Badania do raportu o bilansie zysków i kosztów dla Niderlandów z tytułu napływu polskich pracowników w ostatnich latach przeprowadzono na zlecenie Holendersko-Polskiego Centrum na rzecz Handlu. Po co? Żeby pokazać społeczeństwu holenderskiemu, jaki jest rzeczywisty wpływ Polaków na gospodarkę Holandii. Dokument ma też pomagać w zwalczaniu stereotypów i uprzedzeń dotyczących imigrantów znad Wisły.
A tych nie brakowało. Kilka miesięcy temu przez Holandię przetoczyła się dyskusja na temat pomocy socjalnej, z jakiej korzystają przyjeżdżający do tego kraju imigranci. W mediach pojawiały się artykuły, w których sugerowano, że bezrobotni Polacy powinni wracać do domu. Holenderski minister spraw społecznych i zatrudnienia Henk Kamp przekazał w kwietniu do parlamentu list z propozycjami rządowymi, w świetle których prawo do pomocy społecznej uzależniane byłoby od znajomości lub chęci nauczenia się języka holenderskiego. Były też zapisy o zachęcaniu do powrotu do kraju osób, które straciły
pracę i nie mają środków do życia ani perspektyw na znalezienie
pracy.
Tymczasem zaprezentowane w tym tygodniu wyniki badań pokazały, że obecność ok. 150 tys. imigrantów z tzw. nowych państw członkowskich UE, z czego ok. 80 proc. stanowią Polacy, nie jest obciążeniem dla holenderskiego systemu socjalnego. Także rzekoma presja płacowa w dół spowodowana napływem Polaków do Niderlandów okazała się być mitem. Zgodnie z raportem imigracja spowodowała spadek wynagrodzeń w sektorach, w których pracują nasi rodacy, jedynie o 0,2 proc.
"Wyniki badań są jednoznaczne. Polscy pracownicy stanowią wydatny wkład w rozwój holenderskiej gospodarki. Ich obecność zwiększa wzrost
PKB o 0,3 proc. (ok.1,8 mld euro). Ponadto podczas swojego pobytu zasilają oni
budżet holenderski kwotą sięgającą 1,2 mld euro rocznie" - pisze na swojej stronie internetowej polska ambasada w Hadze. - To są dane, które pokazują czarno na białym, jak wartościowi są polscy pracownicy dla tutejszej gospodarki - powiedział w piątek Janusz Wołosz z polskiej ambasady w Holandii.