Obecne limity prędkości jazdy na brytyjskich autostradach obowiązują od 1965 r. i zdaniem ministra transportu Philipa Hammonda są już przestarzałe, bo dziś produkuje się auta bezpieczniejszej konstrukcji. - Podniesienie limitu prędkości z 70 mil na godzinę (112 km/godz.) do 80 mil na godzinę (128 km/godz.) przyniosłoby gospodarce setki milionów funtów korzyści dzięki skróceniu czasu przejazdów - powiedział Hammond. Zapowiedział, że w tym roku rząd Wlk. Brytanii zacznie konsultacje w tej sprawie.
Rządząca w Wlk. Brytanii koalicja partii konserwatystów i liberalnych demokratów najpierw prowadziła politykę zaciskania pasa, aby ograniczyć
dług publiczny. Jednak teraz
Londyn usilnie zabiega o pobudzenie gospodarki.
Pomysł nakręcania koniunktury gospodarczej przez podniesienie limitu prędkości na autostradach ostro krytykują organizacje zajmujące się bezpieczeństwem drogowym i ekologią.
- Podniesienie limitu prędkości nie pomoże gospodarce i zwiększy koszty dla kierowców. Przyczyni się to również do zwiększenia zanieczyszczenia środowiska i wypadków drogowych - powiedział Stephen Joseph, szef organizacji Campaign for Better Transport.
Nie wiadomo, dlaczego rząd Wlk. Brytanii nie pomyślał o tym, by skorzystać z polskich wzorów. Pod koniec zeszłego roku do nowelizowanego kodeksu drogowego Senat postanowił dołożyć poprawkę, podnosząc limit prędkości jazdy na polskich autostradach ze 130 do 140 km/godz., a na drogach ekspresowych - ze 110 do 120 km/godz.
Taką poprawkę zaproponował senator PO, tłumacząc, iż chce szybciej dojeżdżać na obrady izby z Zielonej Góry.
Legislator wskazywał, że tak ważnej zmiany nie planowano przy okazji tej nowelizacji, ale senatorowie przyjęli pospiesznie przygotowaną poprawkę.
Nikt nie domagał się, by - jak w Wlk. Brytanii - przeprowadzić konsultacje i sprawdzić, jakie skutki dla gospodarki, ekologii i bezpieczeństwa drogowego będzie miała taka zmiana - wprowadzona od początku tego roku, kilka tygodniu uchwaleniu nowych przepisów.
A Sejm zaakceptował poprawkę Senatu i sposób, w jaki została wprowadzona.