W
USA to forum zwane w skrócie PDF organizowane jest od dziewięciu lat. I co roku gromadzi około tysiąca osób - od polityków po organizacje pozarządowe i aktywistów wykorzystujących technologie i internet do wzmacniania demokracji.
W Polsce nie było pewnie lepszego kandydata na współorganizatora PDF niż fundacja ePaństwo - to m.in twórcy serwisu Sejmometr.pl, dzięki któremu łatwiej patrzeć posłom na ręce. I bojownicy o dostęp do informacji publicznej - mają za sobą np. procesy z Kancelarią Prezydenta i pierwszym sędzią Sądu Najwyższego.
- Chcieliśmy pokazać innym, na czym to polega, jak technologie mogą zmienić i rząd, i społeczeństwo - mówi Jakub Górnicki z fundacji ePaństwo.
Pierwszy PDF w Polsce przyciągnął około trzystu osób - nie tylko lokalnych działaczy, ale też gości z USA, Chorwacji, Ukrainy czy Węgier.
- Przejrzystość w działaniach rządu to nie jest widzimisię nawiedzonych działaczy, ale narzędzie budujące aktywność społeczną i zarazem narzędzie do walki z korupcją - mówiła mi Ellen Miller, szefowa Sunlight Foundation, która tworzy serwisy i aplikacje mobilne pokazujące np. wydatki firm na lobbing, wydatki rządowe, czy śledzi opinie, jakie pojawiają się w procesie konsultacji różnych ustaw. - Chodzi o to, by wyłapać powtarzające się zwroty i dźwięki, czy jakieś głosy są spontaniczne, czy są efektem działalności lobbingowej - tłumaczyła.
W jej fundacji pracuje 45 osób, prawnicy ramię w ramię z deweloperami aplikacji. - Pracujemy nad obniżaniem skłonności do korupcji. Bo większość osób nie skusiłaby się na łapówkę, gdyby nie miały tego przekonania co dziś, że ich działania trudno wykryć - mówi Miller.
W podobnym tonie wypowiadał się Stephen King. Jego poznałem niemal dokładnie rok temu, gdy w styczniu 2012 r. fundacja Pierre'a Omidyara (założyciel eBaya) i jego żona wsparły twórców serwisu Sejmometr.pl kwotą 200 tys. dol.
King jest jednym z dyrektorów fundacji Omidyar Network. Lista firm lub inicjatyw, które dotąd wspierał, jest bardzo szeroka. Znajdują się na niej przedsięwzięcia komercyjne jak Linden Lab, twórcy świata Second Life czy serwis Digg (w Polsce jego klon to Wykop), ale też wiele organizacji non profit. Poza ePaństwem to np. wspomniana wcześniej Sunlight Foundation.
W sumie fundacja założyciela eBaya włożyła już ponad pół miliarda dolarów w różne inicjatywy. Wspólnym mianownikiem jest to, by spółki, usługi czy serwisy zmieniały coś w społeczeństwie. Wsparcie nie jest bezwarunkowe: fundacja Omidyara nie chce wspierać błędnych rycerzy i inicjatyw, z których nie będą korzystali ludzie. Dlatego organizacje muszą wypełnić konkretne cele. W przypadku polskiej fundacji ePaństwo jednym z celów było zwiększenie popularności Sejmometru - rok temu miał ok. 50 tys. użytkowników miesięcznie. Jak mówi mi Górnicki, w styczniu tego roku po raz pierwszy serwis przekroczył liczbę 100 tys. użytkowników.
Rząd się otworzy? Na konferencji PDF byli też przedstawiciele polskiego rządu. Kto jednak sądził, że obecność na niej ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina oznaczać będzie konkretne deklaracje, ten się przeliczył.
- Deklaracje w imieniu rządu może składać premier. Na pewno mamy dobre, deregulacyjne intencje - mówił w warszawskim kinie Praha. Minister Gowin opowiadał szerzej o tym, jak jego resort już otwiera dostęp do orzeczeń sądów. Mówił też o platformie konsultacji, która włączyłaby do prac legislacyjnych "czynnik społeczny". - Chodzi nam włączenie o partnerów już na etapie prelegislacyjnym, by nie odpowiadali na pytanie, co trzeba poprawić w danym projekcie. Ale by odpowiedzieli na pytanie, czy w ogóle istnieje potrzeba konkretnej legislacji - dodawał. Z kolei wiceminister gospodarki Mariusz Haładyj deklarował "wpuszczanie nowych nawyków w krwiobieg administracji". - Oczywiście spotykamy się z problemami. Gdy konsultowaliśmy ustawę o stworzeniu elektronicznych wersji pewnych wzorów pism, przedstawiciele praktycznie wszystkich urzędów dyskusję otwierali zastrzeżeniem: "Idea jest słuszna, ale u nas będzie z tym problem" - opowiadał.
Ministerstwo Gospodarki wkrótce otwiera u siebie platformę do konsultacji elektronicznych. Sęk w tym, że nadal nie wiadomo, czy to pojedyncze inicjatywy (jak choćby otwarty serwis Mamzdanie.org Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji), czy strategia całego rządu.
- Wciąż to przypomina bardziej metodę małych kroków - mówiła Anna Mazgal, kierująca fundacją Trust for Civil Society w naszej części Europy.
- Te małe kroki to i tak duży postęp - oponował minister Gowin.
Ale z punktu widzenia organizacji pozarządowych to za mało. Grażyna Kopińska, dyrektor programu "Przeciw korupcji" z Fundacji Batorego, mówiła wprost: - Zaskakujące są dla nas reakcje polskiego rządu, gdy pytamy, czy
Polska przystąpi do Open Government Partnership. To stosunkowa młoda inicjatywa (istnieje od połowy 2011 r.), która ma wymusić na rządach dążenie od większej przejrzystości i otwartości. Założyło ją osiem państw: USA,
Wielka Brytania, Brazylia, Meksyk,
Norwegia, RPA,
Filipiny oraz Indonezja, a dotąd dołączyło w sumie 58 krajów.
Polska co prawda deklaruje i podejmuje działania zbieżne z tą optyką. Ale obecność w międzynarodowym Partnerstwie Otwartych Rządów spowodowałaby coś innego: można by łatwiej porównywać, jak Polska wygląda w tym rankingu na tle innych. Np. Rosji. To dałoby organizacjom pozarządowym w Polsce dodatkowy argument w naciskach na otwieranie się administracji.
- Zdecydowanie, widać, że rząd i organizacje wspierające otwartość to dwa inne światy, mówią innym językiem - komentowali w kuluarach goście PDF. Gdy zapytałem o to Andrew Rasieja, który rozwija w Nowym Jorku ideę PDF, ten tylko się uśmiechnął. - Na te spotkania przychodzi wiele osób. Dla niektórych te różnice w myśleniu to impuls do działania: "Będę kandydował na polityka, na burmistrza" itp. I wtedy te idee, niezależnie od tego, czy kandydaci zostaną wybrani, szybciej zaczną się rozprzestrzeniać - odpowiada.