Choć według prognoz polska gospodarka ma wzrosnąć w trzecim kwartale blisko 4 proc., to eksperci nie mają wątpliwości, że zbliżający się rok przyniesie spowolnienie.
- Naszym problemem w przyszłym roku może być zbyt szybka aprecjacja złotego i zejście euro do niższego poziomu, co przy gorszej koniunkturze w Europie Zachodniej wcale mnie nie cieszy. Uważam, że dla naszych eksporterów obecny kurs wymiany jest zupełnie dobry - powiedział Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze. Dodał, że zdaje sobie sprawę z tego, że
agencje ratingowe chciałyby podnieść wiarygodność kredytową Polski, ale czekają na propozycje oszczędności ze strony rządu. Na pytanie, jakie plany w tej dziedzinie ma Donald Tusk, Bielecki zachęcał do wysłuchania zaplanowanego na 6 grudnia exposé.
Z kolei Bogusław Grabowski, członek Rady Gospodarczej i prezes TFI Skarbiec, stwierdził, że groźbą dla polskiej gospodarki jest zakręcenie kurka z kredytami przez banki należące do zachodnich właścicieli. - Gdyby doszło do poważnych zawirowań w Europie Zachodniej, może to mieć wpływ na mniejszą podaż kredytów w Polsce - powiedział Grabowski. Na ten sam problem zwracał niedawno uwagę na łamach "Gazety Wyborczej" były wiceminister finansów Stefan Kawalec.
Podobnego zdania jest Leszek Pawłowicz, przewodniczący Rady
GPW. - Źródła kapitału inwestycyjnego są niestabilne. Ale problemem jest też uzależnienie banków od krajowych depozytów, np. krótkoterminowych lokat
antybelkowych - powiedział Pawłowicz.
Więcej optymizmu próbował zachować prezes GPW Ludwik Sobolewski. - Przedsiębiorcy przeszli przez tyle kryzysów, że już są uodpornieni - powiedział Sobolewski, który cieszył się z tego, że zagraniczni inwestorzy zaczęli odróżniać Polskę od reszty regionu.
Zdaniem panelistów zagrożeniem dla
PKB jest zmniejszona konsumpcja i poziom
eksportu - to dzięki nim udało się utrzymać w tym roku wysoki wzrost gospodarczy.