Komisja Europejska promuje pomysł prywatnych "obligacji inwestycyjnych", czyli papierów korporacyjnych emitowanych w celu sfinansowania inwestycji np. w koleje czy drogi. Inwestorzy prywatni, którzy podejmowaliby się np. budowy drogi w zamówieniu publicznym, emitowaliby obligacje, które - dla podniesienia ich atrakcyjności - byłyby objęte częściowymi gwarancjami z
budżetu UE (za pośrednictwem Europejskiego Banku Inwestycyjnego).
Nowe obligacje są ogólnikowo wpisane w projekt unijnego budżetu na lata 2014-20, ale Komisja chce pilotażowo wprowadzić je już w latach 2012-13. Projekty infrastrukturalne, które mogłyby liczyć na współfinansowane z obligacji inwestycyjnych, będą musiały być zatwierdzane przez Radę UE i europarlament. - Liczymy, że dzięki nowym obligacjom zwiększymy zainteresowanie inwestycjami, które przynoszą zysk w długim terminie. Fundusze emerytalne lub ubezpieczeniowe są naturalnymi kandydatami - mówił wczoraj komisarz Olli Rehn.
Komisja szacuje, że w UE do 2020 r. będzie potrzebne od 1,5 do 2 bln euro na takie inwestycje w energetyce, transporcie, telekomunikacji, które zniosłyby infrastrukturalne bariery w jednolitym rynku UE, m.in. dzięki połączeniom drogowym i łącznikom energetycznym.
W tym celu Komisja Europejska sprecyzowała wczoraj - oprócz pomysłu obligacji inwestycyjnych - pochodzący z czerwcowego projektu budżetu UE projekt nowego funduszu infrastrukturalnego "Connecting Europe" - CEF (polska nazwa "Łącząc Europę"). CEF ma dysponować 50 mld euro na współfinansowanie kluczowych, głównie ponadgranicznych projektów w infrastrukturę. - Jasne, że dla polityków budowa dwóch dróg w ich kraju bywa atrakcyjniejsza niż ponadgraniczny światłowód. Chcemy temu zaradzić - mówił wczoraj José M. Barroso, szef Komisji Europejskiej.
Lista inwestycji CEF przewiduje możliwość współfinansowania sieci dróg i kolei łączących Warszawę z Tallinem, modernizacji połączenia Gdynia -
Katowice i trasy kolejowej z Katowic do Brna. Na pomoc mogłyby też liczyć m.in. projekty na trasie
Warszawa -
Poznań oraz projekt połączenia drogowego i kolejowego z Wrocławia do Drezna.
Polska skorzystałaby z pięciu na osiem priorytetowych połączeń gazowych i elektrycznych. Na liście znajduje się m.in. korytarz gazowy Północ-Południe, w ramach którego interkonektory mają połączyć region Bałtyku, Adriatyku, Morza Egejskiego i Morza Czarnego. Na znaczeniu zyskałby gazoport w Świnoujściu.
Mimo to Polska jest sceptyczna wobec funduszu CEF zarządzanego z Brukseli, który - to zarzut nie tylko nasz - dublowałby obecne mechanizmy przydzielania funduszy z polityki spójności oraz wprowadzał dwa różne poziomy współfinansowania dla projektów w tym samym kraju. Ponadto jest ryzyko, że system konkursów o pieniądze z CEF promowałby bogatsze kraje. Niewykluczone, że kiedy skończy się polska prezydencja (narzucająca neutralność), Polska spróbuje utrącić projekt CEF.