Biznes Ludzie Pieniądze

Rostowski: Albo solidarność, albo rozpad Europy

Rozmawiał Leszek Baj
29.08.2011 , aktualizacja: 29.08.2011 07:24
A A A Drukuj
Jacek Rostowski, minister finansów Fot. Jacek Łagowski/Agencja Gazeta Jacek Rostowski, minister finansów
Elity europejskie muszą się zdecydować, czy chcą, aby euro przetrwało - nawet za wysoką cenę - czy nie. Jeśli nie, to należy poważnie przygotować się do kontrolowanego rozwiązania strefy. Ci, którzy tego nie rozumieją, igrają z ogniem
Leszek Baj: Mamy kolejną falę kryzysu na świecie, a w szczególności w strefie euro...

Jacek Rostowski, minister finansów: Ja bym raczej powiedział, że mamy nowy kryzys.

A kiedy skończył się poprzedni?

- Rok 2010 i pierwsza połowa 2011 były dobre w Europie i bardzo dobre na świecie.

Czy sądzi pan, że obecny kryzys może być równie groźny co ten z 2008 roku?

- Na razie mamy za mało informacji, żeby to ocenić. Potencjalnie sytuacja jest groźna, a nawet bardzo groźna. Jesteśmy w bardzo podobnej chwili jak w tym samym okresie 2008 roku. Wtedy, tuż przed upadkiem Lehman Brothers, też było wiadomo, że sytuacja jest potencjalnie niebezpieczna. Teraz wszystko zależy od tego, czy osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą na świecie popełnią błędy, czy nie.

Dziś trudno ocenić, co jest błędem, a co nie. Jeszcze kilka lat temu skupowanie obligacji przez Europejski Bank Centralny byłoby niedopuszczalne, a teraz uratowało strefę euro przed rozpadem.

- Działanie EBC jest ze wszech miar słuszne.

Ale prezydent Niemiec mówi, że to prawnie wątpliwe.

- Elity europejskie, także niemieckie, muszą się zdecydować, czy chcą, aby euro przetrwało - nawet za wysoką cenę - czy nie. Jeśli nie, to należy poważnie przygotować się do kontrolowanego rozwiązania strefy, ze wszystkimi tego konsekwencjami, także dla Niemiec. Taka jest logika obecnej sytuacji. Ci, którzy tego nie rozumieją, igrają z ogniem.

Niemoc Europy



Dlaczego Europa tak kiepsko radzi sobie z tym kryzysem?

- Państwa strefy euro mają bardzo poważne problemy z aktywnym współdziałaniem. Nie jest tak, że w ogóle nic nie robią. Ale jako Europa robimy za mało.

Dotąd mieliśmy dość dużo sytuacji, w których państwa i unijne instytucje nawzajem przerzucały sobie piłkę. Przykładem takiego egoizmu jest próba wymuszenia przez Finlandię zastawu gotówkowego pod jej pomoc dla Grecji. Żeby Europa wyszła obronną ręką z kryzysu, czas z tym skończyć. Potrzebne jest solidarne działanie. Zasadniczy problem strefy euro nie jest ekonomiczny, ale polityczny. Zawsze jest trudno przewidzieć, co się stanie w gospodarce, ale jeszcze trudniej przewidzieć, na ile państwowym instytucjom uda się skutecznie współpracować.

Odnoszę wrażenie, że idea strefy euro opiera się na woli politycznej przywódców, którzy co jakiś czas zapewniają, że będzie nadal istniała. Ale już teraz rośnie popularność populistów, którzy są zagrożeniem dla euro.

- Mamy dwa rodzaje niebezpiecznych populizmów. Pierwszy to populizm południowy - nieracjonalności ekonomicznej, która neguje odpowiedzialność za własne problemy. Mówię tu o niektórych uczestnikach demonstracji antyoszczędnościowych, np. w Grecji.

Drugi populizm - w niektórych krajach północnych - polega na egoizmie i braku solidarności z krajami mającymi kłopoty. Takie zachowanie uderzyłoby też w kraje północy. Trudno sobie bowiem wyobrazić coś, co może bardziej uderzyć w gospodarki Holandii, Niemiec czy Finlandii niż upadek systemu bankowego w jakimkolwiek kraju strefy euro.

Na przykład w Grecji? Da się ją w ogóle jeszcze uratować?

- Grecki system bankowy nie jest zagrożony, póki redukcja długu państwa greckiego odbywa się w sposób kontrolowany. W średnim okresie kluczowe jest zapewnienie, że Grecja będzie w stanie opanować swój dług publiczny. To można zrobić poprzez niższe stopy procentowe. Albo poprzez redukcję długu greckiego. Ważne jest, by w dłuższej perspektywie Grecja miała taką relację długu do PKB, którą jest w stanie sama obsłużyć bez pomocy z zewnątrz. Oczywiście, nie obejdzie się bez już zapowiedzianych reform strukturalnych.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • asiedlczynski

    0

    "Teraz wszystko zależy od tego, czy osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą na świecie popełnią błędy, czy nie." _cytat z tekstu. Panie Ministrze - Pan również należy do tych osób i nie można inaczej rozumować. Nie można zrzucać odpowiedzialności na kilka osób ponieważ współuczestniczą w zmianach miliony. Unia moim zdaniem powinna umacniać się, poprawiać więzy współpracy i coraz lepiej koordynować wzajemne relacje tak wewnątrz jak również w wymiarze światowym. Jest to w najlepiej pojętym interesie wszystkich.

  • wolne_konto_wreszcie

    0

    wychodze z wybiórczej.pl nie nabijam im oglądalności

  • wolne_konto_wreszcie

    0

    nie da się tego czytac. Rostowski ma nadzieje ze w UE przeczytaja te brednie i zakochaja sie w nim jak krzyczy: "patrzcie ja moge wam wiecej dać , weźcie mnie , mnie mnie !"

  • Gość: henryk

    0

    sorki, ale nie wiem po co ten wywiad . Dla kogo Vinsent Rostocki jest autorytetem?

  • alcabin

    Oceniono 1 raz 1

    Nie mieszajmy pojęć, rozpad Unii Europejskiej a nie Europy.
    Europa dalej całą będzie na swoim miejscu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX