Pracownicy służby zdrowia domagają się wyższych płac, twierdząc, że obecny poziom ich wynagrodzeń jest niewystarczający do życia. Stąd rezygnacje, które złożyło około jednej czwartej lekarzy pracujących w opiece szpitalnej. Lekarze dali rządowi czas na zrealizowanie tych postulatów do 1 stycznia, a jeśli to się nie uda - odejdą ze swoich miejsc
pracy.
Lekarze chcą, by ich
pensje wzrosły do wysokości trzykrotnej średniej krajowej, czyli 200 tys. forintów (854,70 dol.) miesięcznie w ramach
wynagrodzenia podstawowego i 300 tys. forintów w przypadku lekarzy posiadających kwalifikacje specjalistyczne.
Lekarze skierowali list do premiera Viktora Orbána. Jego rzecznik Péter Szijjártó stwierdził, że premier oddelegował dwóch członków swojego gabinetu do opracowania planu działania. Plan będzie zawierał sposoby przenoszenia personelu tam, gdzie go zabraknie, i zapewnienia pomocy każdemu pacjentowi, który będzie jej potrzebował.
Według Szijjártó rząd podjął już kroki w celu poprawy sytuacji lekarzy na Węgrzech i jest gotowy do prowadzenia dalszych rozmów w tej sprawie.
Węgierski protest nie jest jedyny w regionie - lekarze na Słowacji zakończyli strajk w połowie grudnia, po tym jak ich rząd zgodził się na warunki.