Biznes Ludzie Pieniądze

Megaustawa internetowa po roku: konieczne zmiany

Justyna Michalak-Królicka, Baker&McKenzie Krzyżowski i Wspolnicy
25.12.2011 , aktualizacja: 23.12.2011 17:32
A A A Drukuj
Wprowadzona w maju 2010 r. tzw. ustawa szerokopasmowa, czyli Megaustawa, miała wesprzeć rozwój społeczeństwa informacyjnego poprzez stworzenie możliwości powszechnego dostępu do internetu szerokopasmowego. Czy to się udało? - pyta i analizuje Justyna Michalak-Królicka z kancelarii prawnej Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.
Justyna Michalak-Królicka, Baker & McKenzie Krzyzowski i Wspolnicy sp.k.
fot. archiwum Michalak-Królicka
Justyna Michalak-Królicka, Baker & McKenzie Krzyzowski i Wspolnicy sp.k.
Jednym z aspektów praktycznych wejścia w życie Megaustawy miało być m.in. usprawnienie dostępu do infrastruktury telekomunikacyjnej należącej do konkurencyjnych operatorów. Megaustawa w swoich założeniach miała dostarczyć odpowiednie instrumenty prawne zapewniające ten dostęp, co z kolei miało służyć zapewnieniu konkurencji infrastrukturalnej operatorów, z korzyścią dla odbiorców końcowych.

Tymczasem, na obecnym etapie funkcjonowania Megaustawy, pojawia się wiele problemów z interpretacją jej zapisów, związanych z określeniem praw i obowiązków zarówno podmiotów uprawnionych, jak i zobowiązanych do określonych zachowań mocą jej przepisów.

Ustawa szerokopasmowa zamiast przysporzyć korzyści użytkownikom internetu, w praktyce zaowocowała szeregiem żądań dostępu do kabli telekomunikacyjnych już znajdujących się w budynkach należących do spółdzielni czy też wspólnot mieszkaniowych, kierowanych przez konkurencyjnych operatorów. Z uwagi na niedookreślenie Megaustawą np. zasad odpłatności za dzierżawę kabli innego operatora, który już poniósł znaczące nakłady na położenie własnej sieci, zakładane korzyści dla odbiorców końcowych, takie jak obniżenie cen świadczenia usług telekomunikacyjnych na ich rzecz lub podniesienie jakości świadczenia tych usług, wydają się wątpliwe.

I tak, jeden z operatorów wrocławskich, niecieszący się dobrą opinią na rynku telekomunikacyjnym z uwagi na niską jakość świadczonych usług, co dotychczas z oczywistych względów przejawiało się w odmowach zawierania z nim umów przez zarządców wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, skierował lawinę żądań do innych operatorów udostępnienia mu kabli telekomunikacyjnych zainstalowanych we wszystkich budynkach dużych spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych we Wrocławiu. Operator ten, wykorzystując brak uregulowań w tym zakresie Megaustawy, zażądał dostępu do infrastruktury innych operatorów za narzucaną przez siebie opłatą, nieadekwatnie niską w stosunku do potencjalnego ograniczenia możliwości dysponowania własną infrastrukturą przez właściciela kabli, grożąc w przypadku odmowy skierowaniem odpowiednich zawiadomień do Prezesa UKE.

Artykuły 30-33 ustawy szerokopasmowej regulują odrębnie zasady dostępu na potrzeby telekomunikacji do nieruchomości, do budynku czy też miejsca w budynku, w którym zbiegają się kable doprowadzone do lokalu w tym budynku, do kanalizacji kablowej oraz do kabla telekomunikacyjnego.

Pomimo, że Megaustawa jest regulacją z założenia mającą ułatwiać dostęp do budynków i infrastruktury, zarządcy zasobami wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, z uwagi na niejasne zapisy ustawy interpretują jej zapisy we własny sposób, z ostrożności odmawiając owego dostępu. Odmowy te są uzasadniane na różne sposoby, bądź ze względu na niejasne określenie kręgu podmiotów uprawnionych do żądania dostępu i zobowiązanych do jego zapewnienia, jak również ze względu na okoliczność, iż sieci telekomunikacyjne zostały już zainstalowane w trakcie realizacji budynków. Zarządcy często też autorytatywnie stwierdzają, że w budynkach jest już kilku operatorów, co stwarza wystarczające zagęszczenie sieci telekomunikacyjnych i jednocześnie gwarantuje konkurencję w wymaganym stopniu.

W odwodzie operatorzy telekomunikacyjni mają jeszcze możliwość ubiegania się o skorzystanie z już istniejącej w budynku kanalizacji kablowej czy kabla, a w szczególności z włókna światłowodowego. W tym celu operator musi zwrócić się do właściciela kanalizacji kablowej lub kabla telekomunikacyjnego o umożliwienie dostępu. Warunki dostępu, zgodnie z Megaustawą powinna określać umowa zawarta między przedsiębiorcą telekomunikacyjnym, a odpowiednio właścicielem, użytkownikiem wieczystym lub zarządcą nieruchomości, właścicielem istniejącej kanalizacji kablowej lub właścicielem kabla doprowadzonego do budynku lub rozprowadzonego w budynku. Oczywiście umowa taka powinna być zawarta w drodze negocjacji, co stwarza dodatkowe komplikacje.

Zawarcie umowy dostępu powinno nastąpić w terminie 30 dni od wystąpienia przedsiębiorcy telekomunikacyjnego z wnioskiem o jej zawarcie. Oczywistym jest, że w interesie operatorów nie leży jednak zwiększanie konkurencji. W przypadku niepodjęcia negocjacji, czy też odmowy zawarcia umowy o dostępie, przedsiębiorca telekomunikacyjny może zwrócić się do Prezesa UKE z wnioskiem o wydanie decyzji w sprawie dostępu do budynku lub współkorzystania z infrastruktury telekomunikacyjnej.

Należy także zwrócić uwagę, że w przypadku braku porozumienia pomiędzy podmiotami zobowiązanymi do udostępnienia infrastruktury oraz uprawionymi do żądania takiego dostępu, co z natury rzeczy zdarzać się będzie często, Megaustawa przewiduje odmienne tryby administracyjne uzyskania stosownych decyzji, a co wprowadza dodatkowe problemy w jej praktycznym stosowaniu.

W przypadku dostępu do nieruchomości, na którą składają się wielokroć budynki, art. 33 Megaustawy odsyła do ustawy o gospodarce nieruchomościami i wskazuje na starostę, jako organ uprawniony do nałożenia obowiązku udostępnienia nieruchomości na cele umieszczenia na nieruchomości obiektów i urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej. Natomiast w przypadku odmowy uzyskania dostępu do budynku, miejsca w budynku, kanalizacji kablowej, czy też kabla, art. 30 ustawy wskazuje na właściwość Prezesa UKE.

Już na pierwszy rzut oka zatem można dostrzec, że zastrzeżenia interpretacyjne budzą zapisy dotyczące zakresu przedmiotowego przepisów Megaustawy. Przykładowo, trudno jest ocenić, czy dla zamontowania anteny na dachu budynku należy wnioskować o dostęp do budynku, czy też o dostęp do nieruchomości. Brakuje także określenia warunków formalnych wniosku oraz wskazania mających być złożonymi wraz z wnioskiem dokumentów w sprawie określenia przez Prezesa UKE dostępu do budynku.

Powyższe powoduje, że brak jest jednolitych zasad stosowania procedur Megaustawy, która odmiennie określa wymogi dotyczące poszczególnych postępowań w sprawie dostępu. Dodatkowo niedookreślenie zasad stawianych operatorom i czas niezbędny dla uzyskania decyzji powodują, że brak jest rozstrzygnięć Prezesa UKE w tym zakresie. Zatem jak dotychczas właściwych rozwiązań nie przyniosła wypracowana odpowiednia praktyka, z uwagi na jej brak.

Podobne problemy napotyka się również z trybem odwoławczym od decyzji Prezesa UKE wydanej na podstawie art. 30 Megaustawy. Zwrócić bowiem należy uwagę, że ustawa Prawo telekomunikacyjne w art. 206 ust. 2a stanowi, iż odwołanie od decyzji w sprawach spornych wydanych na podstawie art. 30 Megaustawy przysługuje do sądu powszechnego, a nie jak w innych przypadkach kontroli decyzji Prezesa UKE - do Sądu Okręgowego w Warszawie, Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ponadto nie zostały sprecyzowane regulacje dotyczące trybu i terminu wniesienia takiego odwołania.

Niewątpliwie w praktyce wątpliwości interpretacyjne budzi brak jednoznacznego określenia definicji zarządcy nieruchomości, do którego przedsiębiorcy telekomunikacyjni mają prawo zwracać się o dostęp do nieruchomości, poszczególnych budynków, czy też infrastruktury telekomunikacyjnej na nich istniejącej. Większość administratorów nieruchomości (nie tylko spółdzielni mieszkaniowych) przyjmuje, iż wyrażenie zgody na dostęp, w szczególności poprzez uzgodnienie budowy sieci telekomunikacyjnej na ich terenie jest czynnością przekraczającą zwykły zarząd nieruchomością. Co prawda Prezes UKE przedstawił już stanowisko w tym zakresie, stwierdzając, iż wyrażenie zgody na inwestycję, jaka ma zostać przeprowadzona w ramach zapewnionego dostępu do budynku, czy też nieruchomości, mieści się w granicach zwykłego zarządu nieruchomością i nie jest wymagana w takim przypadku indywidualna zgoda wszystkich współwłaścicieli, jednakże zarządcy, wobec braku w tym zakresie jednoznacznych przepisów prawa, obawiają się samodzielnego podjęcia decyzji w tym zakresie.

Co więcej, śledząc wypowiedzi nie tylko zarządców nieruchomości, ale przede wszystkim właścicieli lokali wchodzących w skład wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni, odnosi się wrażenie, że ustawa, która miała między innymi umożliwić otwarty dostęp do infrastruktury i konkurencyjność infrastrukturalną operatorów, a co za tym idzie wolny wybór operatora i tańsze usługi telekomunikacyjne, właśnie przez tych właścicieli lokali i zarządców jest postrzegana jako zabezpieczająca jedynie interesy operatorów.

Odmowa dostępu do nieruchomości lub budynku nie zamyka ostatecznie innym operatorom możliwości rozpoczęcia działalności na danym terenie. Operator taki może skorzystać z istniejącego już okablowania należącego do innego operatora, jednakże i w tym przypadku potrzebna jest pomiędzy operatorami umowa o dostępie, poprzedzona negocjacjami. W związku z tym, że z oczywistych względów "wpuszczenie" nowego operatora nie leży w interesie operatora już świadczącego usługi na danym terenie, często zdarza się, że prowadzone pomiędzy operatorami negocjacje do niczego nie prowadzą. Megaustawa stanowi, że jeżeli nie ma możliwości doprowadzenia kolejnego kabla telekomunikacyjnego do budynku lub umieszczenia tego kabla w istniejącej kanalizacji kablowej, właściciel kabla telekomunikacyjnego doprowadzonego do tego budynku lub rozprowadzonego w tym budynku jest obowiązany udostępnić przedsiębiorcy telekomunikacyjnemu całość lub część tego kabla, w tym w szczególności włókno światłowodowe. Jednakże zwrócić należy uwagę, że samo istnienie w budynku instalacji telekomunikacyjnej nie oznacza, że instalacja ta spełniać będzie oczekiwania operatora zamierzającego ubiegać się o dostęp z punktu widzenia możliwości technicznych zaoferowania jego usług.

Oczywistym jest także, że operator udostępniający swoją infrastrukturę będzie żądał stosownej opłaty za jej współdzielenie z innym operatorem. Przepisy ustawy nie definiują zasad, ani sposobu ustalania tego wynagrodzenia. Wysokość wynagrodzenia powinni zatem określić sami operatorzy w drodze negocjacji. Megaustawa nie zawiera jednak żadnych wskazań związanych z zasadami ustalenia tego wynagrodzenia. Wydaje się zatem, że wysokość wynagrodzenia powinna pokrywać wszystkie uzasadnione koszty spowodowane współkorzystaniem po stronie dysponenta infrastrukturą, w tym również ubytek zasobów, które operator już obecny na danym obszarze mógłby wykorzystać dla własnych potrzeb lub udostępnić innemu operatorowi, a zatem odzwierciedlać stosunki rynkowe w tym zakresie. Brak jednakże jakiegokolwiek odesłania w zapisach Megaustawy do zasad ustalania takowego wynagrodzenia powoduje, że pomyślne zakończenie negocjacji pomiędzy operatorami, poprzez dokonanie dobrowolnych ustaleń, wydaje się wątpliwe.

Rzeczywiste zwiększenie konkurencyjności na rynku telekomunikacyjnym umożliwią dopiero sprecyzowane przepisy dotyczące dostępu do nieruchomości, budynków i infrastruktury dla konkurencyjnych operatorów. Przede wszystkim należy usystematyzować pojęcia przewidziane Megaustawą, ustalić jednolite procedury regulujące dostęp, wprowadzić analogicznych jak w przypadku dostępu do nieruchomości, zapisy dotyczące odpłatności, a w zasadzie nieodpłatności za dostęp do budynku lub części budynku, w sytuacji, gdy zainstalowane urządzenia telekomunikacyjne będą służyły zapewnieniu telekomunikacji mieszkańcom tych budynków. Ponadto warto określić jasne kryteria pobierania wynagrodzenia za dostęp, gdyż Megaustawa w obecnym kształcie nie wyklucza pobierania przez zarządców opłat od operatorów, w tym pobierania od każdego operatora innego wynagrodzenia.

Choć niewątpliwie Megaustawa jest krokiem milowym w funkcjonowaniu polskiego rynku telekomunikacyjnego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że części jej postanowień brakuje skuteczności praktycznej. Warto jednakże zauważyć, że po ponadrocznym okresie obowiązywania ustawy szerokopasmowej Urząd Komunikacji Elektronicznej zwrócił uwagę na szereg jej niekorzystnych, czy nieprecyzyjnych zapisów, przygotowując propozycje zmian w aktualnym stanie prawnym i przekazując je Ministrowi Infrastruktury. Istnieje zatem podstawa aby stwierdzić, iż może być tylko lepiej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • dolorata

    0

    Kto to uchwalił, ten niech zapłaci odszkodowania, było tam pewnie z 500 osób co głosowały mają majątki więc łątwo z nich ściągnąć.

  • makova_panenka

    0

    Artykuł terrorystki prawnej z firmy specjalizującej się w żerowaniu na sporach powstających w wyniku przywołanej "Megaustawy"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX