Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd przyjął projekt budżetu państwa na 2012 r.

Piotr Skwirowski, mab, les, pm
07.12.2011 , aktualizacja: 07.12.2011 08:35
A A A Drukuj
Rząd przyjął projekt budżetu państwa na 2012 r. - Jest skrajnie odpowiedzialny - przekonuje premier Donald Tusk.
Dwa budżety Tuska na 2012 rok
Gazeta Wyborcza
Dwa budżety Tuska na 2012 rok
Premier nie ukrywa, że czeka nas zaciskanie pasa. - Kryzys to jednak nie czas na rewolucję, lecz na podejmowanie odpowiedzialnych działań - mówił we wtorek Donald Tusk. I wyjaśniał, że przy tworzeniu budżetu rządowi przyświecały dwie fundamentalne zasady: bezpieczeństwo finansów państwa i bezpieczeństwo obywateli.

Projekt rządu zakłada, że gospodarka urośnie o 2,5 proc. Do wyboru były jeszcze dwa inne warianty budżetu, ze wzrostem PKB o 3,2 proc. oraz z jego 1-procentowym spadkiem. Nigdy wcześniej rząd nie przygotowywał równocześnie trzech projektów budżetu.

Ekonomiści są raczej zadowoleni. - To budżet oparty na dość realistycznych założeniach, nieodbiegający istotnie od tego, co sami prognozowaliśmy - powiedział "Gazecie" Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku. - Rząd planuje wzrost inwestycji ogółem o 1,5 proc. To oznacza, że zwłaszcza w jego drugiej połowie będziemy mieli silne wyhamowanie, a nawet spadek inwestycji publicznych - mówi ekonomista. Jego zdaniem złoży się na to zakończenie większości inwestycji związanych z Euro 2012. - Taki scenariusz oznacza spadek popytu na pracę i gorszą sytuację na rynku pracy.

Zdaniem Borowskiego informacją jest jego zdaniem??? założenie w projekcie budżetu zerowej wpłaty z zysku NBP. - Najprawdopodobniej budżet dostanie z NBP kilka miliardów złotych, więc jest niewielki bufor bezpieczeństwa na wypadek złego rozwoju sytuacji - mówi.

- Generalnie wskaźniki przyjęte w rządowym projekcie budżetu są realistyczne. Przyjęcie wzrostu PKB o 2,5 proc. wydaje się właściwe. Wyższa, niż zaplanował rząd, będzie inflacja - mówi ekonomista Ryszard Petru, partner w firmie doradczej PWC. W projekcie przyjętym przez rząd zapisano, że średnioroczna inflacja w 2012 r. spadnie do 2,8 proc. z tegorocznych 4,1 proc.

Wariant przyjęty we wtorek zakłada, że budżet będzie miał nie więcej niż 35 mld zł deficytu. Tyle samo poprzedni rząd zapisał w projekcie budżetu przyjętym przed wyborami. Tam wzrost PKB szacowano na 4 proc. Niższy wzrost PKB oznacza, że budżet będzie potrzebował dodatkowego zastrzyku pieniędzy. Wedle wyliczeń resortu finansów chodzi o 9 mld zł. Stąd podwyżka składki rentowej płaconej za pracowników przez pracodawców o 2 pkt proc. We wtorek premier zapowiedział, że chce, by weszła w życie 1 lutego. Taka zmiana da budżetowi dodatkowe pieniądze. Rząd zdecydował wczoraj, że uzyskane w ten sposób 400 mln zł przekaże samorządom na pokrycie skutków podwyżki składki rentowej urzędników. Wedle wyliczeń resortu pracy podwyżka składki ma dać budżetowi dodatkowe 6,5 mld zł w skali roku. Ale to nie koniec podwyżek. W Sejmie jest już ustawa okołobudżetowa, która m.in. zamraża płace w budżetówce (podwyżki dostaną nauczyciele i dodatkowo po 300 zł żołnierze i policjanci), podwyższa akcyzę na olej napędowy i wyroby tytoniowe oraz tak zmienia przepisy, że stosowanie bankowych lokat jednodniowych, które pozwalają uniknąć podatku Belki, straci rację bytu. W sumie ma to dać budżetowi blisko 3 mld zł.

Jeszcze w styczniu gotowy ma być projekt ustawy podwyższającej wiek emerytalny do 67 lat. Tymczasem wicepremier Pawlak chce, żeby kobiety, które urodziły dzieci, mogły przechodzić na emeryturę wcześniej. Jednak we wtorek premier Tusk mówił, że liczy na poparcie budżetu w Sejmie przez wszystkich posłów...

Więcej pieniędzy dostaną emeryci. W budżecie zaplanowano 4,8 proc. podwyżki od marca. We wrześniu prognozował wzrost o 4,2 proc. Jednak przy ustalaniu wysokości waloryzacji rząd bierze pod uwagę dwa wskaźniki: inflację, czyli wzrost cen, i co najmniej 20 proc. wzrostu płac w przedsiębiorstwach. Oba rosną. Ale rząd może też zmienić zasady waloryzacji emerytur. Zapowiedział to premier w exposé. Zamiast waloryzacji procentowej (im ktoś ma więcej emerytury, tym większą dostaje podwyżkę) miałaby być kwotowa (każdy dostaje tyle samo). Zyskaliby najbiedniejsi, straciliby bogatsi. Jak wyliczył Łukasz Wacławik, specjalista ds. emerytalnych z Wydziału Zarządzania AGH w Krakowie, w wyniku waloryzacji kwotowej każdy emeryt może dostać po ok. 77,7 zł brutto podwyżki. Ci z emeryturami powyżej 1620 zł brutto na zmianie zasad waloryzacji by stracili.

Bezrobocie będzie wyższe, niż rząd zakładał przed wyborami. - Na koniec roku ma sięgnąć 12,3 proc. - powiedział we wtorek minister finansów Jacek Rostowski. Wydatki na walkę z bezrobociem wzrosną jednak jedynie o 200 mln zł. Fundusz Pracy na szkolenia, kursy i staże dla bezrobotnych wyda 3,4 mld zł. To i tak o połowę mniej niż jeszcze dwa lata temu. Z tego 718 mln zł przeznaczono na specjalizacje i staże dla lekarzy, dentystów, pielęgniarki i położne, a więc nie na walkę z bezrobociem. Aż 7 mld zł ma zostać w depozycie ministra finansów.

Reformy, cięcia wydatków i podwyżki podatków mają sprawić, że w kolejnych latach spadać będzie relacja długu publicznego do PKB: z 53,7 proc. w 2011 r., przez 52,4 w 2012 r., do 48,3 proc. w 2014 r. i 47,4 proc. w 2015 r. W strategii zarządzania długiem resort finansów przewiduje też umocnienie się złotego - do 4 zł za euro i 2,96 zł za dolara na koniec 2012 r.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • pseudo12345

    0

    Premier mówi o zaciskaniu pasa? Nie mówi, że nie przez wszystkich. Czy ci z kominowymi poborami, albo sędziowie zarabiający więcej niż sędziowie zachodnioeuropejscy, mundurowi emeryci i mundurowe, które w momencie przejścia mundurowego na emeryturę mają niejednokrotnie dwadzieścia kilka lat i z tej emerytury będą korzystać do końca swego życia, a nie życia troszkę starszego mundurowego, a więc średnio 60 lat. Zupełnym milczeniem pomija się wprowadzenie III progu podatkowego. Zabiera się tym niewiele majacym, a sprawy wymagające uporzadkowania pozostawia nietknięte. Gdzie były kolejne rządy, że doszło do takich patologii. A korupcja, już prawie jawna. Pracownicy milczą obawiając się o utratę pracy. Co będzie z budżetem, jak nie będzie już zasilania z prywatycacji. Jeżeli patologii nie uporządkuje się radykalnie i zaraz, to przyszłość w kraju widzę czarno.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX