Biznes Ludzie Pieniądze

KE: wzrost w Polsce na czwórkę

Leszek Baj, Piotr Skwirowski, pat
16.09.2011 , aktualizacja: 15.09.2011 20:20
A A A Drukuj
Komisja Europejska mimo spowolnienia gospodarczego na świecie cały czas prognozuje Polsce 4-proc. wzrost gospodarczy w tym roku. Komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych uspokaja, że strefie euro nie grozi recesja
Deficyt budżetowy w 2011 r.
Deficyt budżetowy w 2011 r.


- Perspektywy dla europejskiej gospodarki pogorszyły się - ocenił wczoraj Olli Rehn, komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych. - Kryzys zadłużenia zaostrzył się, a zamieszanie na rynkach finansowych nadwyręży realną gospodarkę - powiedział.

Komisja Europejska właśnie skorygowała prognozy gospodarcze dla siedmiu największych unijnych gospodarek. Zła wiadomość? Jak powiedział Rehn, gospodarka strefy euro do końca roku praktycznie się zatrzyma. Dobra? - Nie prognozujemy recesji - powiedział Olli Rehn na konferencji prasowej.

Największe unijne gospodarki wyraźnie dzielą się na dwa obozy.

Z jednej strony są Hiszpania czy Włochy, których wzrost gospodarczy w tym roku nie przekroczy 1 proc. Włochy wręcz mogą otrzeć się o recesję w ostatnich dwóch kwartałach roku, bo wzrost gospodarczy (liczony w stosunku do poprzedniego kwartału) będzie zdaniem Komisji zerowy.

Z drugiej strony są Polska i Niemcy, które deklasują inne duże kraje UE, jeśli chodzi o tempo wzrostu. Komisja oczekuje w tym roku 4-proc. wzrostu PKB w Polsce (prognoza nie zmieniła się względem wiosennych szacunków), KE podniosła też prognozę dla Niemiec z 2,6 do 2,9 proc.

- Wszyscy są świadomi spowolnienia, które następuje w gospodarce światowej, i zagrożeń, które płyną z kryzysu w strefie euro - powiedział minister finansów Jacek Rostowski. - Ta prognoza na 2011 r. utrzymana na poziomie 4 proc. potwierdza, że gdyby nie zagrożenia płynące z zewnątrz, to po wynikach za pierwszy kwartał, a szczególnie za drugi, byśmy raczej zastanawiali się nad podwyższeniem prognozy na ten i przyszły rok - dodał.

Polski rząd ciągle zakłada, że także w przyszłym roku nasza gospodarka urośnie o 4 proc. Ale Komisja Europejska ostrzega, że już w drugiej połowie tego roku nasza gospodarka spowolni. "Silniejszy od oczekiwań wzrost w pierwszej połowie roku zostanie zrównoważony przez pogarszającą się sytuację w drugiej połowie " - czytamy w raporcie KE.

Coraz więcej ekonomistów obniża swoje szacunki wzrostu PKB dla Polski, tłumacząc to pogarszającą się sytuacją gospodarczą w Europie. BRE Bank wzrost w 2012 roku ocenia na 3,2 proc., Citi Handlowy na 2,9 proc., a Raiffeisen Bank daje tylko 2,6 proc.

Oznaki spowolnienia już widać. Kilka dni temu Narodowy Bank Polski podał, że w lipcu polski eksport wzrósł tylko o 5,5 proc. w porównaniu z lipcem 2010 roku. Według GUS nasz eksport od stycznia do lipca wyniósł 77 mld euro i był o 13 proc. wyższy niż rok wcześniej. Jeszcze dwa miesiące wcześniej dynamika ta wynosiła 18 proc.

Budżet mniej dziurawy

Tymczasem, jak w czwartek poinformowało Ministerstwo Finansów, deficyt budżetowy po sierpniu wyniósł 20,7 mld zł wobec 21,1 mld zł po lipcu. To szacunkowe dane. Pokazują, że deficyt jest znacznie niższy od planowanego. Aż o 15,5 mld zł. Według przygotowanego przez Ministerstwo Finansów harmonogramu dochodów i wydatków budżetu deficyt po sierpniu miał wynieść 36,2 mld zł, czyli niemal 90 proc. z 40,2 mld zł zakładanych na cały rok. Sierpniowe 20,7 mld zł to 51,6 proc. deficytu planowanego na cały rok.

Wyższe niż planowano są dochody budżetu, niższe wydatki. Do budżetu trafiło na razie 181,2 mld zł, choć według planu o tej porze roku miało to być 172,5 mld zł. Z podatku od dochodów osób prawnych (CIT), czyli dużych firm, budżet dostał już 14,9 mld zł, czyli niemal 60 proc. kwoty planowanej na cały rok. Z podatku od dochodów osobistych (PIT) ma przeszło 23,3 mld zł (przeszło 61 proc. planu). To dobre wyniki, bo zwykle w pierwszej połowie roku wpływy z podatków dochodowych są niższe niż w drugiej. Wszystko przez to, że na początku roku podatnicy rozliczają się z fiskusem i ten musi im zwracać nadpłacone pieniądze. Cieszą zwłaszcza wpływy z CIT. W ostatnich dwóch latach było z nimi bardzo słabo, bo firmy odczuwały skutki kryzysu, rozliczały też straty. W 2010 r. budżet dostał ledwie 70,3 proc. zaplanowanych dochodów z CIT. W tym roku zaplanowano je nieco ostrożniej, ale spływają znacznie lepiej niż przed rokiem. Z VAT i akcyzy budżet dostał na razie 120,2 mld zł. Przed rokiem o tej porze miał 108,9 mld zł.

Co ciekawe deficyt budżetu po sierpniu był o 0,4 mld zł niższy niż po lipcu. W ogóle można powiedzieć, że w połowie roku przestał narastać. W maju doszedł do 23,7 mld zł, ale od tamtej pory utrzymuje się poniżej tej kwoty. Pomogła oczywiście wpłata pieniędzy z zysku NBP. Wyższa niż planowano - 6,2 mld zł, a nie jak złożono w ustawie budżetowej na 2011 r., 1,7 mld zł. Pozytywnie na poziom dochodów budżetu wpływa też inflacja, znacznie wyższa niż zakładano. No i niższe od planu są wydatki budżetu (201,9 zamiast 208,7 mld zł).

Już kilka miesięcy temu Ministerstwo Finansów zapowiadało, że ten rok budżet może zamknąć z blisko 30 mld zł deficytu. Zwykle jest tak, że w drugiej części roku deficyt narasta znacznie wolniej niż w pierwszej. Według harmonogramu dochodów i wydatków od sierpnia do grudnia miał się zwiększyć o ok. 4 mld zł.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów