- Jak jestem z dziećmi, to tylko z tych kas korzystam - mówi Monika Ambroziak. I dodaje: - Bo mam szeroki wózek (dzieci siedzą obok siebie) i w normalnych kasach się nie mieści. I jest dużo szybciej, dzieci nie zdążą się zniecierpliwić.
- Pić, mamo! Mamo, pić!
- Nie ma, kochanie... Tutaj sama sobie towar przekładam...
- Jest!
- mnie się wydaje, że tak szybciej. Zanim kasjer wbije...
- Jeść, mamo! Jeść!
- czasami nie ma kodu...
- Pizzę mi kup...
- Mateusz, proszę cię! ...Zanim przyjdzie osoba z obsługi, przyniesie z hali kod... Wielu ludzi boi się kas samoobsługowych, bo nie wiedzą, jak z tego korzystać. I w sumie to lepiej, bo są krótsze kolejki. Siadaj, synu. Jak się ktoś przyzwyczai, to już nie chce ze starych.
- A moje chrupki są?
- Są. I chłopcy mnie tu ciągną. Dla starszego to jest zabawa.
- A jakąś przygodę z tą kasą pani miała?
- Koleżanka miała. Połknęło jej 10 zł. Ale jak resztę wydawało, to jej tę dychę oddało!
Piki Obsadę tradycyjnych stanowisk kasowych planuje się z miesięcznym wyprzedzaniem i wbrew pozorom nie jest to łatwa sprawa. Warszawiacy, na przykład, na długie weekendy wyjeżdżają z miasta, więc do sklepu przychodzą przed nimi i zaraz po. W mniejszych miastach, jak Rzeszów, ukształtował się zwyczaj rodzinnych zakupów w niedzielę po kościele. Z kolei na Śląsku przychodzą w poniedziałek, a w niedzielę sklepy świecą pustkami. Wiele zależy też od otoczenia sklepu. Taki na peryferiach ożywia się w dni powszednie ok. 11. Latem klienci kupują do godz. 22.00, zimą o 20.00 już ich nie ma. W upał nie przychodzą, za to ze wzmożoną siłą nadciągają po burzy.
A zestaw kas samoobsługowych (cztery, czasem sześć) otwarty jest non stop. I wymaga zazwyczaj obsługi jednej osoby.
Auchan 7.30 - Kasy świetne - rzuca w przelocie mężczyzna, którego zaczepiłam w Auchan w Piasecznie, kiedy wychodzi ze strefy kas samoobsługowych. - Tylko trzeba mieć okulary. Ja dziś nie wziąłem - dodaje. I znika. W siatce: jogurt, bułeczka, jabłko -
śniadanie.
- Forma płatności kartą w kasie samoobsługowej jest dla mnie psychicznie luźniejsza - recytuje klient następny.
- Nie obnoszę się z tym po kasjerkach, bo to moje sąsiadki - rzuca trzeci i pokazuje prezerwatywy w siatce.