Biznes Ludzie Pieniądze

Rostowski uspokaja KE: Polska upora się z nadmiernym deficytem

PAP, mawi
06.01.2012 , aktualizacja: 06.01.2012 14:34
A A A Drukuj
Fot. Virginia Mayo AP
W 2012 r. deficyt sektora publicznego wyniesie 2,97 proc. PKB - napisał minister finansów Jacek Rostowski w liście do unijnego komisarza ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehna.
Rostowski poinformował w liście, że na koniec roku 2011 r. deficyt sektora finansów publicznych szacowany jest na 5,6 proc. PKB, a deficyt budżetowy może osiągnąć poziom ok. 25 mld zł. Minister wskazał, że to o 15 mld zł mniej, niż założono w ustawie budżetowej na 2011 r., co stanowi 1 proc. PKB.

Minister poinformował, że do wzmocnienia polskiego sektora finansów publicznych przyczynia się kilka elementów. Wymienił np. wprowadzoną już tzw. regułę wydatkową, która ogranicza wzrost wydatków elastycznych i wszystkich wynikających z nowych ustaw do poziomu 1 proc. powyżej inflacji. Wskazał też na zamrożenie funduszu płac w większości podmiotów sektora publicznego, ograniczenie zasiłku pogrzebowego, aktywną politykę zatrudnienia, wzrost stawek VAT czy wprowadzenie kas fiskalnych u lekarzy i prawników.

Minister tłumaczy, dlaczego, mimo wprowadzenia zmian, deficyt na koniec 2011 r. wyniesie 5,6 proc. PKB. "Ten ciągle stosunkowo wysoki deficyt jest wynikiem m.in. harmonogramu absorpcji funduszy unijnych, co wymaga współfinansowania zarówno z budżetu centralnego, jak i samorządów" - napisał Rostowski. I dodał, że do tego doszły rekordowo wysokie inwestycje publiczne, które mimo że wspierały wzrost PKB, przyczyniły się istotnie do wzrostu deficytu.

Według Rostowskiego podjęte wcześniej kroki w obliczu kryzysu w strefie euro mogą nie wystarczyć, by obniżyć deficyt do poziomu poniżej 3 proc. PKB. Zapewnił jednak, że Polska "pozostaje zdeterminowana do kontynuowania planu konsolidacji sektora finansów publicznych".

Jako główne źródło dodatkowych dochodów budżetu w 2012 r. Rostowski wskazał podwyżkę o 2 pkt proc. (do 6,5 proc.) składki rentowej płaconej przez pracodawców, której skutki będą widoczne już od lutego. Da to dodatkowe 6 mld zł w 2012 r. i 1,6 mld zł w 2013 r. Minister poinformował, że 1,8 mld zł w 2012 r. (2,2 mld zł w 2013 r.) przyniesie wprowadzenie podatku od wydobywanej miedzi i srebra, a dywidendy 8,15 mld zł.

Rostowski przedstawił też zapowiadane przez premiera Donalda Tuska zmiany podatkowe dotyczące m.in. ulgi na dzieci, które zaczną obowiązywać w 2013 r., oraz plany podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat i wyrównania go dla mężczyzn i kobiet.

"Cały pakiet reform strukturalnych wraz ze stałą regułą wydatkową sprawi, że efekty konsolidacji sektora finansów publicznych będą trwałe, co w perspektywie długoterminowej będzie korzystne dla polskiego sektora finansów publicznych" - napisał Rostowski.

Minister zwrócił w liście uwagę na wysiłki Komisji Europejskiej zmierzające do monitorowania sytuacji budżetowej krajów UE. Zaznaczył jednak, że zarówno przyjmowane przez Komisję kryteria wszczynania procedury nadmiernego deficytu, jak i oceny działań poszczególnych państw powinny być bardziej transparentne.

11 listopada, tuż po opublikowaniu jesiennych prognoz gospodarczych Komisji Europejskiej, komisarz Rehn wysłał listy do pięciu państw, w których - jak przypomniał - istniało ryzyko, że nie zdołają skorygować nadmiernych deficytów w 2012 r. Wyznaczony dla tych pięciu państw termin redukcji deficytu do dozwolonego pułapu 3 proc. PKB upływał w 2011 lub w 2012 r. (w przypadku Polski). KE w swoich prognozach przewiduje, że deficyt polskich finansów publicznych wyniesie 5,6 proc. PKB w 2011 r., 4 proc. w 2012 i 3,1 proc. w 2013 r. Tymczasem wyznaczony przez KE termin redukcji deficytu do dozwolonego poziomu 3 proc. to w przypadku Polski 2012 r.

Rehn zapowiedział, że na początku stycznia oceni, czy środki zaradcze podjęte przez pięć krajów - w tym Polskę - którym groziło, że nie ograniczą w 2012 r. swoich deficytów finansów publicznych, są wystarczające.

Rehn zaznaczył, że przy tej ocenie będzie stosował nowe przepisy wzmocnionego paktu stabilności i wzrostu, w tym procedury nadmiernego deficytu (tzw. sześciopak), które weszły w życie 13 grudnia. "Sześciopak" to pakiet sześciu aktów legislacyjnych (pięć rozporządzeń i jedna dyrektywa) przyjęty w odpowiedzi na kryzys zadłużenia publicznego w eurolandzie, który dowiódł, że dotychczasowe przepisy dyscyplinowania krajowych finansów były za słabe.

Inną nowością "sześciopaku" w stosunku do obecnej sytuacji jest położenie większego nacisku na dług. Do tej pory procedury dyscyplinujące kraje dotyczyły właściwie tylko nadmiernego deficytu budżetowego (powyżej 3 proc. PKB). Nie było natomiast instrumentu pozwalającego reagować na zwiększający się dług publiczny państw UE. Teraz procedura nadmiernego deficytu będzie mogła być wszczęta, nawet gdy deficyt ten nie przekracza 3 proc. PKB, ale gdy dług publiczny przekracza 60 proc. PKB.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • greg.waw

    0

    Mamy deficyt 5,6% przy dużym wzroście PKB. Co się stanie gdy PKB zastopuje? Będziemy tam gdzie teraz jest Hiszpania.
    Hiszpania w czasach odpowiadających naszej obecnej sytuacji (duże dopłaty z UE) miała nadwyżkę budżetową! Zadłużenie udało się zmniejszyć z ponad 60% do ok. 30% PKB. Wystarczyło 3-4 lata by zadłużenie poszybowało do ok. 80%.
    Jeżeli u nas sytuacja się pogorszy, to w ciągu ok. 2-3 lat będziemy mieli zadłużenie na poziomie 80%-100% PKB i limity zadłużenia na nic się zdadzą.

  • leszekkrzysztof

    0

    "Spowiedź" wobec komisarza Unii dotyczy w istocie "grzechów" popełnionych wobec ludzi w Polsce. Pominięto w niej problematykę błędów w strategii długu publicznego, skutkujących eksplozją kosztów obsługi płaconych przez podatników. Błędów tych można było uniknąć, ponieważ są w kraju ludzie kompetentni w strategii długu (uznano tylko, że lepiej wyrzucić ich z pracy). Dodajmy, że organów unijnych nie trzeba informować o niekompetencji administracji w Polsce - zaliczono ją do najsłabszych elementów państwa w okresie akcesji. Polacy będą za nią płacić przez wiele lat, zwłaszcza wskutek ostatnich decyzji o wzroście opodatkowania. Obecny kryzys nie skończy się w ciągu najbliższych 5 - 6 lat.

  • Gość: tradycjonalista

    0

    Zauważcie, ani słowa o OFE! Ba, to żaden problem dla finansów publicznych(?)
    Ministrze, błagam, dlaczego zmieniłeś poglądy - drugi filar kapitałowy już nie jest rakiem na ciele poskich finansów publicznych? Rozumiem, że zgodziłeś się na obniżkę składki do OFE, wbrew sobie, tylko dlatego , że Fedak Ci kazała (?)
    Opamiętaj się, przekonaj Tuska, i w zlikwidujcie wkońcu tę patologię - nie bójcie się, naród Was poprze !
    Wszystkich zachęcam do lektury artykułów o OFE w najnowszym Przeglądzie (Oręziak, Dryszel).

  • wagonownia1

    Oceniono 2 razy 2

    Obserwuję wartość złotego na www.forex-ad.us
    to co się dzieje to dziwne bo ekonomia Polska dobrze stoi. Cyba to są jakieś manipulacje. Obywatel Polski nie ma takich długów jak np. przeciętny Anglik. Domy w Anglii też sa zadłóużone. O co chodzi?

  • ahk4iepaiv8u

    Oceniono 1 raz 1

    Z deficytem się uporacie? Przecież wy go generujecie, żyjecie z niego, gdyby go nie było to byście z głodu zdechli jak wszy bez żywiciela..

  • Gość: mm

    Oceniono 1 raz 1

    A to ci szpas co za precyzja obliczeń 2,97% jak rozwiązanie równania z jedna niewiadoma

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX