W czwartek w telewizji "Russia Today" prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zaapelował do Gruzji, by nie blokowała Moskwie wejścia do WTO. Miedwiediew zadeklarował też, że może się to przyczynić do rozpoczęcia normalizacji stosunków między Moskwą i Tbilisi, zamrożonych trzy lata temu po wojnie Rosji z Gruzją.
Rosja jest jedynym liczącym się gospodarczym państwem świata, które nie należy do WTO - organizacji dbającej o to, by państwa w handlu stosowały wspólne zasady i nie dyskryminowały rywali. Członkostwo w WTO ogranicza państwom możliwość wprowadzania protekcjonistycznych posunięć. Właśnie z tego powodu stanowi dodatkowe zabezpieczenie dla zagranicznych inwestorów. A Rosja szykuje właśnie największy program prywatyzacyjny na świecie - od przyszłego roku w ciągu pięciu lat chce sprzedać majątek za 215 mld dol.
W tym tygodniu dyrektor generalny WTO Pascal Lamy zapowiedział, że w tym roku może zostać sfinalizowana umowa z Rosją, którą Moskwa negocjuje już od 15 lat. O takim terminie zakończenia negocjacji rozmawiał także w tym tygodniu Miedwiediew z prezydentem USA Barackiem Obamą. Od 25 sierpnia Rosja zamierza zamrozić cła wwozowe, co według dziennika "Kommiersant" ma służyć zakończeniu negocjacji akcesyjnych.
Jednak główną przeszkodą były żądania Gruzji, która w zamian za zezwolenie Rosji na wejście do WTO domaga się przywrócenia swoich posterunków celnych w Abchazji i Osetii Południowej, które po wygranej wojnie w 2008 r. Rosja uznaje za niepodległe państwa.