. pozostawić włączoną lodówkę).
- W domu jest też przycisk One Power Off, który wyłącza prąd. Ale jego akurat nie lubię: czasem zostawiam do naładowania telefon, ale zapominam o tym i wychodząc z domu, włączam przycisk. Oczywiście komórka w tej sytuacji się nie naładuje - śmieje się Thomas Aisenpreis.
T(e)-miasteczko Friedrichshafen ma 60 tys. mieszkańców, wspaniały widok na jezioro o powierzchni ponad pół tysiąca kilometrów kwadratowych między Niemcami i Szwajcarią oraz... partnerstwo z
T-Mobile (komórkowa spółka Deutsche Telekom). Operator założył w 2007 r. spółkę joint venture z miastem - tak powstało T-City.
To korzyść nie tylko dla rodzin objętych programem e-domu. Z partnerstwa skorzystać mogą wszyscy. A przynajmniej rodziny z małymi dziećmi. To dla nich udostępniono rozwiązanie przedszkola online (KindergartenOnline).
Co to takiego? To system rejestracji dziecka w jednej z 33 placówek (łączących funkcje żłobka i przedszkola, bo opieka przysługuje tu od szóstego miesiąca życia). Rodzic zgłasza w systemie
dziecko (może być jeszcze nienarodzone), podaje preferowaną okolicę, wiek dziecka, informację o religii, w jakiej dziecko jest wychowywane, a nawet język narodowy, w jakim dziecko się porozumiewa (można wybrać np. kurdyjski, serbski i rosyjski, ale także polski). Należy też podać informację o tym, czy dziecko ma jakieś ułomności lub musi zażywać stale konkretne lekarstwa. System sam podpowie nam placówki, które spełniają nasze wymagania, i pokaże, czy są tam jeszcze wolne miejsca.
- Przede wszystkim pozwala to płynnie zarządzać miejscami w przedszkolach. Ale nie tylko: system nie pozwala wydać dziecka osobie, która nie została zapisana jako uprawniona do odbioru dziecka z placówki - tłumaczy Frank Bregulla z T-Systems, działu Deutsche Telekom, zajmującego się wdrożeniami w T-City.
Te wynalazki w e-mieście już istnieją. Ale szykowane są kolejne. DT wraz z firmą Fränkel AG chwali się dotykowym ekranem, który pozwoli zamówić przez internet zakupy, lekarstwa, pizzę, sprawdzić rozkład jazdy komunikacji miejskiej, przeczytać najnowsze wiadomości czy wykonać wideorozmowę. Jak działa prototyp urządzenia? - Chcesz rano zamówić świeże bułki? Klikasz na okienko z zakupami i zamawiasz produkty w najbliższym sklepie (o ile ma podpisaną umowę z dostawcą usługi), płacisz przy odbiorze. Wszystko działa intuicyjnie - tłumaczą przedstawiciele firmy Fränkel AG. Produkt zaprojektowano z myślą o starszych osobach, które mają problemy z wychodzeniem z domu (stąd osobne okienko do kupowania lekarstw), ale tak naprawdę korzystać z niego w przyszłości może każdy. Pilotaż odbywa się w 19 mieszkaniach w Friedrichshafen. Komercyjnie ma ruszyć za rok.
Podróż i informacja Partnerstwo z największym niemieckim operatorem sprawia, że Friedrichshafen stało się ulubionym miejscem testowania wszelkich nowoczesnych usług. Jedną z nich jest Flinc. Dzięki tej usłudze każdy może dojechać do miasteczka i poruszać się po nim taniej, a na pewno znacznie wygodniej niż komunikacją miejską. Potrzebuje tylko... komórki.
Co to Flinc? To właśnie możliwość dotarcia do Friedrichshafen i każdego innego miejsca w Niemczech transportem prywatnym. Flinc to rodzaj autostopu przez telefon.
- Ruszyliśmy na początku sierpnia i szybko zebraliśmy 35 tys. użytkowników. Wykonujemy 165 kursów dziennie, z czego 80 proc. na krótkich trasach - opowiada Benjamin Kirschner, reprezentujący projekt Flinc. Jak to działa? Wystarczy pobrać na smartfon aplikację i zarejestrować się w systemie. Potem wpisujemy trasę, którą chcielibyśmy przebyć. Dzięki systemowi
GPS kierowca, który akurat jest w pobliżu, widzi naszą lokalizację, pyta o kwotę, którą jesteśmy w stanie zapłacić (chodzi o niewielkie kwoty w rodzaju 2-5 euro), i zabiera nas w trasę.
- To szybsze niż transport publiczny i tańsze niż taksówka - zapewnia Kirschner. Kwoty, które płacimy kierowcom gotówką, nie są opodatkowane, bo traktuje się je jako zwrot kosztów. W przyszłości jednak ma istnieć możliwość płacenia za kurs poprzez operatora - kwota zostanie nam doliczona do rachunku.
Gdy już dojedziemy do Friedrichshafen, możemy skorzystać z innego rozwiązania, które od grudnia 2009 r. udostępniono 210 tys. mieszkańców regionu - to numer informacji miejskiej 115. Co można załatwić, dzwoniąc?
Lista jest długa. Znajdziemy na niej m.in. rejestrowanie samochodu, złożenie wniosku o paszport oraz informacje o godzinach otwarcia urzędów, ale także informacje dotyczące innych miast, do których np. chcemy się przeprowadzić (115 działa już także w kilku innych regionach Niemiec). Na pytania mieszkańców odpowiada 80 osób, a projekt ma charakter federalny i docelowo ma istnieć w całych Niemczech. Na razie zadzwonienie do urzędu to koszt lokalnej stawki za minutę, ale od lutego 2012 r. numer ma być bezpłatny.