Rafał Zasuń: Jak pani przyjęła exposé premiera? Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan": Zabrakło mi podstawowej informacji - w jaki sposób wykreujemy
wzrost gospodarczy. Oczywiście wszyscy rozumiemy, że jest kryzys, potrzebne są cięcia wydatków i podwyżki podatków. Ale czemu to ma służyć? Gdzie jest wizja państwa, do którego mamy dążyć? Dwadzieścia lat temu, kiedy zaczynaliśmy reformy gospodarcze, taką wizją było dogonienie państw Zachodu. A teraz?
Premier obiecał przecież spełnienie waszych postulatów - reforma KRUS, emerytur mundurowych, górniczych, podwyższenie wieku emerytalnego. Ale reformy to jest kwestia świetlanej przyszłości, a konkretem na przyszły rok jest podwyżka składki rentowej dla przedsiębiorców o 2 proc.
Premier tłumaczy, że przedsiębiorcy i tak nie inwestują, więc pieniądze leżałyby u nich na lokatach. Rolę inwestora musi przejąć państwo. Mnie to zdanie o lokatach bardzo zaniepokoiło. Trudno w ten sposób budować zaufanie obywateli do państwa. Przecież to, że polska gospodarka tak dobrze zniosła kryzys, to zasługa przede wszystkim przedsiębiorców. A w exposé nie było o tym ani słowa.
Padły słowa o deregulacji. One padły także cztery lata temu. A co z tego zostało? Według raportu firmy doradczej Deloitte przedsiębiorcy co roku ponoszą koszty administracyjne rzędu 70 mld zł. Dlaczego rząd nie mówi o ich zmniejszeniu?
Przedsiębiorcy potrzebują także lepszego prawa i w tej sprawie także nie ma żadnych konkretów.
O co będziecie zabiegali w trakcie rozmów w Komisji Trójstronnej z rządem? O odwołanie planów podwyżki składki rentowej? O to, żeby zamiast niej podwyższyć składkę emerytalną, tak żeby dzięki niej ludzie przynajmniej mieli wyższe emerytury? Nie wiemy jeszcze, ale dialogu społecznego prawie nie ma. Przecież premier przedstawiał plany podwyżek jako już przesądzone, więc o czym mamy rozmawiać?