Od 1 listopada z tranzytowego gazociągu jamalskiego z Rosji do Niemiec będą mogli korzystać nie tylko
Gazprom i PGNiG, ale także ich konkurenci. Jamalską rurę otworzyła dla nich podpisana umowa gazowa rządów Polski i Rosji. Pod naciskiem Komisji Europejskiej ustalono, że bezpośredni zarząd nad gazociągiem przejmie polska państwowa firma Gaz-System. A także, że jeśli rura nie będzie wykorzystywana w 100 proc. przez Gazprom i PGNiG (tak jak teraz), to wolne moce Gaz-System udostępni konkurencji.
Największe zainteresowanie importerów wzbudził tzw. wirtualny rewers. Chodzi o sytuację, kiedy firma handlująca gazem zamówi "wirtualny" transport z Niemiec np. do odbioru we Włocławku, a tu "wirtualną" partię gazu wymieni na gaz fizycznie dostarczony do Włocławka z Rosji. W ten sposób można pozostawiać w Polsce gaz przesyłany tranzytem dla odbiorcy w Europie Zachodniej.
Wczoraj Gaz-System ogłosił, że dostał wnioski od pięciu firm, które chcą podpisać umowy o rewersie. Jedna chce tylko sprowadzić 465 mln m sześc. gazu przez dwa ostatnie miesiące 2011 r. Ale cztery chcą podpisać umowy od 2012 do 2015 i importować w sumie ok. 5,5 mld m sześc. gazu rocznie. To jedna trzecia obecnego zużycia gazu w Polsce!
Sęk w tym, że teraz korzystając z rewersu, można do Polski sprowadzić z Rosji tylko 2,3 mld m sześc. gazu rocznie i Gaz-System będzie musiał obciąć oczekiwania importerów. Kto złożył te wnioski, Gaz-System nie ujawnił.