Już nieco zapomnieliśmy o szybujących na gwałt cenach żywności na świecie. Na początku roku Polskę znów ogarnęła "panika cukrowa". Cena kilograma przekraczała nawet 6 zł, piekarze straszyli chlebem po 5 zł.
W Azji i Afryce droższe zboża, oleje, cukier stały się nawet powodem masowych buntów ludności.
Ceny żywności na świecie wciąż są rekordowe, choć przestały rosnąć.
Zdaniem Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Żywności i Wyżywienia (FAO), sytuacja będzie niestabilna przynajmniej przez rok. A szef międzynarodowej korporacji Nestlé Peter Brabeck-Letmathe ostrzegł niedawno, że w krajach rozwijających się, gdzie na jedzenie ludzie wydają po 80 proc. swoich pieniędzy, wciąż może dochodzić do rozruchów.
Tymczasem na świecie marnuje się około jednej trzeciej wyprodukowanej żywności. To blisko 1,3 mld (!) ton rocznie - szacuje Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Żywności i Wyżywienia (FAO). - Biorąc pod uwagę ograniczoną dostępność bogactw naturalnych lepiej zmniejszać straty żywności, niż zwiększać jej produkcję - czytamy w raporcie FAO.
Co znajdziemy w śmietniku Czy zdarzyło się państwu wyrzucić do śmieci pełnowartościową żywność?
Jedna trzecia Polaków przyznaje się do tego, choć zdaniem Kuby Antoszewskiego z Millward Brown SMG/KRC realnie dotyczy zapewne to więcej z nas.
Magdalena z Warszawy, matka dwóch synów w wieku przedszkolnym, co najmniej raz w tygodniu wylewa do sedesu spore ilości niedojedzonych zup, do kosza wyrzuca ziemniaki,
ryż, niedokończone serki i jogurty. - Nie jestem w stanie przewidzieć, czy ulubiona dotąd pomidorowa jeszcze będzie smakować. To samo z innym jedzeniem. Najpierw synowie przez tydzień domagają się tylko jogurtu naturalnego z bananem na
śniadanie, a potem nie chcą patrzeć ani na jogurty, ani na banany - żali się.
Na świecie już niemal miliard ludzi cierpi z powodu głodu. W Polsce około 2 mln osób żyje poniżej granicy ubóstwa. To znaczy mają do dyspozycji za mało pieniędzy, by zaspokoić podstawowe potrzeby organizmu - to prowadzi do jego wyniszczenia.
W krajach rozwijających się straty żywności powstają głównie na etapie produkcji, czy nieodpowiednich warunków przechowywania i transportu, czy kultury rolnej. W bogatych państwach Zachodu winowajcami jesteśmy głównie my - konsumenci i uczestnicy procesu dystrybucji.
Według szacunków unijnych w Polsce marnuje się około 9 mln ton jedzenia rocznie. Jesteśmy w europejskiej czołówce - więcej od nas wyrzucają tylko bogaci Brytyjczycy,
Niemcy, Holendrzy i Francuzi. W ubiegłorocznym raporcie Komisji Europejskiej wyliczono: 39 proc. strat odbywa się na etapie produkcji, 19 proc. między producentem a konsumentem i w restauracjach, a 42 proc. w naszych domach.
W Polsce nie przeprowadzono do tej pory szczegółowych badań na ten temat. Zrobili je za to Brytyjczycy. W 2007 roku przepytali prawie 3 tys. gospodarstw domowych na temat "kultury śmieciowej", a kilka tygodni później przeanalizowali ich pojemniki i worki z odpadami. Detalicznie. Oddzielnie obierki i skorupki od jajek, kości z kurczaka, oddzielnie chleb,
sałatki, nabiał, resztki z talerzy.
Zorganizuj swoją lodówkę! Wyniki tej analizy szokują.
Na składowiska śmieci na Wyspach trafia rocznie 2,6 mld kromek chleba. Miliard pomidorów. 775 mln bułek. 484 mln jogurtów. 120 mln dań mięsnych (głównie tych na wynos).
- To ilość jedzenia, która wystarczyłaby do złagodzenia głodu 30 milionów osób - mówi Tristram Stuart, angielski działacz ekologiczny, autor książki "Marnowanie: Odkrywanie światowego skandalu jedzeniowego".
Tylko niespełna 20 proc. odpadów stanowiły te, których nie da się uniknąć - obierki, skórki od bananów. Pozostała część żywności wciąż nadaje się do zjedzenia (zamknięte opakowanie, nieprzekroczony termin przydatności do spożycia) lub nadawałaby się, gdyby człowiek lepiej zorganizował swoją lodówkę i spiżarnię. Nie kupował na zapas, nie ulegał promocjom typu "kup trzy, zapłać za dwa", dobrze odmierzał porcje ryżu czy makaronu do ugotowania, starał się wykorzystywać resztki.
Zmieniać mają to kampanie społeczne. W poniedziałek przez cały dzień przy wejściu do stacji Metro Centrum w Warszawie kucharze podpowiedzą, jak przyrządzić pyszne dania z ostatków, styliści pokażą, jak ze starych ubrań stworzyć najmodniejsze kreacje, a architekci zdradzą, jak oszczędzać energię i kreować przestrzeń życiową przyjazną środowisku.
Ale wiele można zrobić też na etapie "przedlodówkowym".