Biznes Ludzie Pieniądze

Stop Janosikowe, czyli solidaryzm - tak, wypaczenia - nie

Rozmawiał Jan Fusiecki
25.07.2011 , aktualizacja: 24.07.2011 20:32
A A A Drukuj
Rozmowa z Rafałem Szczepańskim, warszawskim przedsiębiorcą i inicjatorem akcji Stop Janosikowe
Jan Fusiecki: Rozpoczął Pan kampanię przeciwko ustawie janosikowej, bo...

Rafał Szczepański: ...to bodaj jedyna ustawa, którą potocznie nazywamy zbójecką. Janosik był sprawiedliwym zbójnikiem tylko w bajce. Myślę, że jako postać historyczna robił ludziom więcej złego niż dobrego. Podobnie jak ustawa, która z pozoru realizuje zasadę solidaryzmu społecznego, a faktycznie legitymizuje niesprawiedliwość.

Zamożni nie powinni pomagać biednym?

- Teraz to pomoc teoretyczna. Niektóre samorządy oddają ogromne sumy do budżetu państwa, który przydziela je tym, którzy najsłabiej wypadają w statystykach. To nie oznacza, że są najbardziej potrzebujące. Nie mam nic przeciwko, by te pieniądze szły np. na pomoc mieszkańcom gmin dotkniętych powodzią. Lub tym, których budżet nie jest w stanie utrzymać szkół. Ale one idą dziś do wspólnego wora, np. na administrację czy zakup nowego auta dla wójta. To głęboko niemoralne.

Od korzystających z janosikowego usłyszy pan, że te pieniądze im się należą, że to wyrównuje krzywdy historyczne, bo władze PRL inwestowały w dużych miastach, a we wsiach jeszcze po 1989 r. trzeba było brać wodę ze studni.

- Nie możemy odpowiadać za decyzje podejmowane przez ludzi, którzy nie mieli społecznej legitymacji do rządzenia krajem. Zresztą można się spierać, kto poniósł większą krzywdę dziejową: niedoinwestowane wsie czy zniszczona w czasie wojny Warszawa.

"Cały naród budował swoją stolicę".

- A stolica budowała cały naród. I nadal powinna. Dlatego nie powinniśmy jej zabierać rocznie miliarda złotych z budżetu. To tu tworzy się PKB, tu do pracy przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Na rozwoju stolicy zyskuje cały kraj. Tymczasem przez kłopoty finansowe władze Warszawy muszą wyhamowywać inwestycje.

Warszawiacy nie powinni być solidarni z resztą kraju?

- Ależ jak najbardziej. Jednak z opinii prawnej, którą dysponujemy, wynika, że ustawa w obecnym kształcie jest niezgodna z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa. Bo wybranym statystycznie samorządom każe płaci coś, co można określić jako domiar nijak mający się do stanu rzeczywistych potrzeb i zamożności. Dlatego poprosiliśmy Radę Warszawy, by zaskarżyła ustawę w Trybunale Konstytucyjnym. Radni poparli wniosek jednomyślnie, a Trybunał zakwalifikował skargę do rozpatrzenia. Ponadto ustawa narusza zasadę solidaryzmu społecznego. Solidaryzm polega na dawaniu tym, którzy potrzebują, przez tych, którym zbywa. Tymczasem najwięksi płatnicy janosikowego są często w tarapatach i sami potrzebują wsparcia. Np. samorząd Mazowsza na spłatę janosikowych rat musiał zaciągać kredyty, bo spadły mu dochody z podatków. Pożyczone pieniądze trafiły też do regionów, które korzystały już np. z zastrzyku pieniędzy z UE.

To jak powinniśmy pomagać najbiedniejszym?

- Proponujemy redukcję janosikowego o 20 proc.

My, czyli kto?

- Komitet społeczny inicjatywy uchwałodawczej zmiany ustawy o janosikowym. Jesteśmy apolityczni, choć popierają nas politycy, głównie lokalni. Ale nie tylko: również organizacje zrzeszające niepełnosprawnych, kombatanci, związkowcy. Dla Warszawy zmiany w ustawie to dodatkowe 200 mln w budżecie. Nie ma mowy o likwidacji podatku. Nasz projekt zakłada, że pozostałe 80 proc. janosikowego wyliczanego według obecnych zasad pójdzie do tych, którzy przedstawią swoje potrzeby w drodze konkursu.

Tak dzieli się fundusze z UE.

- Dokładnie, ale my chcemy zrezygnować z wkładu własnego, które samorządy muszą wnosić do unijnych projektów. To dopiero otwiera drogę do realizacji zasady solidaryzmu: projekty realizowane z janosikowego byłyby na wzór unijnych opatrzone tablicami informacyjnymi. W ten sposób np. dotknięta klęską żywiołową miejscowość dowiedziałaby się, że mostek lub szkoła została wyremontowana za pieniądze z Warszawy, Krakowa, Gdańska. Jedynym stratnym będzie biurokracja, bo wzrośnie efektywność wydawania pieniędzy, które dziś idą na zakup ciastek i herbaty dla urzędników. Użyję starego sloganu: solidaryzm - tak, wypaczenia - nie.

Ustawę musi przyjąć Sejm, a posłowie z miast, płatników janosikowego, są w mniejszości?

- Radni PO biją rekordy w zbieraniu podpisów pod naszą inicjatywą. Możemy liczyć nawet na wsparcie części PSL, bo Adam Struzik jako marszałek Mazowsza doświadczył skutków janosikowego, które w kryzysie omal nie załamało budżetu naszego regionu. Jako wnuk nauczyciela wiem, że edukacja przynosi efekty, jeśli prowadzi się ją konsekwentnie i podporządkowuje ideom. Chcemy zreformować przestarzałe prawo. Wierzę, że się to uda.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy