Biznes Ludzie Pieniądze

Kac i bezradność w Krynicy

Rafał Zasuń
11.09.2011 , aktualizacja: 12.09.2011 09:31
A A A Drukuj
Słuchanie wypowiadanych przez samych finansistów pełnych pasji słów potępienia dla pazernych bankierów sprawiało wrażenie zbiorowej autoterapii, do której doszło w zeszłym tygodniu na Forum Ekonomicznym w Krynicy
Rafał Zasuń
Fot. Gazeta
Rafał Zasuń
Krynica dzień po dniu. Czytaj relacje z XXI Forum Ekonomicznego

Nikt chyba nie oczekiwał, że zgromadzeni w Krynicy oficjele i tuzy rynków finansowych przedstawią gotowe recepty ratowania europejskiej gospodarki. Zamiast tego dostaliśmy ogromną i smakowitą porcję krytyki istniejącego systemu finansowego od ludzi, którzy właściwie jeszcze kilka lat temu wydawali się jego beneficjentami.

Do tego, że pazernych bankierów potępiają organizacje pozarządowe i dziennikarze, zdążyliśmy się przyzwyczaić. Ale jeśli Jan Krzysztof Bielecki, były premier i szef jednego z największych polskich banków, czy Mark Allen, dyrektor w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, mówią jednym głosem, że sektor finansowy rozrósł się nadmiernie i przestał służyć realnej gospodarce, że jego udział w PKB jest zbyt duży, że wyspecjalizował się głównie w omijaniu regulacji i podatków, to trudno się z tym nie zgodzić. Wypada tylko zapytać, dlaczego MFW czy prezesi banków nie mówili tego w 2006 czy 2007 r., kiedy narastała spekulacyjna bańka. Jednak gdy Aleksander Dibelius z banku inwestycyjnego Goldman Sachs powiada, że bankierzy inwestycyjni powinni wyrobić w sobie coś w rodzaju imperatywu Kantowskiego, czyli zastanawiać się, czy to, co robią, jest nie tylko legalne i przynosi zysk, ale także jak służy szeroko rozumianej gospodarce, to w zasadzie nie wiadomo co myśleć.

Czy bankierzy inwestycyjni mają pokryzysowego kaca, czy też po prostu obłudnie zapewniają, że zrozumieli błędy przeszłości i teraz będą już dobrzy? Goldmans Sachs to przecież jeden z negatywnych bohaterów kryzysu - oskarżany o spekulacyjne ataki, pomoc greckiemu rządowi w ukrywaniu długów czy wreszcie gigantyczne premie wypłacane prezesom. Lloyd Blankfein, prezes Goldmana, i jego czterech kolegów niedawno dostali 69 mln dol. premii, za co spotkała ich solidarna krytyka katolickich i żydowskich duchownych, których organizacje są akcjonariuszami banku.

Ale ich złość jest chyba niesłuszna, bo w Goldmanie - prawdopodobnie kierując się imperatywem Kantowskim - doszli do wniosku, że premia zarządu przyczyni się do wszechstronnego rozwoju światowej gospodarki.

- To nie jest drobny problem, etap w cyklu gospodarczym, to nie jest recesja. Mamy kryzys wartości, polityczny, podstaw ekonomicznych. Potrzebujemy przeanalizowania globalnego porządku, a raczej chaosu gospodarczego - stwierdził były wicepremier i minister finansów Grzegorza Kołodko, i trudno się z nim nie zgodzić. Ale nawet on, tak zwykle elokwentny, nie podał żadnej recepty na uzdrowienie światowego systemu finansowego.

A Polska? W Krynicy głównie dyskutowano o tym, czy w naszym kraju jest już kryzys czy nie, ewentualnie, kiedy przyjdzie. Nasze problemy w porównaniu z greckimi czy irlandzkimi wydają się błahe. Najgorszą "plagą" polskiej bankowości Marek Belka nazwał kredyty walutowe. Wychodzi na to, że biorący kredyty we frankach też powinni mieć moralnego kaca. Może wzorem bankiera z Goldman Sachs, idąc do banku, a nawet do sklepu powinniśmy się zastanowić, jak nasza decyzja posłuży gospodarce?

- Zgadzam się, że mamy nową lekcję, ale nie zgadzam się, że jesteśmy mądrzejsi - stwierdził prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, któremu należy się bezapelacyjnie nagroda za najlepsze podsumowanie tegorocznego forum w Krynicy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy