Biznes Ludzie Pieniądze

Rolniku, PSL cię nie uleczy

Agata Nowakowska
26.10.2011 , aktualizacja: 26.10.2011 11:27
A A A Drukuj
Platforma Obywatelska chce wymóc na PSL zgodę na to, by rolnicy zaczęli płacić składkę zdrowotną. Na razie wicepremier Waldemar Pawlak jest "wkurzony" na Michała Boniego, który przygotowuje projekt ustawy w tej sprawie
Agata Nowakowska
Fot. Gazeta
Agata Nowakowska
Jest tak: 1,5 mln rolników nie płaci składki na zdrowie. Za ich leczenie płaci budżet, czyli wszyscy podatnicy. W tym roku to 1,9 mld zł. Trybunał Konstytucyjny uznał w październiku 2010 r., że fundowanie darmowej opieki zdrowotnej jednej grupie zawodowej, w której są i biedni, i bogaci rolnicy, jest sprzeczne z konstytucją. Dał rządowi 15 miesięcy na załatwienie tej sprawy. Jeśli parlament nie zdąży do lutego, rolnicy będą musieli płacić za swoje leczenie z własnej kieszeni.

Koalicja PO-PSL nie kwapiła się do podjęcia tematu. Po co przed wyborami narażać się rolnikom? Poza tym PSL i PO mają dwie różne propozycje. Ludowcy tak naprawdę chcą pozornej zmiany: proponują, by rolnicy płacili raptem od kilku do kilkunastu złotych rocznie, czyli znacznie mniej niż pozostali podatnicy. Rolnicy zapłaciliby ledwie 100 mln, a w kasie NFZ brakowałoby mniej więcej 1,8 mld zł. Na tej propozycji znów skorzystaliby bogaci rolnicy - nadal płaciliby na zdrowie grosze. Straciliby za to wszyscy chorzy leczeni w NFZ.

Minister Boni zaproponował, by rolnicy płacili ok. 30 zł miesięcznie, czyli 360 zł rocznie (mniej więcej tyle samo płacą dziś przedsiębiorcy spoza rolnictwa). To rozwiązanie też ma swoje wady: składka byłaby wyliczana w powiązaniu z tzw. przeciętnym wynagrodzeniem, a większość rolników takiego nie osiąga. Przecież Trybunałowi nie chodziło o to, by "docisnąć" mniej zamożnych rolników, sędziowie zakwestionowali tylko to, że najbogatsi rolnicy nie łożą na służbę zdrowia, choć ich na to stać.

Platforma forsuje swoją zmianę, bo wie, że ma mocny bat na PSL. Jeśli ludowcy zablokują jej pomysł i rolnikom przyjdzie płacić za wizytę u lekarza czy operację, rachunki zaczną wystawiać PSL-owi. Podobną metodę "noża na gardle" PO zastosowała w przypadku emerytur pomostowych: gdyby ich nie wprowadzono, wszyscy pracownicy, także ci pracujący w szkodliwych warunkach, straciliby prawo do wcześniejszych emerytur. To poskutkowało.

Gdyby PSL nie upierał się przy obronie rolniczych przywilejów, przez te 15 miesięcy można było wypracować znacznie rozsądniejsze rozwiązanie. Minister Boni już dawno proponował objęcie bogatych rolników - takich z co najmniej 50-ha gospodarstwami - podatkiem dochodowym. Wtedy ci bogaci płaciliby normalne składki na zdrowie i wyższe składki emerytalne. Taka zmiana objęłaby za to tylko ludzi stosunkowo zamożnych, dla reszty rolników nic by się nie zmieniło. Ludowcy nie chcieli jednak o tym słyszeć.

Według wicepremiera Pawlaka pomysł, by rolnicy płacili na służbę zdrowia, to "powrót do komunizmu, kiedy prywatna inicjatywa musiała płacić za leczenie z własnej kieszeni".

Jak w takim razie nazwać to, że niezarabiająca kokosów pielęgniarka czy śmieciarz płacą za leczenie farmera z 300 ha ziemi?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów